piątek, 30 października 2015

Kontrakt nr 9 - przedluzenie na 6 miesiecy.

Pod koniec wrzesnia agentka zadzwonila do mnie z pytaniem czy chce przedluzyc kontrakt na 6 miesiecy, bo dostala takie zamowienie od mojego managera. Zgodzilam sie, bo przeciez nie mam nic innego, a firma placi.

Marazm i moje zadania dobijaja mnie. Wlasciwie to ciagle siedze nad tymi samymi sprzed miesiaca, a project manager nie kwestionuje co zajmuje mi tak dlugo. Przejecie Vmware nie zmaterializowalo sie, bo pan Francuz nic nie chce wypuscic ze swoich rak.

Niestety nie ma za bardzo ogloszen na kontrakty i nie ma gdzie uciec. Wyslalam na jakies dwa ogloszenia bez odzewu. Wczoraj wyslalam na kolejne do lokalnego urzedu, akurat szukaja kogos od Wintela.

Ten tydzien prawie caly pracowalam z domu, bo sa ferie szkolne i wiekszosc osob jest na urlopie, wiec stwierdzilam, ze nie ma po co jezdzic do biura. Siedze w tej pracy, bo placa, a ja planuje wieksze wydatki w najblizszym czasie. Tak to wlasnie jest na kontraktach, raz ciekawe, raz beznajdziejnie.

Meza kontrakt konczy sie w grudniu i prawdopodobnie nie zostanie przedluzony, bo nie ma zapotrzebowania na jego prace do przyszlego roku. Maz szuka juz teraz czegos nowego, ale w ogloszeniach straszna bieda.

Na szczescie mam pare podrozy zaplanowanych do konca roku i bede mogla oderwac sie od realiow nudnej pracy.

czwartek, 29 października 2015

Wysokosc stawek na kontraktach IT.

Aktualizacja 30/10/2015. Wyciagam na gore bloga.

Pozwole sobie wkleic tabelke, ktora przedstawia jak godzinowe i dzienne stawki przekladaja sie na miesieczne zarobki netto. Moze zacheci to kogos do przerzucenia sie z etatu na kontrakty. Pod warunkiem oczywiscie, ze znajdzie dobre zlecenie ;)

Stawki oparte sa na progach podatkowych w roku podatkowym 2015/2016. Zakladamy, ze dzien roboczy trwa 7.5h, tydzien 37.5h. Wyliczenia dla systemu PAYE. Jesli ktos jest self-employed lub bedzie pracowal przez umbrella company lub wlasna spolke limited to zarobki moga byc znacznie wyzsze, po odliczeniu kosztow.

godzina, brutto dzien, brutto rownowartosc brutto rocznie netto tygodniowo netto miesiecznie
15 112.5 29,250.00 441.87 1,914.77
20 150 39,000.00 569.37 2,467.27
25 187.5 48,750.00 684.63 2,966.73
26.66 200 52,000.00 720.73 3,123.18
30 225 58,500.00 793.38 3,437.98
35 262.5 68,250.00 902.13 3,909.23
40 300 78,000.00 1,010.88 4,380.48
50 375 97,500.00 1,228.38 5,322.98
53.3 400 103,935.00 1,285.02 5,568.43
60 450 117,000.00 1,380.49 5,982.14
66.6 500 129,870.00 1,507.89 6,534.19
80 600 156,000.00 1,793.57 7,772.14

Zarobki £15 ph (per hour) oferowane sa zwykle na stanowisku typu helpdesk. £30-40 to biedna stawka dla specjalisty od serwerow Windows. £40 to wedlug mnie minimalna stawka,za ktora w ogole mozna rozwazac podjecie pracy w centrum Londynu. Ponizej takiej stawki koszty dojazdow do centrum dyskwalifikuja taka prace.

Od £300-350 za dzien sa ogloszenia do roznych instytucji finansowych i lepiej placacych firm. Rowniez od tej stawki zaczynaja sie oferty na wdrozenia. Dobrze platna praca w bankach inwestycyjnych jest zwykle oglaszana za 350-£450 za dzien. Oczywiscie wymagane jest wczesniejsze doswiadczenie w instytucjach finansowych i nie ma co liczyc, ze ktos dostanie taka prace z ulicy. Project managerowie i architekci moga dociagnac nawet do £700 dziennie.

Pomarzyc dobra rzecz, ale trzeba od czegos zaczac. Czasami oplaca sie wziac mniej platny kontrakt jesli odniesiemy realne korzysci, np poznanie nowej technologi czy zdobycie doswiadczenia w danym sektorze.

wtorek, 29 września 2015

Wyniki egzaminu 2V0-621D - VCP6-DCV

Po ponad 4 miesiacach oczekiwania, Vmware postanowil wreszcie opublikowac wyniki egzaminu beta. Pare tygodni zamienilo sie na pare miesiecy.  Co gorsza egzamin zostal oficjalnie opublikowany pod koniec sierpnia, a wyniki z bety nie byly dostepne przez kolejne 4 tygodnie.

Z tego co czytalam, niektorzy znalezli sie w dosc trudnej sytuacji, bo nie mieli wynikow, a nie mogli zapisac sie na normalny egzamin, bo brali udzial w becie. Dotyczylo to na przyklad wykladowcow, ktorzy musieli odswiezyc swoje papiery przed konkretna data. Tak duze opoznienie publikacji wynikow bety, nie pozostawialo im czasu na ewentualna poprawke, przed wygasnieciem poprzednich certyfikatow.

Nie wiem ile mialam punktow na egzaminie, dostalam tylko email z Vmware, ze zdalam egzamin i strona Pearson Vue zostanie uaktualniona po 28 wrzesnia 2015.

poniedziałek, 28 września 2015

Kontrakt nr 9 - zrezygnowalam, wiec dali mi podwyzke.

W sierpniu przyszedl nowy manager dzialu, wczesniej pracowal w dwoch znanych firmach z sektora handlowego (retail). Wyglada na konkretnego goscia i dogaduje sie z nim dobrze.

Udalo znalezc sie nowego inzyniera Wintel, ktory zaczal prace pare tygodni temu. Bylam na interview razem z nowym managerem. Ciagle nie mamy team leadera, rekrutacja trwa.

Niestety moje codzienne zajecia zaczely schodzic do takiego poziomu, ze postanowilam zlozyc wymowienie. Nie chcialam bawic sie w instalacje specjalistycznych aplikacji i ograniczyc sie do tego. Brak dokumentacji do czegokolwiek jest dokuczliwy, wszystko trzeba rozpracowac samemu, zapytac sie kogos, a potem i tak okazuje sie, ze zrobilo sie cos zle, bo jakis maly szczegol nie zostal przekazany.

Moje wymowienie wywolalo sporo zamieszania, manager wzial mnie na rozmowe, ktora skonczyla sie podwyzka i nowymi obowiazkami. Mam przejac cale srodowisko Vmware od osoby, ktora przechodzi na inne stanowisko. W ramach przejecia mam napisac plan rozwoju srodowiska, liste proponowanch zmian, upgrade'ow, itp. Po angielsku wszystko brzmi ladniej: "map of the ESX estate and a working plan for handover and transition".

Atmosfera pracy nie jest najlepsza. Udalo mi sie wejsc w konflikt ze specjalista Vmware pare tygodni temu, nie chcial przyjac do wiadomosci zadnych argumentow, podobno Francuzi tak maja. Przejmowanie obowiazkow od niego bedzie trudne, zwlaszcza, ze on nie planuje ich przekazac, ale dyrektor IT juz to zaplanowal za niego.

Zostalam tez "podjechana" przez sieciowca. Prawie jak dawne klimaty w polskiej korporacij, gdzie trzeba uwazac i nie odwracac sie do nikogo plecami.

O podwyzke nie prosilam, po prostu chcialam odejsc i poszukac sobie innego kontraktu. Wyglada na to, ze agencja podzielila sie ze mna prowizja. Umowe z nowa stawka dostalam tego samego dnia i obowiazuje ona od dzisiaj. W zeszlym tygodniu bylam na urlopie, wiec nie mialo to wiekszego znaczenia.

Przez jakis czas jezdzilam do pracy samochodem, ale teraz jezdze autobusem, bo jest zimniej na dworzu i coraz mniejsze szanse rozgrzania samochodu przed dojazdem na miejsce. Poza tym niedlugo bede oddawac go z powrotem do firmy leasingowej i nie chce narazac sie na stluczke, co jest bardzo prawdopobne na tym krotkim dystansie.

Zobaczymy ile czasu wytrzymam na tym kontrakcie.

środa, 5 sierpnia 2015

Swiat IT jest maly, nawet w Londynie.

Przyszedl do mnie rano szef i powiedzial, ze ma interview by znalezc zastepce za odchodzacego Team Leada. Chcial zebym zadala mu techniczne pytania podczas rozmowy. Powiedzialam OK, bo w koncu w moim interesie lezy, zeby zatrudnili kogos dobrego.

Okolo poludnia dostalam email z CV kandydata i godzine interview po poludniu. Zobaczylam nazwisko i przez chwile nie wierzylam wlasnym oczom. Otworzylam szybko CV, przewinelam do 2012r, zeby upewnic sie, ze pracowal w IBM. Tak, to ten sam gosc, ktorego nazwalam kiedys najgorszym konkraktorem. Pisalam o nim na blogu  w pazdzierniku i grudniu 2012.

"Razem ze mna zaczal inny kontraktor, ale nie wiem czy go jeszcze zobacze. W czwartek przyszedl do pracy jakos po poludniu, 14.00 - 15.00, w piatek o 15.55!. Pewnie dostal lepsza oferte pracy i poszedl na interview. Jedna ciekawostka, ten kontraktor pracowal na kontrakcie, ktorego ja nie dostalam w kwietniu. Pisalam o tym w maju 2012 w poscie "Pierwsza tura poszukiwania pracy"."

"Wspolpracownik, o ktorym wspominalam w poprzednim poscie, to chyba najmniej rzetelny kontraktor jakiego spotkalam. Doszlo do tego, ze w ostatnim tygodniu swojej pracy, na 5 dni byl tylko 1,5. Codziennie mial jakas wymowke dla nieobecnosci, spoznienia lub wyjscia wczesniej. Szef chcial rozstac sie z nim w kulturalny sposob (nie przez SMS), chcial go jakos namierzyc  i porozmawiac przez telefon, ale nie udalo mu sie. Nawet agencja, nie mogla go namierzyc "zaginionego" kontraktora."

Przekazalam swoja opinie i wiedze o kandydacie szefowi i interview zostalo odwolane. Ciekawe co powie mu agencja. Firmy, z ktorej zostal wyrzucony, nie ma w jego CV, jest dziura, ale pamietalam, ze pracowal w IBM wczesniej.

Zawsze powtarzam, ze trzeba dbac o opinie, bo swiat IT jest maly i wlasnie doszlo do sytuacji, ktora przewidywalam wczesniej. Interviewer moze byc kims kto Cie zna lub slyszal o Tobie i mozesz nie byc zaproszonym na interview i nawet nie dowiesz sie, ze ktos odrzucil CV, bo nigdy nie wiadomo kto jest po drugiej stronie.

Jest to tez dobry przyklad jak kandydat wyglada dobrze "na papierze", ale ma sie to nijak do rzeczywistosci.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Kontrakt nr 9 - wrazenia po tygodniu pracy.

Pierwszy tydzien pracy za mna, ale nie mam jeszcze wyrobionej opini. Z jednej strony duza firma, ale z drugiej strony chaos w strukturze i male IT.

W punktach:
-Z amerykanska czescia firmy nie mamy nic wspolnego na razie, ale beda jakies projekty.
-Dwie firmy, ktore polaczyly sie w 2006r ciagle maja oddzielne IT, chociaz czesc jest wspolna.
-Nasze IT jest male, przewazaja linuksowcy, zespol Wintela jest dopiero budowany.
-Nie ma dokumentacji do infrastruktury. Moj pierwszy tydzien moge okreslic jako ponownie odkrywanie Ameryki. Najprostsze czynnosci zajmowaly bardzo duzo czasu, bo musialam wszystko rozpracowac od zera.
-Nie mam jeszcze laptopa, bo ciagle nie przyszedl, mimo ze jest zamowiony. Korzystam z wypozyczonego z Help Desku. Moje konto sieciowe zostalo zalozone w pierwszym dniu pracy, mimo ze bylo zgloszenie ponad tydzien wczesniej.

W piatek jeden z projektow zostal wdrozony do produkcji, a ja w nagrode wylosowalam on-call przez weekend, na wypadek jakby cos bylo nie tak. Nikt nie zadzwonil. W niedziele wieczorem mialy byc testy serwerow produkcyjnych, ale nie mialam do nich dostepow, wiec testy nie odbyly sie. Lacznie zarobilam 1,5 dnia nadgodzin bez wykonania pracy. Tyle, ze bylam pod telefonem i zalogowalam sie na 2h w niedziele, ale nic nie zrobilam.

Czas pracy to 7.5h + 0.5h lunchu. Nie ma znaczenia o ktorej przyjde, wazne zebym byla i zrobila co swoje.

Przetestowalam autobus i samochod na dojazdy do pracy i zdecydowanie wybieram autobus. Z domu do przystanku mam jakies 2 minuty, w firmie podobnie. Niestety autobus robi wycieczke krajoznawcza przez osiedla domkow, wiec jedzie 22 minuty, mimo krotkiego dystansu po glownej drodze. Z powrotem mam nieprzyjemnosc jechac z ludzmi, ktorzy nie wygladaja i pachna za dobrze, bo w okolicy jest sporo magazynow. Na szczescie podjezdzaja oni tylko do stacji kolejowej i wysiadaja po paru minutach.

Jazda samochodem mija sie z celem. O ile rano moge dojechac w 12 minut (2.4mili), to z powrotem sa korki przy duzym rondzie i jade 18-20 minut. Na dodatek caly ten dystans to rejon podwyzszonego ryzyka stluczki czy kolizji. Przejscie z parkingu firmowego do biura zajmuje 5 minut, bo trzeba obejsc magazyn dookola. W zwiazku z tym oszczednosc czasu na jezdzie samochodem jest minimalna do zerowej, silnik ledwo sie nagrzewa, spalanie na poziomie 15mpg (18.8l/100km), a do tego dochodzi ryzyko strat finansowych. Dopuszczam opcje jazdy samochodem tylko w przypadku wysokiej temperatury na zewnatrz, bo w autobusie bedzie wtedy nieprzyjemnie.

Pomyslec, ze w Niemczech tez jechalam 15-20 minut, ale byl to odcinek 15km, po drodze ekspresowej poza miastem. To byla chyba najprzyjemniejsza trasa dojazdowa w mojej karierze.

Moj Team Lead, ktory pracuje tam od czerwca, wlasnie zrezygnowal. Dowiedzialam sie z ogloszenia, bo zerknelam na Jobserve i znalazlam ogloszenie na jego stanowisko. Stwierdzilam, ze albo odchodzi albo go zastepuja, bo nie sprawdza sie. Powodem odejscia jest to, ze firma za duzo od niego wymaga. W czerwcu zafakturowal 30 dni pracy, czyli wlasciwie maks jaki sie da. Czesto robil jakies testy o 5.30 rano albo siedzial wieczorami i "pilnowal" developerow. Do tego dojazdy z Essex do Surrey i wyszlo, ze nie ma zycia prywatnego.

Myslalam wczoraj czy tez by nie poszukac czegos bardziej konkretnego, ale stwierdzilam, ze trudno bedzie pobic polaczenie dobrej stawki z bliskoscia od domu. Nadgodzin bedzie mniej, bo projekt juz wdrozony no i mi to tak bardzo nie przeszkadza, jesli bedzie to z uprzedzeniem. Jak nie bedzie mi pasowac, to odmowie. Team Lead mowil, ze probowal odmawiac, ale byla od razu eskalacja do szefa projektu, ktory "kazal" mu pracowac. W razie czego wykaze sie wieksza asertywnoscia.

piątek, 24 lipca 2015

Zmiany w opodatkowniu dywidend.

Pewnie juz wszyscy slyszeli o nowych propozycjach budzetowych na przyszly rok podatkowy. Nowy budzet nie jest przyjazny dla kontraktorow, ze wzgledu na zmiane opodatkowania dywidend.

Do tej pory dydwidendy mialy wliczony 10% credit, a powyzej 40% progu placilo sie podatek 32.5%. Po zmianach, pierwsze £5000 dywidend ponad kwote wolna od podatku bedzie mialo podatek 0%, potem 7.5%, a po przekroczeniu progu 40% podatku - 32.5%.

Na wypadek, gdyby moje wyjasnienie bylo zbyt zawile, odsylam do tabelki na stronie IT Contracting: http://www.itcontracting.com/new-dividend-tax-april-2016/

Jesli porownany te sama kwote pensji + dywidend, lapiaca sie ponizej 40% w tym i przyszlym roku podatkowym, wyjdzie ze za rok musimy zaplacic od £1700 wiecej podatku.

Musze przemyslec sprawe czy i ile dywidend wiecej wyplacic sobie/nam w tym roku, zeby uniknac wyzszego podatku w przyszlym.

czwartek, 23 lipca 2015

Nadchodzi kontrakt nr. 9.

W tym samym dniu, gdy dostalam potwierdzenie, ze nie bedzie pracy u dostawcy IT, wyslalam CV na 3 oferty. Wybralam tylko te, ktore uznalam za najlepsze: ciekawa praca, dobra lokalizacja, itp. Nie wyslalam na zadna oferte z lokalizacja w Londynie. Jedna byla kolo domu (wedle ogloszenia), druga w Kent, trzecia w Edynburgu. W sprawie tej z Edynburga nikt sie nie odezwal, agent od Kent chcial, zeby do niego zadzwonic, ale po przeczytaniu ogloszenia ponownie stwierdzilam, ze jednak nie chce mi sie tam pracowac, a tym bardziej nie bede dzwonic do agenta, bo jestem w Polsce.

W sprawie pracy obok mnie odezwali sie tego samego dnia po poludniu (wtorek), gdy bylam na "szczycie" Czantorii w Ustroniu. Niezla miejscowka na rozmowe o prace, niestety przerwalo mi i musialam oddzwonic do agentki po zjechaniu na dol. Agentka to byla asystentka - zbieraczka danych i nie wiedziala dokladnie kto jest pracodawca, ale zebrala informacje o moich umiejetnosciach.

W czwartek odezwala sie agentka wlasciwa z informacja co to za firma  i propozycja interview telefonicznego. Pani zadzwonila o 18.00, a interview mialo byc o 15.00 nastepnego dnia. Bylam z powrotem w Warszawie, wiec mialam chociaz dobre warunki na taka rozmowe. Duzo czasu nie mialam na przygotowanie i musialam jechac do znajomej z samego rana drukowac swoje sciagawki, ktorych uzywam podczas rozmow telefonicznych.

Przygotowanie do interview.
Rozmowa byla calkiem interesujaca, bo nie zadawali mi pytan technicznych tylko chcieli uslyszec scenariusz jak bym zrobila pewne rzeczy. Odpowiedz miala byc w nastepnym tygodniu. Jednak juz tego samego dnia wieczorem dostalam maila od agentki, ze chca mi zaoferowac prace od 20 lipca, tylko musza to jeszcze przyklepac i wysla oficjalna oferte w poniedzialek.

Pomyslalam, ze skoro za tydzien musze wrocic do swiata ludzi pracujacych, to warto pozwiedzac jeszcze cos w pozostalym czasie. Byla to chyba moja najszybsza ewakuacja z Polski. Trase planowalam na szybko poznym wieczorem. W sobote rano spakowalam wszystkie graty do samochodu i wyjechalam na krotkie wakacje do Szwajcarii i Niemiec.

Niestety jak juz bylam w Szwajcarii, to okazalo sie, ze kontrakt zacznie sie dopiero 27 lipca. Szkoda, ze nie powiedzieli tego od razu, bo moglam zostac jeszcze tydzien w Polsce i spotkac sie z reszta znajomych. Powrot ze Szwajcarii do Polski byl malo oplacalny, wiec przedluzylam pobyt w Alpach, ale po tygodniu mialam juz dosc tulaczki po hotelach (kiepsko z dostepnoscia dobrych hoteli w szczycie sezonu) i tak oto jestem w domu i czekam na podjecie nowej pracy.

Lacznie wychodzi 7 tygodni przerwy miedzy kontraktami, z czego 2 bylam w podrozy za Atlantyk i 3 tygodnie z hakiem jezdzilam samochodem po Polsce i Europie. Reszta to przerwy techniczne miedzy podrozami. Maz smial sie ze mnie, ze nie pamietam w jakim kraju jestem, ale co tu duzo mowic, te wszystkie kraje europejskie sa podobne do siebie, granic prawie nie ma i czasami nie pamieta sie. Zwlaszcza jak jednego dnia zaczyna sie w Szwajcarii, przejezdza przez Niemcy i konczy we Francji.

Szczegoly kontraktu nr. 9: po uslyszeniu nazwy stwierdzilam, ze nie znam firmy, ale po sprecyzowaniu do pelnej nazwy juz wszystko bylo w porzadku, duza miedzynarodowa firma, nadaje sie do mojego CV, tylko trzeba wpisac nazwe firmy matki, ktora zawiera marke. 370 tys pracownikow na swiecie, trzy firmy, ktore sie polaczyly, angielska marka bardzo rozpoznawalna na tutejszym rynku, amerykanska rozpoznawalna w Ameryce (nawet bylam w ich sklepie podczas wakacji), trzecia marka dziala w tle, nieznana dla osob spoza branzy, oddzialy w wielu krajach europejskich.

Kontrakt w dziale projektow, prowadza integracje firm do jednej wielkiej domeny zarzadzanej z UK. Nie powinnam sie nudzic. Lokalizacja nie ta podana w ogloszeniu, ale i tak rzut beretem ode mnie - 2.4mili - 3.8km. Moge jezdzic autobusem albo samochodem. Na poczatku pojade autobusem i rozpoznam opcje parkingowe oraz poznam wspolpracownikow. Podobno sa elastyczni jesli chodzi o godziny pracy i liczy sie realizacja zadan, a nie rozliczanie z godzin.

Z przyjemnoscia odetchne od koniecznosci pracy 8h + 1h lunczu w centralnym Londynie. Kontrakt nr.8 i nr.6 mialy te wade, ze wymagaly od kontraktorow pracy o godzine dluzej niz etatowcy i de facto liczyla sie kazda minuta. Czyli trzeba bylo stawic sie punktualnie i nie pozniej niz o 9.00, bo godziny pracy byly od 8.00 do 18.00, ale przy 9h lacznie nie bylo zbyt duzego wyboru. Poczatek nie wczesniej niz o 8.00, ale najpozniej o 9.00.

Stawka dzienna - podobna do stawki na kontrakcie nr. 6, 11% mniej mniej niz na dwoch ostatnich, ale wziawszy pod uwage godzine pracy krocej i znaczna oszczednosc czasu i pieniedzy na dojazdy, wychodzi to nawet lepiej finansowo. Mialam juz dosyc wstawania o 6.00 rano, zeby zdazyc na pociag o 7.01 lub 7.08, bo kazdy nastepny byl bardziej zapchany. Zartowalismy z mezem, ze on moglby dostac prace na pobliskim uniwersytecie i oboje moglibysmy uniknac jezdzenia do Londynu.

Co dziwne, agencja nie poprosila mnie o referencje. Agentka mowila, ze team lead zna duzo osob z mojej firmy i wie, ze zatrudniaja tam dobrych ludzi. Byc moze zrobil wlasne rozpoznanie jeszcze przed interview.

W miedzyczasie, u meza w pracy cos zaczeli przebakiwac, ze nie ma pieniedzy i kombinuja skad wziac srodki na jego kontrakt. Mial on zastapic kogos, kto mial isc do projektu, tyle ze projekt nie zaczal sie i nie zastepuje nikogo, tylko jest dodatkowym pracownikiem. Na razie nie dali mu wypowiedzenia i szukaja pieniedzy na jego utrzymanie.

środa, 22 lipca 2015

Nie bedzie pracy u dostawcy IT.

Celem malej aktualizacji: pracy u dostawcy IT nie bedzie w najblizszym czasie.

Najpierw moj znajomy przez miesiac zwlekal ze spojrzeniem na moje CV i ewentualne modyfikacje. Potem moje CV zostalo tak zmienione, ze wyszlam na eksperta w czyms w czym nie jestem. W koncu papiery zostaly wyslane do managera. Uznalam to za zabawne, gdy dostalam wiadomosc:"Kiedy wyjezdzasz na urlop, bo wlasnie wyslalem Twoje CV?" tuz po przejsciu przez kontrole bezpieczenstwa na lotnisku. Hm.. wlasnie wyjezdzam ... Perfect Timing!

Potem czekalam na odpowiedz. Najpierw bylo: "Managers are confused".  Po dopytaniu sie o co chodzi, okazalo sie, ze nie wiedza do jakiego dzialu/sekcji mnie wyslac i gdzie mnie zatrudnic. Po miesiacu zapytan o status, dowiedzialam sie, ze rekrutacja zostala zawieszona, ale jak odwiesza, to bede pierwsza, ktora zaprosza na rozmowe.

Szczerze mowiac, to nie wierze w te odpowiedz o zawieszeniu rekrtuacji, pewnie okazalo sie, ze nie da sie mnie upchnac na dostepne stanowisko i dostalam wymijajaca odpowiedz. Plakac nie bede z tego powodu, praca ta miala swoje wady i zalety. Przynajmniej nie bede musiala przycinac wydatkow, w zwiazku z nizszymi zarobkami na etacie. Do tego moglam zaczac szukac nastepnego kontraktu, bo juz wiedzialam na czym stoje.

No nic, mam dodatkowy certyfikat VCP6-DT i zrobilam egzamin beta z VCP6-DV (ciagle nie ma wynikow), zawsze cos tam wpadlo do CV i czegos nauczylam sie. Moze przydac sie w przyszlosci.

piątek, 5 czerwca 2015

Podsumowanie kontraktu nr.8 - Doughnut Day.

Po raz drugi odeszlam z tej samej firmy, po raz drugi mialam Doughnut Day. Co ciekawe moje wnioski po kontrakcie 8 sa odmienne od tych na zakonczenie kontraktu 6. Ta sama firma, dwa lata pozniej, jakze zmienila sie.

Porownajmy do "Podsumowanie kontraktu nr.6 - Doughnut Day":

Pozytywy:
-Ciekawa praca pod wzgledem technicznym - inny dzial, wiec nie mozna porownywac
-Rozwinieta i zaawansowana infrastruktura - przestala rozwijac sie
-Nowoczesny sprzet - byl pare lat temu
-Mozliwosc nabycia nowej wiedzy i doswiadczenia - czasami
-Duzo nowych kontaktow zawodowych - zgadza sie
-Dobra stawka dzienna - zgadza sie

Negatywy:
-Lokalizacja w NE London - mozna przyzwyczaic sie, juz mi nie przeszkadza
-Traktowanie kontraktorow jako ludzi gorszego sortu. Etatowcy maja priorytet jesli chodzi o urlopy, a ze maja urlopu 6 tygodni i przysluguja im 2 szkolenia w roku, to jak sie doda do tego choroby, to pracuja tylko 9 miesiecy w roku i nie koniecznie wysilaja sie. Kontraktorzy musza pracowac 1h dluzej niz etatowcy - w tym dziale prawie nie ma etatowcow, wiec nie bylo duzo roznic miedzy traktowaniem pracownikow
-Polityczne gierki miedzy teamami - bez zmian
-Brak mozliwosci pracy z domu w moim teamie - ten sam manager, a praca z domu byla akceptowana, przynajmniej ja moglam sobie na to pozwolic
-Nieustanne przeladowanie zadaniami i wieczny brak czasu na wszystko - sinusoida - brak zajec i nadmiar jak przyszlo cos do czego, ale generalnie raczej nie za duzo pracy.
-Ogromne marnotrastwo pieniedzy, a ze to sektor publiczny, to niestety marnuje sie pieniadze podatnikow oraz klientow tejze organizacji - bez zmian
-Stawka dzienna nie jest taka dobra, gdy policzy sie ilosc godzin pracy i wysilek. Mozna pracowac za mniej w spokojniejszym miejscu z lepszym dojazdem - mialam wyzsza stawke, wiec powiedzmy, ze byl lepszy stosunek stawki do  ilosci godzin.

4 kartony Krispy Kreme Doughnuts.
Duzo ludzi zyczylo mi powodzenia, mnostwo mowilo, ze wkrotce wroce i do zobaczenia. Niektorzy powiedzieli, ze nawet obstawiaja jak szybko wroce. Moj manager mial ze mna spotkanie i powiedzial mi w jakich dziedzinach moglabym poprawic sie (dokumentacja). Poza tym powiedzial, ze moge wrocic w kazdej chwili, jesli tylko zechce.

Po 3 tygodniach oczekiwania przycisnelam w koncu znajomego, ktory mial wyslac moje CV do dostawcy uslug. Przyslal mi sugestie co powinnam zmienic w CV. Problem jest taki, ze nie wiem czy po proponowanych modyfikacjach bede w stanie obronic CV na rozmowie o prace. Na razie zestresowalo mnie to bardzo i postanowilam odlozyc to wszystko na weekend. Zmarnowalam 3 tygodnie w oczekiwaniu na odzew z jego strony, a moglam uczyc sie do potencjalnego interview. Teraz bede musiala uczyc sie w samolotach i pociagach podczas wyjazdu.

czwartek, 28 maja 2015

Kontrakty zwiazane z Citrixem i pochodnym technologiami.

Pytanie z komentarzy z zeszlego tygodnia:

"Moglabys w wolnej chwili napisac, jak wygladaja kontrakty Twojego meza w obszarze Citrix?
Chodzi mi o technologie okolo-Citrixowe uzywane w UK, jakie zakresy prac - support L1-3, architektura, projekty, migracje itp itd."

Odpowiedz napisana przez meza:

Wiekszosc film uzywa najnowszych wersji XenDesktop (7.5 oraz 7.6), duzo jest projektow migracji ze starszych wersji, i jest dosc sporo kontraktow na to. O dziwo sporo duzych uczelni w Londynie uzywa najnowszych wersji Citrixa (25tys + uzytkownikow). Ciagle potrzeba specjalistow nie tylko od samego XenDesktop, ale duzo jest ogloszen, aby obowiazkowo znac NetScaler, StoreFront oraz wdrazac mobile devices support in Citrix.

Dobry wdrozeniowiec, architekt zarabia £400+ dziennie, ale pracuje czesto od 8:00 rano do 18:00-19:00. Wbrew pozorom przy wdrozeniach zdarza sie to czesto. "Najgorsze" stale prace sa dla firm konsultingowych (nie polecane!), gdy nagle sie okazuje ze obiecali cos klientowi na juz i trzeba siedziec do pozna w nocy aby konczyc High Level Design albo cos podobnego.  Plus czesto dochodzi czas dojazdu samochodem do klienta itd - wiec trzeba to brac pod uwage.

Znany mi architekt pracuje od 8:00 rano do 18:30 - przy takim wdrozeniu dla firmy ktora ma okolo 8-10tys pracownikow w roznych czesciach kraju.

Prace na stale, w przypadku dobrych administratorow sa platne okolo £50-55K w zaleznosci od sektora (w public sector troche mniej bo okolo £42-48K, z tym ze £48K to praktycznie maksimum, czesto jest o wiele mniej). Ogolnie migracji jest duzo, architekt nie ma problemow z zatrudnieniem zakladajac ze ma juz duze doswiadczenie we wdrozeniach 10tys+ uzytkownikow, oraz jest mistrzem w pisaniu HLD (High Level Design) oraz standardowej dokumentacji.

czwartek, 21 maja 2015

Kontrakt nr 8 - rezygnacja.

Wzrost biurokracji z rownoczesnym zanikiem pracy technicznej przekonal mnie do odejscia z pracy.

Gwozdziem do trumny byl change, ktory przygotowywalam do naszego projektu. Mimo spedzenia 8h na pisaniu i copy & paste, change zostal odrzucony. W zasadzie, to od tego czasu projekt jest w zawieszeniu, bo project manager nie moze dogadac sie z Change Management.

W zeszly piatek powiedzialam swojemu managerowi, ze chce zrezygnowac. Pierwsze pytanie bylo: "Czy masz nowa prace i czy moge cos zrobic, zeby Cie zatrzymac?". Nowej pracy nie mam i zrobic nic nie moze, bo z systemem nie wygra.  Poprosil mnie, zebym wstrzymala sie jeszcze ze 2 dni ze swoja decyzja, a on zobaczy czy da sie cos zrobic. Oczywiscie nic nie dalo sie zrobic, a sytuacja zaczela sie tylko pogarszac i we wtorek wyslalam mu maila z data, kiedy chce zakonczyc prace.

Dzisiaj dowiedzialam sie, ze jeden z managerow wyzszego szczebla zrezygnowal w czwartek. Nie wiedzialam o tym, bo nie siedzi on nigdzie blisko mnie, a to za duze biuro, zeby zauwazyc, ze kogos nie ma. Ide po pracy na pozegnalne drinki, wiec dowiem sie cos wiecej. Rezygnacje tego managera odbieram jako pozytywne wydarzenie, bo jak pojdzie pracowac gdzies indziej, to bedzie mogl mnie sciagnac. 2 lata temu, jak odchodzilam stad poprzednim razem, przyszedl do  mojego biurka i powiedzial, ze gdybym kiedykowiek chciala wrocic, to zebym dala mu znac. Zakladam, ze dalej mnie docenia i nie zapomni o mnie jak bedzie gdzies kontrakt dla osoby z moimi umiejetnosciami.

Drugi manager z tego samego poziomu dal mi do zrozumienia, ze on tez przygotowuje sie do ewakuacji i zeby pozostac w kontakcie, na wypadek, gdyby mial jakas oferte dla mnie.

Moja potencjalna kariera u dostawcy uslug IT nie posunela sie do przodu, bo kolega, ktory ma mi w tym pomoc, to najbardziej zawodna osoba jaka znam. We wtorek mial do mnie dzwonic i mielismy obgadac moje CV, dzisiaj mamy czwartek i nic sie nie wydarzylo. Nie jest to dla mnie niespodzianka, w koncu pracowalam z nim dwa razy, wiec wiem, zeby mu nie wierzyc jak podaje terminy realizacji czegokolwiek.

Prace na kontrakcie nr 8. koncze za 2 tygodnie, 5 czerwca. Decyzja o odejsciu byla ciezka, bo dobrze mi tu placa, ale nie moge tu tkwic wiecznie i byc niewolnikiem wyplaty. Moi koledzy kontraktorzy uwazaja, ze jak placa, to oni moga nawet sprzatac, ale ja nie podzielam tego pogladu dlugoterminowo. Wole za mniej robic cos ciekawszego, a wlasciwie robic w ogole jakas prace techniczna, niz byc sekretarka i mistrzem copy & paste, by zadowolic wymagania ludzi, ktorzy nawet nie rozumieja co czytaja. Szkoda tylko, ze nie moge uniknac finansowania tego burdelu i biurokracji, bo nawet jakby udalo mi sie nie korzystac z uslug pracodawcy (trudne do unikniecia), to ciagle bede go sponsorowac z podatkow.

