środa, 31 maja 2017

Kontrakt numer 10 - do roboty!

2 tygodnie temu, po 5 i pol miesiacach przerwy wrocilam do pracy. Nie powiem, ze palalam szczegolnym entuzjazmem, ale dziura w CV robila sie coraz wieksza i zaczely sie pytania rekruterow co robilam w tym czasie albo czy gdzies pracowalam.

Przedluzone wakacje.
Co robilam w czasie przerwy? Bylam na 5 dluzszych/dalszych wyjazdach, a po drodze zaliczylam  weekendy i wypady jednodniowe w UK i Europie, a poza tym obijalam sie w domu.  Tak na powaznie zaczelam szukac pracy po Wielkanocy czyli od polowy kwietnia, gdy wrocilam z ostatniego wyjazdu. Juz od polowy marca w tle trwalo zalatwianie jednego kontraktu, ale czekalam na zatwierdzenie budzetu projektu.

Interview.
Na poczatku maja mialam dwa interview, jedno na projekt powyzej, w oczekiwaniu na zatwierdzenie budzetu dzien pozniej i drugie w innej firmie. Tak dziwnie sie zlozylo, ze oba byly jednego dnia. Na 11.00 pojechalam pociagiem do pln-zach Londynu, 2h w jedna strone, a na 15.00 samochodem do pld Londynu, 20 minut od domu.

Popoludniowe interview wypadlo calkiem przyjemnie, startowalam tam 10 lat temu na etat, ale po dlugiej rekrutacji nic z tego nie wyszlo. Przy drugim podejsciu tez nic nie wyszlo, ale to glownie dlatego, ze za daleko zaszlam w tym czasie. Taka ironia, ze za pierwszym razem nie mialam wystarczajacego doswiadczenia, a za drugim  bylo juz za duze, a to za mala firma. Inny zabawny aspekt tej rekrutacji, to fakt ze byla to japonska firma, a ja wyslalam CV bedac w Tokio i stamtad dzwonilam do rekrutera. Oczywiscie wiedzialam po ogloszeniu, ze to ta konkretna firma, poniewaz w tej okolicy nie ma innych z branzy finansowej. Zreszta staram sie zapamietywac lokalizacje roznych firm, gdybym szukala pracy w przyszlosci.

Wracajac do pierwszego interview, przemaglowano mnie tam strasznie, postraszono jak to bedzie zle i zniechecono. Nie chcialam dostac tej pracy, ale dostalam. Oczywiscie moglam te oferte odrzucic i szukac czegos innego, ale poniewaz moj kolega zalatwial to wszystko i polecil mnie, to czulam sie zobowiazana, zeby wziac ten kontrakt.

Kontrakt numer 10! Daleko zaszlam od 2010r. Prace zalatwil mi Polak poznany na kontrakcie nr 6 w 2013r. Od czasu tego kontraktu kolegowalismy sie i bylismy caly czas w kontakcie. On z kolei znalazl sie tam, poniewaz caly jego zespol z jego poprzedniego kontraktu wszedl do nowej firmy robic projekt. Wszyscy sie znaja i wszyscy sa z polecenia. Podczas zalatwiania formalnosci nie bylam nawet pytana o referencje. Networking w pelnej krasie.

Cos wiecej o samej pracy. Konsolidacja i zamkniecie data centre po polaczeniu sie dwoch firm z branzy finansowej. Chwilowo jezdze do biura w pln-zach Londynie co zajmuje okolo 2h samochodem. Pierwszego dnia utknelam w korku i dojazd zajal mi 2h 20min, ale z powrotem tylko godzine. Pozniej miescilam sie srednio w 3h w obie strony.

Jazda po M25 jest w porzadku poza standardowym porannym spowolnieniem i 40mph na M25 miedzy J9 i J12. Niestety po zjezdzie z obwodnicy jest ruch miejski, ktory trudno przeskoczyc. Na pewno z czasem rozpracuje idealny dojazd. Bylam tez w biurze we wschodnim Londynie i dojazd zajal mi rowniez 2h, poniewaz pociag, ktorym jechalam popsul sie. Z powrotem 1,5h bez przygod.  Brzmi to strasznie, ale w perspektywie jest praca z domu po pierwszym okresie poznawania ludzi i srodowiska. Wiekszosc mojego zespolu dojezdza z poludniowej czesci Londynu i rowniez zajmuje im to duzo czasu. W pierwszym tygodniu bylam 4 razy w biurze, w drugim 3 razy, trzeci tydzien zapowiada sie na 1 lub zero dni w korkrach, wiec nie jest tak zle.

Stawka jest najwyzsza w mojej dotychczasowej karierze, aczkolwiek wyzsza tylko o 10 funtow dziennie od poprzedniej najwyzszej. Musialam negocjowac, zeby wycisnac ekstra 30 funtow dziennie. To pokrywa akurat koszty podrozy, ktore szacowalam przed startem na 23 funty dziennie + 4 funty za parking na czyims podjezdzie przez strone Just Park. Myslalam, ze bede jezdzic do 2000 mil miesiecznie, ale do tej pory przejechalam jedynie 700 mil do pracy, wiec nie jest tak zle. Przebieg bedzie rozkladal sie na dwa samochody, ale na razie jezdze weekendowym i wydaje okolo 20 funtow dziennie na paliwo. Codzienny czeka na wymiane peknietej szyby.

Niestety praca jest przez agencje krzak, ktora zostala co dopiero zalozona przez znajomego znajomego, itd. Wiekszosc osob z naszego projektu musiala zatrudnic sie przez te firme. Nie podoba mi sie miesieczny system fakturowania i kolejne 30 dni czekania na przelew. Nigdy nie musialam tyle czekac w UK, jedynie w Niemczech mialam takie warunki. Dzisiaj wystawiam pierwsza fakture, wlasciwie to mam ja juz gotowa od pierwszego dnia ;-)


5 komentarzy:

  1. A nie myslalas o powrocie do Polski? Coraz ciekawszy tutaj rynek kontraktow :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam powodu, zeby porzucic wszystko co tu mam i przeprowadzac sie gdzies indziej.

      Usuń
  2. Hej, od jakiegos czasu obserwuje blog. Fajnie, ze nie przestajesz pisac i od czasu do czasu sie cos pojawia.

    Chcialbym o cos spytac jesli moge. Mozesz po krotce opisac zadania jakie dostajesz?
    Drugie pytanie troche z innej beczki, jakie specjalizacje teraz czesto sa poszukiwane?

    Mam podobny profil do Twojego ale dzieli nas roznica...doswiadczenia.:) Zastanawiam sie jakie umiejetnosci rozwijac, praca w korpo mnie nie cieszy juz...i chetnie wyslucham madrej opinii.

    Pozdrawiam. )

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć, strasznie podoba mi się Twój blog, można z niego się dość sporo dowiedzieć o pracy w UK.

    Mam jeszcze pytanie, czy nie myślałaś może o wejście na ścieżkę Azure zwłaszcza, że masz spore doświadczenie z Microsoft, ich chumra jest popularna i pewnie jest wiele pracy w tym temacie w Londynie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń