czwartek, 14 stycznia 2016

Co w kontrakcie piszczy - styczen 2016.

Nie pisalam nic, bo nie dzialo sie nic. Spedzilam bardzo duzo czasu robiac niewiele. Na swieta wszyscy kontraktorzy zostali wyslani na urlop. Ja juz mialam wykupione cos na 3 dni po Swietach Bozego Narodzenia,  ale planowalam isc do pracy przed dniami wolnymi. Ekstra dni wolne troche popsuly mi plany, bo trudno gdzies skoczyc w  takim terminie, wszystko drogie i wyprzedane. W koncu wzielam dodatkowe 2 dni wolne przed swietami, bo i tak nie bylo nic do roboty i polecialam do Polski na 5 dni.

Meza kontrakt skonczyl sie 11 grudnia, ale  managerowi udalo sie zalatwic przedluzenie, aczkolwiek tylko na 30 dni roboczych. W zwiazku z tym maz wrocil do pracy od poczatku stycznia i ma zapewniony przyplyw pieniedzy do 12 lutego.

Niedlugo czekaja nas duze zmiany, po 7 latach bedziemy przeprowadzac sie w inna okolice i bedziemy musieli przystosowac sie do nowego transportu publicznego, a ja bede brac pod uwage nowe miejsca na dojazdy samochodem. Nowe miejsce jest w tej samej strefie londynskiej, ale niestety pociagi jada dwa razy dluzej i sa co 15 minut. Nie bedzie to tragedia (miejmy nadzieje), ale maz bedzie bral to pod uwage przy wyborze pracy. Ja postaram sie zostac poza centrum i znalezc cos z sensownym dojazdem. Na poczatku bede dojezdzac do obecnego miejsca i zdecyduje czy dojazdy sa straszne, czy da sie z nimi zyc.

Zmienilam samochod z jednego pozeracza paliwa na innego (a mial byc bardziej ekonomiczny), co zaskutkowalo tym, ze w ogole nie wjezdzam na parking firmowy, zeby przypadkiem nikogo nie razic i zaoszczedzic sobie efektow zawisci. Wjazd znajduje sie przy budce dla palaczy i kazdy moze sobie obejrzec wjezdzajacych bardzo dokladnie, bo trzeba zatrzymac sie i otworzyc szlaban identyfikatorem. Parkuje teraz na dodatkowym parkingu (overflow car park), 5 minut od firmy.  

Przed swietami odezwal sie do mnie znajomy w sprawie pracy u dostawcy IT, ta sama firma co poprzednio. Tym razem praca w pre-sales. Pomyslalam o tym troche, poczytalam ogloszenia na stronie firmy, liste wymagan i doszlam do wniosku, ze to nie dla mnie. Jako ciekawostke moge napisac co oferowali: pensja od £75tys do 110tys rocznie, bonus do £20tys, prywatne ubezpieczenie medyczne dla pracownika i rodziny, wplaty na emeryture, abonament na silownie, car allowance £550 miesiecznie + przejechane mile, 25 dni urlopu, nielimitowane szkolenia. Znajomy powiedzial, ze przejezdza okolo 4tys mil miesiecznie, wiec sporo czasu jest w drodze. Warunki calkiem przyzwoite na etat, ale nie to stanowisko.  Szczegolnie przydatny bylby wpis do CV i nielimitowane szkolenia.

W poniedzialam mialam telefon z poprzedniej pracy  (kontrakt nr 6 i 8), ale nie zdecydowalam sie na oferte. Moj szpieg sprawdzil przyczyne pojawienia sie wakatu i doszlismy do wniosku, ze nastapil jakiegs konflikt miedzy pracownikie i managerem i nie chce sie pakowac w to. Pracowalam z osoba, ktora odchodzi, ale manager jest nowy. Ponadto musialabym pracowac i dojezdzac dluzej, srednio 2h w plecy dziennie za niewiele wiecej pieniedzy. Na dodatek bylabym znowu niewolnikiem korpo i sztywnych zasad sektora publicznego. Obecne miejsce zapewnia mi niesamowita elastycznosc i mozliwosc pracy z domu kiedy chce.

Wczoraj mialam tez dwa telefony w sprawie pracy w Szwajcarii, ale ze wzgledu na przeprowadzke nie biore tego pod uwage.

Rynek pracy wyglada na bardziej ozywiony niz w grudniu i sa jakies ogloszenia. Mysle, ze daloby rade wystrugac cos, gdyby byla taka potrzeba.