Byc moze popelniam blad, a byc moze daje sobie szanse na nowe wyzwania. Dowiem sie za jakis czas. W miedzyczasie pokrece sie troche po swiecie, a maz niech zarabia na utrzymanie :-) Jak wroce, to zajme sie szukaniem pracy chyba, ze kolega wysle moje CV gdzie trzeba i cos zacznie sie krecic.

czwartek, 14 maja 2015

VMware Certified Professional 6 – Desktop (VCP6-DT)

Nowy papierek wpadl do kolekcji. Moge teraz powiedziec, ze jestem VCP6 :-)

Egzamin zrobiony w celu dopisania do CV i zdobycia potencjalnej pracy u dostawcy uslug IT. Zdziwilam sie troche, jak zobaczylam, ze jest 120 pytan w 120 minut. Jak ktos wolno czyta, to bedzie mial maly problem, zeby zdac ten egzamin. Oczywiscie jest to napisane w materialach do egzaminu, ale ja nie zwrocilam na to uwagi, zakladajac ze bedzie 70-90 pytan i po sprawie.

Dobra wiadomosc jest taka, ze okolo 42% pytan jest z vSphere 5.5 czyli sa te same pytania, ktore byly w egzaminie delta VCP 5.5. Pozostale 42% jest z Horizon View i reszta z vmware Mirage, ktorego nie widzialm nigdy na oczy na zywo. Bulka z maslem to nie byla, ale nie byl to tez jakis trudny egzamin. Na pewno latwiejszy niz VCP6-DCV beta.

poniedziałek, 11 maja 2015

Egzamin 2V0-621D - VCP6 – Data Center Virtualization Delta Beta

Skuszona niska cena egzaminu beta, poszlam zdac upgrade czyli delte do VCP6 - Data Center. Cena $50 lub £36. Niestety wyniki publikowane sa dopiero 8-10 tygodni po zakonczeniu programu beta, wiec nie dowiem sie czy zdalam czy nie. Pierwszy raz zdawalam egzamin beta, zobaczymy jak mi to pojdzie.

Wiecej o egzaminach beta na stronie Vmware - https://mylearn.vmware.com/mgrReg/plan.cfm?plan=63957&ui=www_cert

Pare zagadnien z egzaminu:
- Storage, Multipathing, Permanent Device Loss & All Paths Down
- Upgrade do vSphere 6.0, rozne opcje i minimalne wymagania
- Auto Deploy
- Resource Pools
- vSphere Replication 6.0
vNuma
- Content Library
- vCloud Air
- VM Certificate Authority

sobota, 9 maja 2015

Jak marnuje sie pieniadze w duzych firmach.

Historyjka zainspirowana wczorajszymi nadgodzinami, a dokladnie change. Jak ktos nie wie, co to jest change, to odsylam do Wikipedii po angielsku i wklejam tlumaczenie z polskiej strony ITILa. Change Management - Wiki

"ITIL Przekazanie Usług) Dodanie, modyfikacja lub usunięcie czegokolwiek, co mogłyby mieć wpływ na usługi informatyczne. Pojęcie zmiany obejmuje swym zakresem każdą zmianę w architekturze, procesach, narzędziach, miarach i dokumentacji, jak również zmiany w usługach informatycznych i innych elementach konfiguracji (CIs)."

System zatwierdzenia zmian u mojego pracodawcy drastycznie sie zmienil w polowie marca. Generalnie zamrozono wtedy wszystkie zmiany i wprowadzono dodatkowy mechanizm ich zatwierdzania. Kiedys drobne zmiany byly zatwierdzane mailowo, wieksze byly zatwierdzane na cotygodniowym spotkaniu - CAB meeting. Typowa procedura w wielu firmach. U nas jednak wprowadzono nowe zasady, codziennie o 15.00 spotkanie i rozpatrywanie wnioskow petentow, odrzucanie z byle powodow, wymagania dopisywania nie wiadomo jakich planow, wyjasnienie, itp.

Jeden z bardziej zalosnych przypadkow odrzucenia change: bo zalaczony Install Plan byl pusty. Nie byl pusty, osoba ktora go sprawdzala nie przewinela okienka w Excelu. Wyobrazcie sobie zbulwersowanie osoby, ktora zalogowala sie o 19.00, zeby wykonac swoja prace i dowiedziala sie z jakiego powodu jej change zostal odrzucony. A pieniadze leca, bo przeciez inzynier zalogowal sie z domu i stracil czas.

Czynnosci techniczne, ktore zajmuja czasami 5 minut, wymagaly godzin pisania uzasadnien, walki o zatwierdzenie, itp. Dodatkowo wprowadzono obowiazek wykonywania wszystkich, nawet najdrobniejszych zmian miedzy 19.00, a 7.00 rano. Rowniez w weekend, gdy zwykle prace wykonywalo sie w ciagu dni, bo godziny biznesowe za pon-pt 8.00-18.00.

Kiedys maly change pisalo sie w 15 minut i przy dobrych wiatrach dostawalo zatwierdzenie w 2h. Czynnosci nie wymagajace wylaczenia serwera/uslugi, bez wiekszego wplywu na srodowisko, wykonywalo sie w ciagu godzin biznesowych.

Zadanie, ktore mielismy wykonac w piatek: przesunac 16 blades miedzy enclosures. Do tego dokonac malych zmian konfiguracyjnych, zeby dzialaly w nowym miejscu. Pisanie samego change'a zajelo co najmniej 8h przez kilka osob, zeby zaspokoic wszystkie wygorowane wymagania. Po drodze zaliczylismy kilka odrzucen, wprowadzanie poprawek, opisywanie kazdej czynnosci krok po kroku (copy - paste z instrukcji HP, itp). Po 2 tygodniach spotkan, walki z nowym systemem, wreszcie dostalismy zgode na wykonanie naszego prostego zadania.

Piatek, 19.00, 5 osob wdzwania sie na rozmowe konferencyjna, zeby potwierdzic, ze tak, mozemy zaczynac prace. Gosc w Data Centre przeklada jeden blade, ja zmieniam konfiguracje i wlaczam blade, gosc od Citrixa sprawdza, ze wszystko dziala. Informujemy 2 project managerow, ktorzy sa online, ze dziala. Dobra, to mozemy przesunac kolejne 7 blades. Cala praca wykonana w 1h, wszystko dziala. Change zaplanowana na 4h. W zwiazku z tym sugeruje, zeby moze przesunac pozostale 8 blades, skoro wszyscy juz jestesmy online, mamy czlowieka w data centre i cala czynnosc zajela tylko 1h.

Project managerowie mowia, ze absolutnie nie mozemy tego zrobic, bo Change Management nas zabije, bo change plan zaklada, ze dzisiaj przesuniemy tylko 8 maszyn, a kolejne beda przesuniete w poniedzialek. Dodam, ze te pozostale 8 serwerow jest wylaczonych juz od czwartku i pozostana wylaczone do poniedzialku wieczorem, kiedy to beda przesuniete. I tak sa juz wylaczone z uslug, ale nie, nie mozemy ich przesunac. Kiedys, przed wprowadzeniem obostrzen nikt by nawet ramionami nie wzruszyl, sprzet zostalby przesuniety, serwery wrocilyby do uzytku, manager cieszylby sie, ze trwalo to tylko 2h zamiast 8h i oszczedzi na nadgodzinach.

Kazda z osob online potwierdzila, ze zgodnie z planem liczymy 4h nadgodzin kazdy, mail do change management zostaje wyslany pare godzin pozniej, zeby nie bylo, ze za szybko cos zrobilismy i nasz plan byl zly i musimy znowu wprowadzic poprawki do poniedzialkowego zajecia. I w ten sposob poszlo 20h nadgodzin, zamiast 5h (dla wszystkich).  Do tego godzina kazdego z nas ma inna cene.

Caly ten cyrk jest jednym z powodow, dla ktorych chce ewakuowac sie jak najszybciej od tego pracodawcy, dwie osoby juz odeszly/nie przedluzyly kontraktow. Jest tez problem z rekrutacja nowych, bo nie pala sie do pracowania po godzinach pare wieczorow w tygodniu. Pracownicy, managerowie, klienci, wszyscy sa sfrustrowani i nikt nie dostaje wyjasnien ile to ma jeszcze trwac i czy w ogole w czyms to pomoglo, bo nikt nie widzi nic pozytywnego w nowym procesie.

To tyle narzekania i wgladu w zycie korporacji.

czwartek, 7 maja 2015

Praca dla vendora z branzy IT.

Nie wiem jak ladnie przetlumaczyc na polski vendor, zeby znaczenie zostalo zachowane, wiec pokaleczylam troche polszczyzne.

Rynek pracy praktycznie zamarl, nic ciekawego nie dzieje sie. Niedawno odezwal sie do mnie kolega, ktory pracuje dla Firmy A jako wdrozeniowiec/konsultant i powiedzial, ze szukaja nowych ludzi. Mowil, ze byc moze bedzie mozliwosc pracy na kontrakcie, a jak nie, to etat. Powiedzial mi z grubsza jak wyglada praca, co zreszta juz wiedzialam z jego opowiadan. Generalnie wymaga podrozowania do klientow po Europie. Nie znam jednej z technologii, ale stwierdzilam, ze moge nauczyc sie szybko, bo jest podobna do rozwiazania innej firmy.

W miedzyczasie zaczela materializowac sie kwestia pracy dla Firmy B, rowniez praca konsultanta, rowniez duzo podrozy po UK i Europie, tylko w tym przypadku w gre wchodzi praca na etat. Kontrakt nie jest mozliwy. Wczoraj odbylam dluga rozmowe z kolega, ktory chce mnie sciagnac do Firmy B. Niestety beda mieli stanowiska konsultantow dla specjalistow w technologii, ktora nie zajmuje sie w tej chwili, ale jest oparta na infrastrukturze, ktora jest mi znana.

W obu przypadkach wchodzi w gre nauczenie sie nowych technologii i troche blefowania na interview. Firma B daje minimalnie lepszy wpis w CV, chociaz obie naleza do tej samej firmy matki, taki paradoks. Kolega z Firmy B obiecuje rekomendacje, przygotowanie mojego CV i przygotowanie na interview, uzywanie wlasciwych slow kluczyowych, itp. Mam tez drugiego znajomego w oddziale w Polsce, ktory powiedzial, ze w razie czego moze mnie polecic. Kolega z Firmy A rowniez oferuja swoja pomoc od strony technologii, gdybym miala jakies pytania.

Nie wiem czy cos wyjdzie z ktorejs ofert, ale sprobowac warto. W najgorszym wypadku naucze sie paru nowych rzeczy, ktore bede mogla dopisac do CV. Z tego co wiem, obie firmy pokrywaja praktycznie wszystkie mozliwe wydatki, wiec kazdy koszt poniesiony po wyjsciu z domu, jest zwracany. Nie trzeba chodzic codziennie do biura, jak nie jest sie u klienta.

Ktos pytal sie w komentarzach czy rozwazam etat, bo rynek kontraktow jest slaby. Odpowiedz brzmi: nie. Rozwazam etat tylko w celu zdobycia wartosciowego wpisu w CV, nowej wiedzy i doswiadczenia. Jak wyrobie odpowiednia norme lub wiecej, to z bonusami, powinnam wyjsc finansowo podobnie jak na kontrakcie. Z jednej strony bedzie to wymagac wiekszego wysilku, bo trzeba wstawac wczesniej i jechac na lotnisko, z drugiej strony w dni wolne od wizyt u klientow siedzi sie w domu lub mozna isc na szkolenia.

Nudzi mnie przychodzenie do biura i walka z biurokracja przez wieksza czesc dnia, po to, zeby wykonac sladowa ilosc pracy po godzinach.


czwartek, 16 kwietnia 2015

Kontrakt nr 8 - to juz rok.

Rok minal od czasu jak wrocilam z Niemiec i osiadlam na laurach w obecnym miejscu pracy. Nie zrobilam zbyt wiele w ciagu tego roku, mozna powiedziec, ze bylo wiecej upadkow niz wzlotow. W wiekszosci przypadkow czekanie na inne zespoly, zatwierdzenie projektu, itp, a potem praca na hura po godzinach i potem znowu stagnacja. Jeden z projektow zmienil sie do tego stopnia, ze usunelismy wszystkie serwery, bo klient zdecydowal sie na chmure.

Na poczatku roku chcialam sie przeniesc na inne stanowisko, do zespolu zatwierdzajacego standardy lub do zespolu architektow. W architektach nie chcieli mnie, z braku doswiadczenia, w standardach owszem. Manager wystapil do kadr o zatwierdzenie stanowiska dla kontraktora, na czas szukania etatowca i w zasadzie wszystko bylo juz przyklepane, z jednym wyjatkiem. Stawka dzienna miala zostac taka sama, jako ze stanowisko wpadalo w te same widelki. Moj manager dal mi opcje pozostania, gdzie jestem i tak tez zrobilam.

Niedlugo po tym, wszystko sie posypalo na gorze i nastapil change freeze. Od tego czasu przeforsowanie jakiegokolwiek zadania przez change management jest koszmarem i wszystko musi byc robione miedzy 19.00, a 7.00. Doszlo do tego, ze w ciagu dnia obijamy sie, a po godzinach wykonujemy prace wlasciwa. Nawet w weekendy wszystko powinno byc robione miedzy 19.00, a 7.00, co wedlug wiekszosci osob jest przesada.

Powrot z wakacji rozpoczelam od intensywnego szukania pracy. Jednak na kilka wyslanych CV odezwalo sie tylko dwoch rekruterow, z czego jednego podejrzewam o lowienie danych managerow niz o faktyczne przeslanie mojego CV dalej. Obecny kontrakt mam do pazdziernika 2015, ale nie wiem ile czasu tu pociagne.

W miedzyczasie, przygotowuje sie powoli do upgrade'u papierow z vSphere na wersje 6.0. Zamowilam juz egzamin beta, ale nie wybralam jeszcze daty. Beta kosztuje tylko £36, wiec warto sprobowac.

wtorek, 20 stycznia 2015

Praca w Szwajcarii warta ponownego rozwazenia.

