poniedziałek, 30 czerwca 2014

Kontrakt w Zurychu - dlaczego nie.

Jakis czas temu, rekruterka ze Szwajcarii zadzwonila do mojego meza w sprawie pracy w Zurychu. Jakos tak wyszlo, ze maz wspomnial, ze ja pracuje na kontraktach i zawsze chcialam pracowac w Szwajcarii, a rekruterka akurat miala kontrakt dla specjalisty VMware.

Porozmawialam z rekruterem, ktory zajmowal sie ta oferta, dowiedzialam sie kto jest pracodawca, itp. Oferowana stawka brutto byla 10% wyzsza od mojej obecnej stawki w Londynie. Stwierdzilam, ze praca dla szwajcarskiego banku inwestycyjnego otworzylaby mi drzwi do kazdego banku w Londynie i warto rozwazyc te oferte.

Po poczytaniu kilku for na temat zycia w Szwajcarii, nie bylam za bardzo przekonana do tej oferty. Akurat byl Bank Holiday Weekend, wiec postanowilam sprawdzic na miejscu ceny produktow w sklepach, obejrzec rozne dzielnice w Zurychu, sprawdzic gdzie jest to konkretne biuro potencjalnego pracodawcy, itp.  Dodam, ze w Szwajcarii bylam wczesniej kilka razy, w tym roku nawet dwa, ale w innych rejonach kraju. Mam tez ksiazke o zyciu i pracy w Szwajcarii, ktora kupilam pare lat temu, takze mialam juz troche informacji na temat zycia w tamtych rejonach.

Zurych jakos nie oczarowal mnie. Owszem, przyjemnie jest mieszkac nad jeziorem z widokiem na Alpy, ale nie robi to na mnie juz takiego wrazenia, jak moja pierwsza wizyta w Szwajcarii w 2002r. Od tego czasu nie raz wedrowalam po Alpach Szwajcarskich i spedzilam pare miesiecy w Niemczech z widokiem na Alpy w oddali.

Ceny produktow codziennego uzytku sa albo wyzsze albo w podobnej cenie do londynskich. Jedyna tansza rzecza, ktora znalazlam bylo paliwo. Benzyna Pb98 kosztuje ok. £1.18, diesel ok. £1.23. Benzyna Pb95 nie interesuje mnie, wiec nie sprawdzalam ceny.

Wynajem mieszkania nie jest prosty. Z tego co wyczytalam, to w przypadku posiadania krotkoterminowego pozwolenia na prace, wiekszosc wlascicieli nawet nie spojrzy na najemce. A w przypadku posiadania umowy o prace do 12 miesiecy, dostaje sie krotkoterminowe pozwolenie. Bez umowy o prace i pozwolenia, nie ma co startowac do wynajmu. Mozna szukac czegos krotkoterminowego, co jest duzo drozsze.

Znalazlam ogloszenia z ladnymi mieszkaniami i/lub blisko jeziora. Ladne apartamenty sa dosc drogie, 3000-4000 CHF (2000-2600 funtow) miesiecznie. Tanie zapewne trudno wynajac, patrz wyzej. Mysle, ze musialabym placic minimum 1300CHF (£900) miesiecznie za 1-2 pokojowe nieumeblowane mieszkanie (nie mylic z 1-2 bedroom).W ogloszeniach jest podana liczba pokoi.

Koszty mieszkania jeszcze bym przezyla i jedzenia pewnie tez. Ale to co mnie totalnie zniechecilo, to koszty utrzymania samochodu, a dokladniej ubezpieczenia. Brytyjskie ubezpieczenie przestaloby byc wazne, gdybym zostala rezydentem w Szwajcarii (pozwolenie na pobyt i prace byloby dowodem na to). Mozna podobno ubezpieczyc auto na obcych tablicach w szwajcarskiej firmie, ale koszty na pewno sa wysokie i tylko pare firm to robi. Mozna tymczasowo importowac auto do Szwajcarii, ale ciagle pozostaje problem ubezpieczenia w kraju rejestracji. Permanentny import auta do Szwajcarii nie wchodzi w gre w moim przypadku, auto w leasingu. Zostawienie auta w UK tez nie bylo dla mnie opcja.

Przy okazji zbierania informacji o ubezpieczeniach, doczytalam, ze domyslnie, wiekszosc polis jest sprzedawana na 5-7 lat i trzeba uwazac, zeby nie kupic takiej, jesli ktos chce polise tylko na rok. Posiadanie prawa jazdy mniej niz 12 lat, oznacza drozsza polise. Przykladowe ceny ubezpieczen podane na szwajcarskim forum, sugerowaly, ze ceny sa srednio 2 razy wyzsze niz w Wielkiej Brytanii.

Wszedzie pisze sie jak to w Szwajcarii dobrze sie zarabia, sa niskie podatki, itp. Nijak nie moglam tego zaobserwowac. Moze dotyczy to miast poza Zurychem. Nie wiem jak i za co zyja ludzie pracujacy na stanowiskach nie wymagajacych kwalifikacji. Jasne, bankierzy i inni managerowie wyzszego szczebla pewnie maja sie dobrze. Widac to po ilosci drogich auta na glownej ulicy w Zurychu. Praktycznie same AMG, RS, S, Turbo i inne najwyzsze wersje modelowe.

Rekruter zachwalal niskie podatki, ale jak dostalam przykladowy pasek dla dzienych zarobkow 800 CHF ok £525, to wyszlo, ze netto zostaje 71% z pierwotnej kwoty. Ponizej wklejam pasek z kwotami. W Szwajcarii nie mozna pracowac uzywajac brytyjskiej spolki lub jako freelancer. Pracuje sie przez ich lokalne PAYE.


Dla stawki, ktora zostala mi zaoferowana, oznaczaloby to tylko 10 funtow netto wiecej niz teraz zarabiam, a do tego musialabym liczyc sie z kosztami za wynajem, utrzymaniem samochodu, biletami miesiecznymi, przelotami/przejazdami do Londynu, itp.

10 lat temu pewnie dalabym sie pociac za taka oferte. W obecnej sytuacji zrezygnowalam. Uznalam, ze nie zalezy mi az tak bardzo na wpisie do CV,  zeby tymczasowo przeprowadzac sie do innego kraju i tracic na tym finansowo. Mam zbyt dobry kontrakt w Londynie i jestem za dobrze "ustawiona", zeby ryzykowac brak mozliwosci powrotu do obecnego pracodawcy. A gdybym teraz odeszla, to watpie, zeby ponownie czekali na mnie z otwartymi rekoma. Moze gdybym pracowala w Londynie za mniej lub byla miedzy kontraktami, to skusilabym sie dla doswiadczenia.

Pare zdjec z Zurychu i okolic.



Widok z Uetliberg.
Sciezka z Uetliberg do Felsenegg. W oddali na gorze hotel Uto Kulm.

11 komentarzy:

  1. Obejscie to mieszkanie w pierwszej wsi/miescie za niemiecka granica. Ludzie tak robia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam sie, ze taka kombinacja rodzi kolejny problem: rezydencje podatkowa w Niemczech. Rozwazalam taka opcje rowniez i sprawdzalam nawet dojazdy z Niemiec. Do wykonania pod wzgledem logistycznym.

      Usuń
  2. Richmond zastanawia mnie czy w Twojej sytuacji z samochoem w Swiss byłoby napewno tak jak piszesz. Gdy ja zacząłem pracować w UK przyjechałem swoim samochodem z Polski i jeździłem na polskich blachach ponad 3 lata. Też był w leasingu - na moją polską działalność gospodarczą. Nie bałem się nim jeździć, pomimo, że byłem rezydentem podatkowym w UK (praca na etacie). A to dlatego, że w dowodzie rejestracyjnym jako właściciel samochodu była wpisana firma leasingowa (Daimler-Chrysler Polska Sp z o.o.) a nie było tam nigdzie mojego nazwiska. Formalnie więc byłem w podróży służbowej samochodem nie swoim własnym, tyko służbowym. I tak odpowiadałem przy kontroli drogowej - jednej jaka mi sie przypadkowo zdarzyła w czasie tych trzech lat. Co prawda moje nazwisko było na dodatkowym dokumencie - upoważnieniu do używania samochodu (nazwisko i imię musi być w nazwie działalności gospodarczej) ale to nie zmieniało faktu że właścicielem samochodu nie byłem tylko użytkownikiem - użyczającym samochód od firmy-właściciela rezydenta podatkowego w innym państwie. Z mojego rozpoznania (w internecine) wynikało że jest to legalne, bo ograniczenia dotyczyły użyania samochodu własnego w celach prywatnych... Dopiero jak leasing się skończył zaimportowałem auto do UK. Wydaje mi się, że jeśli Twój leasing jest na spółkę Ltd to nie powinien podlegać takim ograniczeniom jak samochód prywatny jeśli chodzi o używanie w innych krajach.
    A z ubezpieczeniami samochodów w UK jest rzeczywiście trudniej/gorzej/drożej niż w PL. Jak jechałem do Turcji rok temu to nie mogłem znaleźć firmy w UK, która mogłaby mi sprzetać tzw. Zieloną Kartę. Musiałem pojechać przez kraje Unii (Rumunia+Bulgaria) i wykupić tureckie OC przy wjeździe (aczkolwiek moje brake-down na Europę obejmuje też część Turcji - ale tylko po tej stronie Bosforu :-) Na polskiej polisie w Hestii Zieloną Kartę wydawali bez dopłat, a obejmowała nie tylko Bałkany i Turcję ale nawet kraje afryki północnej, dzięki czemu mogłem pojeźdzć po Maroko...
    Pozdrawiam z Hounslow
    SWid

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moj samochod jest w prywatnym leasingu i dokumenty sa na moje nazwisko. Ale nie to jest problemem tylko ubezpieczenie. Powiedzmy, ze mozna uniknac przerejestrowania samochodu przez jakis czas. Mozna nawet zglosic, ze importujesz tymczasowo i wtedy nie musisz przerejestrowywac.

      Ale jak tylko zostajesz rezydentem w Szwajcarii, to nie jestes juz teoretycznie rezydentem w UK i Twoje ubezpieczenie z UK nie jest wazne. