czwartek, 23 lipca 2015

Nadchodzi kontrakt nr. 9.

W tym samym dniu, gdy dostalam potwierdzenie, ze nie bedzie pracy u dostawcy IT, wyslalam CV na 3 oferty. Wybralam tylko te, ktore uznalam za najlepsze: ciekawa praca, dobra lokalizacja, itp. Nie wyslalam na zadna oferte z lokalizacja w Londynie. Jedna byla kolo domu (wedle ogloszenia), druga w Kent, trzecia w Edynburgu. W sprawie tej z Edynburga nikt sie nie odezwal, agent od Kent chcial, zeby do niego zadzwonic, ale po przeczytaniu ogloszenia ponownie stwierdzilam, ze jednak nie chce mi sie tam pracowac, a tym bardziej nie bede dzwonic do agenta, bo jestem w Polsce.

W sprawie pracy obok mnie odezwali sie tego samego dnia po poludniu (wtorek), gdy bylam na "szczycie" Czantorii w Ustroniu. Niezla miejscowka na rozmowe o prace, niestety przerwalo mi i musialam oddzwonic do agentki po zjechaniu na dol. Agentka to byla asystentka - zbieraczka danych i nie wiedziala dokladnie kto jest pracodawca, ale zebrala informacje o moich umiejetnosciach.

W czwartek odezwala sie agentka wlasciwa z informacja co to za firma  i propozycja interview telefonicznego. Pani zadzwonila o 18.00, a interview mialo byc o 15.00 nastepnego dnia. Bylam z powrotem w Warszawie, wiec mialam chociaz dobre warunki na taka rozmowe. Duzo czasu nie mialam na przygotowanie i musialam jechac do znajomej z samego rana drukowac swoje sciagawki, ktorych uzywam podczas rozmow telefonicznych.

Przygotowanie do interview.
Rozmowa byla calkiem interesujaca, bo nie zadawali mi pytan technicznych tylko chcieli uslyszec scenariusz jak bym zrobila pewne rzeczy. Odpowiedz miala byc w nastepnym tygodniu. Jednak juz tego samego dnia wieczorem dostalam maila od agentki, ze chca mi zaoferowac prace od 20 lipca, tylko musza to jeszcze przyklepac i wysla oficjalna oferte w poniedzialek.

Pomyslalam, ze skoro za tydzien musze wrocic do swiata ludzi pracujacych, to warto pozwiedzac jeszcze cos w pozostalym czasie. Byla to chyba moja najszybsza ewakuacja z Polski. Trase planowalam na szybko poznym wieczorem. W sobote rano spakowalam wszystkie graty do samochodu i wyjechalam na krotkie wakacje do Szwajcarii i Niemiec.

Niestety jak juz bylam w Szwajcarii, to okazalo sie, ze kontrakt zacznie sie dopiero 27 lipca. Szkoda, ze nie powiedzieli tego od razu, bo moglam zostac jeszcze tydzien w Polsce i spotkac sie z reszta znajomych. Powrot ze Szwajcarii do Polski byl malo oplacalny, wiec przedluzylam pobyt w Alpach, ale po tygodniu mialam juz dosc tulaczki po hotelach (kiepsko z dostepnoscia dobrych hoteli w szczycie sezonu) i tak oto jestem w domu i czekam na podjecie nowej pracy.

Lacznie wychodzi 7 tygodni przerwy miedzy kontraktami, z czego 2 bylam w podrozy za Atlantyk i 3 tygodnie z hakiem jezdzilam samochodem po Polsce i Europie. Reszta to przerwy techniczne miedzy podrozami. Maz smial sie ze mnie, ze nie pamietam w jakim kraju jestem, ale co tu duzo mowic, te wszystkie kraje europejskie sa podobne do siebie, granic prawie nie ma i czasami nie pamieta sie. Zwlaszcza jak jednego dnia zaczyna sie w Szwajcarii, przejezdza przez Niemcy i konczy we Francji.

Szczegoly kontraktu nr. 9: po uslyszeniu nazwy stwierdzilam, ze nie znam firmy, ale po sprecyzowaniu do pelnej nazwy juz wszystko bylo w porzadku, duza miedzynarodowa firma, nadaje sie do mojego CV, tylko trzeba wpisac nazwe firmy matki, ktora zawiera marke. 370 tys pracownikow na swiecie, trzy firmy, ktore sie polaczyly, angielska marka bardzo rozpoznawalna na tutejszym rynku, amerykanska rozpoznawalna w Ameryce (nawet bylam w ich sklepie podczas wakacji), trzecia marka dziala w tle, nieznana dla osob spoza branzy, oddzialy w wielu krajach europejskich.

Kontrakt w dziale projektow, prowadza integracje firm do jednej wielkiej domeny zarzadzanej z UK. Nie powinnam sie nudzic. Lokalizacja nie ta podana w ogloszeniu, ale i tak rzut beretem ode mnie - 2.4mili - 3.8km. Moge jezdzic autobusem albo samochodem. Na poczatku pojade autobusem i rozpoznam opcje parkingowe oraz poznam wspolpracownikow. Podobno sa elastyczni jesli chodzi o godziny pracy i liczy sie realizacja zadan, a nie rozliczanie z godzin.

Z przyjemnoscia odetchne od koniecznosci pracy 8h + 1h lunczu w centralnym Londynie. Kontrakt nr.8 i nr.6 mialy te wade, ze wymagaly od kontraktorow pracy o godzine dluzej niz etatowcy i de facto liczyla sie kazda minuta. Czyli trzeba bylo stawic sie punktualnie i nie pozniej niz o 9.00, bo godziny pracy byly od 8.00 do 18.00, ale przy 9h lacznie nie bylo zbyt duzego wyboru. Poczatek nie wczesniej niz o 8.00, ale najpozniej o 9.00.

Stawka dzienna - podobna do stawki na kontrakcie nr. 6, 11% mniej mniej niz na dwoch ostatnich, ale wziawszy pod uwage godzine pracy krocej i znaczna oszczednosc czasu i pieniedzy na dojazdy, wychodzi to nawet lepiej finansowo. Mialam juz dosyc wstawania o 6.00 rano, zeby zdazyc na pociag o 7.01 lub 7.08, bo kazdy nastepny byl bardziej zapchany. Zartowalismy z mezem, ze on moglby dostac prace na pobliskim uniwersytecie i oboje moglibysmy uniknac jezdzenia do Londynu.

Co dziwne, agencja nie poprosila mnie o referencje. Agentka mowila, ze team lead zna duzo osob z mojej firmy i wie, ze zatrudniaja tam dobrych ludzi. Byc moze zrobil wlasne rozpoznanie jeszcze przed interview.

W miedzyczasie, u meza w pracy cos zaczeli przebakiwac, ze nie ma pieniedzy i kombinuja skad wziac srodki na jego kontrakt. Mial on zastapic kogos, kto mial isc do projektu, tyle ze projekt nie zaczal sie i nie zastepuje nikogo, tylko jest dodatkowym pracownikiem. Na razie nie dali mu wypowiedzenia i szukaja pieniedzy na jego utrzymanie.

5 komentarzy:

  1. Gratulacje. A tak z ciekawości zapytam, co jest w tym zestawie na interview??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zestaw na interview: podsumowanie z AD, FSMO Roles, Vmware, porty sieciowe, troche o sieciach, dyskach, itp. W wiekszosci przypadkow padaja te same podstawowe pytania, na ktore mozna odpowiedziec bez kartek, ale zawsze je rozkladam na wszelki wypadek. Nigdy nie wiadomo czy czlowieka czyms nie zaskocza. A jak jest cos nowego na interview, to zapisuje i dodaje do notatek.

      W sumie to mam podobne zdjecia z paru innych interview telefonicznych, jedno bylo w toalecie dla niepelnosprawnych (!), jedno w samochodzie i rozlozylam kartki na tylnej polce i kanapie. Byly to sytuacje, gdy rozmowa byla w godzinach pracy i nie moglam zorganizowac salki albo nie bylo w niej zasiegu.

      Usuń
  2. Gratulacje, mam nadzieję, że teraz się blog ożywi :) Co do dziwnych miejsc na rozmowę o prace. Aktualnie jestem na urlopie, buduję dom i jestem na działce siedzę na kominie bo dach robią majstry i dzwoni do mnie Pani rekruterka :D Więc Ustronie to i tak spoko miejsce przy tym :P

    Co do interview telefonicznego, fajny tip z tą ściągawka!

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. mozna zapytac w jakim wieku jestes ,bo wiedza i Twoj status spoleczny w UK jest godny podziwu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiadajac wymijajaco, pracuje w IT od 18 lat.

      Usuń