Przypuszczam, ze wiekszosc czytelnikow bloga slyszala co stalo sie ostatnio ze szwajcarska waluta i o tym jak wzrosla jej wartosc. Kilkanascie procent wzrostu w stosunku do funta sprawilo, ze praca w Szwajcarii jest warta przemyslenia. To jak podniesienie stawek o kilkanascie procent. "Kontrakt w Zurychu".

Musze zastanowic sie jeszcze nad tym, ale byc moze skontaktuje sie ponownie ze szwajcarska agencja i przesle im nowa wersje CV. Moze beda mieli jakies ciekawe oferty z dzialki VMware.

Obecny kontrakt konczy sie 17 kwietnia, chociaz dostalam juz przedluzenie do pazdziernika 2015. Jednak po otrzymaniu przedluzenia na papierze, powiedzialam agencji, ze nie akceptuje go do kwietnia. Spodziewalam sie nowego kontraktu od kwietnia do pazdziernika, a nie tego samego z poczatkiem w grudniu 2014 i koncem w pazdzierniku 2015. To odbiera mi mozliwosc rezygnacji w dniu konca istniejacego kontraktu i latwego odejscia bez dawania wypowiedzenia.

Od czasu jak nowa agencja przejela wszystkich kontraktorow, tocze z nia spor o dlugosc wypowiedzenia. Zgodnie z umowa, nasze kontrakty mialy byc na takich samych warunkach jak poprzednio. Jednak ja mialam krotsze wypowiedzene niz wiekszosc i od pazdziernika probuje wymusic akceptacje tego. Mamy styczen i sprawa jest w toku.

Dodam, ze przedluzenie kontraktu dostalam 2 dni po tym jak moj manager dowiedzial sie, ze wykazalam zainterestowanie innymi stanowiskami w firmie. Niestety ze zmiany stanowiska prawdopodobnie nic nie wyjdzie. Znalazl sie inny kandydat do zespolu architektow i nie mam z nim praktycznie zadnych szans. Jest on bardzo dobry technicznie i ma wieksze doswiadczenie niz ja. Wielokrotnie podziwialam go za posiadana wiedze i doradzanie innym.

Jest jeszcze stanowisko w innym zespole, ale tam szukaja kogos na stale, a kontraktor bylby potrzebny tylko tymczasowo. Na stale nie przejde, bo za malo placa. Do architektow moglabym przejsc na stale, bo placa duzo wiecej. Oczywiscie potraktowalabym to jako tymczasowe rozwiazanie do czasu zdobycia doswiadczenia i wpisu w CV, a potem moglabym wrocic na kontrakty.

Zaczelam czytac i ogladac materialy do TOGAF, jako ze bylo to jedno z wymagan do zespolu architektow. Planowalam zdac egzamin przed przejsciem do tego zespolu. Skoro juz ruszylam temat, to moge go kontynuowac. Jak certyfikat bedzie potrzebny, to "wyjme go z szuflady" i dopisze do CV.

Przed  TOGAF rozwazalam nabycie certyfikatow z EMC, zaczelam nawet ogladac materialy szkoleniowe. VCAP rowniez wisi sobie w tle i powraca od czasu do czasu na tapete. Nie jestem przekonana czy przyniesie on korzysci finansowe, a w tym przypadku trzeba poswiecic co najmniej ze 3 miesiace na intensywna nauke.

piątek, 9 stycznia 2015

Podsumowanie roku 2014 na polu zawodowym.

2014 byl piatym rokiem kariery jako kontraktor oraz prowadzenia spolki limited. Nie napisalam podsumowania 2013 roku, wiec dopisze pare uwag do punktow ponizej.

Podsumowanie:
  1. W 2013 i 2014 pracowalam prawie przez caly rok kalendarzowy i w obu latach mialam tylko po tydzien nieplatnej przerwy miedzy kontraktami. Maz pracowal 8,5 miesiaca w 2014 i 5 miesiecy w 2013, wczesniej 6 miesiecy na etacie.
  2. Trzy miesiace na kontrakcie w Bawarii i pozostale 9 miesiecy w Londynie. Maz mial dwa kontrakty u tego samego pracodawcy, trzy miesiace na poczatku roku i potem od lipca do stycznia tego roku.
  3. Kolejny rekordowy rok pod wzgledem zarobkow moich osobistych jak i spolki. Dwoch kontraktorow zarabia wiecej niz jeden.
  4. Pod wzgledem wyzwan i nauki byl to slaby rok. W Niemczech za bardzo nic nie robilam, na obecnym kontrakcie tez nie dzieje sie zbyt wiele i jest malo mozliwosci do nauki. Maz ciagnal to samo co w poprzednim roku, czegos nowego pewnie sie nauczyl, ale raczej dzieki temu, ze czytal i robil testy na wlasna reke.
  5.  Mam kontrakt do kwietnia 2015 i rozwazam rozne opcje przeniesienia sie do innych zespolow.  Maz bedzie szukal kontraktu od konca stycznia.
W grudniu 2014 minelo 5 lat od czasu jak zlozylam wypowiedzenie ze swojego ostatniego etatu i zaczelam kariere kontraktora. Wtedy tez zaczelam pisac tego bloga. Przez te 5 lat moja stawka dzienna wzrosla o 110%.  Jestem bardzo zadowolona, ze zrobilam ten krok i przestalam gnic na etacie, w pracy, ktorej nie lubilam.

Jak pisalam wczesniej, osiagnelam swoj sufit finansowy na ostatnim kontrakcie. W zwiazku z tym nie pozostaje mi nic innego jak dalszy rozwoj, nauka i przeniesienie sie na inne stanowiska. Moge isc w strone Project Management albo Architektury. To powinno pomoc mi w przejsciu na stawki dzienne £500+.

Jednym z planow dlugoterminowych jest zatrudnienie w Firmie X, glownie dla wpisu w CV. Kolega wlasnie dostal tam prace i zaczyna od kwietnia. Jak juz zaaklimatyzuje sie, ma rozejrzec sie za jakims wakatem  i polecic mnie. Wiaze sie to z poswieceniem finansowym i przejsciem na etat, ale traktowalabym to jako tymczasowe rozwiazanie (maks. 2 lata) dajace mi doswiadczenie i dobry wpis do CV.

Gdy wyjezdzalam z Polski w 2005r, nie mialam jakis oczekiwan gdzie chcialabym zajsc zawodowo czy finansowo. Chcialam, zeby bylo dobrze finansowo, ale nigdy nie rozwazalam tego kwotowo. Gdybym byla mniejszym leniem, to pewnie bylabym wyzej, ale i tak jestem bardzo zadowolona z miejsca, w ktorym jestem i powiedzenie "Sky is the limit" na pewno sprawdza sie w Londynie.

Dobrze, ze dalam to wypowiedzenie w polskiej korporacji 10 lat temu ;-) Nie wiem czy kiedys wspominalam  o tym na blogu, ale  moi wspolpracownicy pukali sie w czolo jak im mowilam, ze opuszczam ciepla posadke i chce wyjezdzac do innego kraju. Przez pierwszy rok duzo osob pytalo sie jak mi/nam idzie, ale chyba brak porazki spowodowal dalszy brak zainteresowania.

Zycze wszystkim jak najlepszych karier i wysokich stawek w 2015!