piątek, 25 listopada 2016

Kontrakt jest tak dlugi jak jego wypowiedzenie.

Wiele osob uwaza, ze kontrakt jest tak dlugi, jak jego wypowiedzenie. To, ze na papierze trwa 3 czy 6 miesiecy nie ma znaczenia, bo moze byc zerwany w kazdej chwili przez jedna ze stron.

Po kilku telefonach i sciganiu managera, purchase order zostal wystawiony na moj kontrakt i agencja przedluzyla moj timesheet. Zaplacono mi za zalegle dni z pazdziernika i moglam wypelnic kolejne dni w listopadzie. Tyle trudu niecaly miesiac temu, a tu w srode przyszlo emailem "Termination of assignment". Tak zupelnie znienacka, w ostatni dzien mojego urlopu, o 17.30 . Akurat rozmawialismy z mezem o tym co w tytule i o cieciach w jego miejscu zatrudnienia. Wypowiedzenia ma tydzien, zgodnie z podpisana umowa.

Nie palilam sie do powrotu do pracy po urlopie i wyslalam nawet aplikacje na oferte pracy z Jobserve,  takze wypowiedzenie bylo w sam raz i zupelnie mnie nie zmartwilo. Uwazam jednak, ze agencja mogla bardziej sie postarac i zadzwonic po wyslaniu maila. Ja oczywiscie wykazalam sie pelnym profesjonalizmem i grzecznie im odpisalam na tego maila.

Moj manager nie wiedzial co powiedziec na spotkaniu w czwartek rano, ale jak sie dowiedzial, ze wypowiedzenie jest mi na reke, to nawet sie ucieszyl, ze unika kloptliwej sytuacji i pogadalismy sobie ogolnie o sytuacji w firmie i kontraktach. Powiedzial, ze inne zespoly juz stracily po jednej osobie i uciecie jednego kontraktora z naszego teamu bylo nieuniknione. Ciecia zaczely sie juz w czerwcu po referendum w sprawie Brexit. Obcieto wtedy pare projektow, a co za tym idzie, paru PM i architektow musialo odejsc. Firma przerzuca teraz coraz wiecej pracy do TCS w Indiach, zeby obciac koszty.

Manager tez jest troche na wylocie i rozglada sie za nowa prace, bo chca go zmusic do przejscia na etat. Probowali to zrobic w pazdzierniku, ale nie zgodzil sie i dostal kolejne 6 miesiecy przedluzenia. Nic nie stoi na przeszkodzie, by go zastapic jak znajda kogos na etat, co pewnie bedzie mialo miejsce predzej czy pozniej.

Kontrakt nr 9 trwal w sumie 14 miesiecy, jak do tej pory moj najdluzszy, ale chyba zrobilam w tym czasie najmniej w swojej karierze. Jak zaczelam teraz przegladac nowe technologie i certyfikaty, to zlapalam sie za glowe jak bardzo cofnelam sie w rozwoju. Moj certyfikat MCSE 2012 stracil waznosc, ale MCSA jest ciagle wazny i moge zrobic upgrade do W2016. Nie rozumiem zupelnie polityki Microsoftu, dlaczego MCSE traci waznosc, a MCSA nie. Szczerze mowiac, to nie mam zamiaru zajmowac sie Microsoftem w przyszlosci, ale chyba zrobie upgrade, jesli to jest kwestia jednego egzaminu, tak na wszelki wypadek. Rozwazam  przejscie w strone Linuxa i zrobienie papierow z RedHata.

Zatracenie sie w podrozach i motoryzacji tez nie pomoglo mojemu rozwojowi zawodowemu. Co prawda zobaczylam troche swiata w miedzyczasie, zawsze cos. 

wtorek, 1 listopada 2016

Status naszych kontraktow - jesien 2016.

Najkrocej mowiac: na zachodzie bez zmian.

Maz dalej w tym samym miejscu, daja mu losowej dlugosci kontrakty, w tej chwili ma zapewniona prace do przerwy swiatecznej w grudniu.

U mnie troche dziwnie. Przedluzylam kontrakt od 24 pazdziernika na 6 miesiecy. Jednak wczoraj okazalo sie, ze moj pracodawca nie zlozyl, tzw. purchase order (PO) i w zwiazku z tym agencja nie przedluzyla mojej umowy w systemie timesheet'ow i nie moga mi zaplacic za ostatnie 6 dni pazdziernika i de facto ryzykuje prace za darmo. Nikt mi nie powiedzial, ze jest jakis problem, ze ktos po stronie pracodawcy daje ciala i moze byc problem z platnoscia.

Wyslalam maila do managera,  ze moze powinnam przestac przychodzic do biura w zwiazku z tym, na co dostalam luzna odpowiedz: nie przejmuje sie, Raj mial ten sam problem. Porozmawialam z rzeczonym Rajem i okazalo sie, ze on pracowal przez 2 miesiace bez podpisanego kontraktu i ciagle czeka na platnosci, bo byly problemy z jego PO i dopiero dostal oficjalnie przedluzenie. Powiedzial mi tez ,ze moja agencja nie powinna mi wystawiac przedluzenia, dopoki nie dostana PO i dlatego on nie mial nowej umowy. Ja bym nie przyszla do pracy bez kontraktu. Tak zrobil moj maz jak jego pracodawca spoznial sie z przedluzeniem. Powiedzial, ze nie przychodzi od poniedzialeku i w piatek o 17.00 dostal papiery do podpisania.

Praca bez podpisane umowy jest ryzykowna z wielu powodow: ryzyko pracy za darmo oraz potencjalny problem z ubezpieczeniem od odpowiedzialnosci cywilnej. Bez umowy ubezpieczyciel moze odmowic wyplaty odszkodowania. Roszczenia zdarzaja sie bardzo rzadko, ale mozemy miec pecha, cos popsuc i firma moze nas wziac do sadu.

Od poniedzialku zaczelam intensywnie przegladac Jobserve w poszukiwaniu czegos nowego, bo zaczyna mnie meczyc nic nierobstwo i cofanie sie w rozwoju. Na razie nie widzialam nic ciekawego poza Londynem, ani nic wartego zazynania sie w Londynie.