środa, 10 września 2014

Odgorna zmiana agencji.

Moj klient zmienil system "zatrudniania" kontraktorow i w ramach konsolidacji procesu HR, wybrano jedna agencje rekrutacyjna, ktora bedzie dostarczac i zatrudniac wszystkich pracownikow tymczasowych (NPL - non permanent labour).

Wszyscy kontraktorzy przechodza od konca wrzesnia pod skrzydla nowej agencji, duzej znanej firmy. Trzeba bylo wypelniac te same papiery jeszcze raz, dostarczyc potwierdzenie ID i zamieszkania. Jak do tej pory, zadna firma nie chciala ogladac oryginalu moich dokumentow, ale Ci twierdza, ze maja taki obowiazek prawny. Trzeba bylo przyniesc ID i potwierdzenie adresu i skanowali to na miejscu. Reszte dokumentow mozna bylo przeslac emailem. Przyznaje, ze ja nie doczytalam tego maila o przyniesieniu ID osobiscie i wyszlo na to, ze mailem wyslalam kopie brytyjskiego dokumentu, a na miejscu pokazalam polski dowod osobisty, bo akurat mialam przy sobie. Czekam teraz, az ktos dojdzie do wniosku, ze cos jest nie tak z moimi dokumentami.

Warunki umow maja byc niby takie same i taka sama stawka dzienna, ale nowa agencja twierdzi, ze nie moze wydac nam potwierdzenia tego, dopoki nie przejmie kontraktu. Ja akurat jade na urlop kiedy bedzie to cale zamieszanie, wiec nie zobacze swojego kontraktu dopoki nie wroce. Co ciekawe ten oryginalny konczy sie tydzien po moim urlopie, a agencja twierdzi, ze nie moze wystawic mi nowego, dopoki nie przejmie kontraktu. Czyli 2 tygodnie przed koncem nie bede miala w reku przedluzenia, ktore podobno ma byc do konca lipca 2015. Pisalam o tym przedluzeniu juz pare miesiecy temu, ale nie zmaterializowalo sie do tej pory.

Moj nawal pracy faluje jak sinusoida, jednego dnia przymieram z nudow, nastepnego wrzucaja mi 3 projekty i PM "bija sie" czyje nadgodziny mam robic w weekend. W zeszly weekend zaproponowalam jednemu z PM, ze zrobie jego projekt poza godzinami, jesli nie ma nic przeciwko, bo nie mam czasu w ciagu dnia.  Z punktu widzenia projektu nie ma to znaczenia, bo i tak placa za moj czas, niezaleznie od tego czy to jest w ciagu dnia czy poza godzinami pracy. Niestety niedlugo potem manadzer przyszedl do mnie i powiedzial, ze inny projekt jest wazniejszy i mam nad nim pracowac w weekend. W rezultacie, z lekkich, dobrowolnych nadgodzin, nagle zrobily sie bardzo pilne, ciezkie nadgodziny, ktorych wcale nie chcialam robic.

Im wiecej projektow robie, tym lepiej poznaje infrastrukture firmy, ktora jest calkiem ciekawa. Wlasciwie to caly czas jest cos co trzeba zaktualizowac, ulepszyc lub jest cos nowego do wdrozenia.

------------
Aktualizacja 29/10/2014.
Do zmiany agencji nie doszlo. Bylo duzo paniki, halasu o umowy i w koncu przesunieto date zmiany agencji na 8 listopada. Jakis tydzien temu przyszedl kolejny email z data 9 grudnia. Obecne agencje musialy przedluzyc umowy, ale poprzedluzaly tylko do 8 listopada. Czekam na kolejne przedluzenie do daty w grudniu. 

4 komentarze:

  1. Widać nienajlepszy styl zarządzania.

    OdpowiedzUsuń
  2. czekam na kolejny wpis : ) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Richmond, negocjujesz z rekruterami stawki za ewentualne nadgodziny przed podpisaniem kontraktu? Jak podpisywalam moj pierwszy kontrakt to stawke za nadgodziny zignorowalam, bo w calej mojej karierze nie przytrafily mi sie zadne platne nadgodziny... az do wlasnie tego pierwszego kontraktu :-) Zastanawiam sie, jakie jest tu pole do manewru przy negocjacjach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykle placa tyle samo co za zwykle godziny. Nie placa, to nie pracuje.

      Raz slyszalam o stawce 150%, ale to rzadkosc i male szanse, ze firma sie zgodzi, jesli sami nie wyjda z taka opcja.

      Usuń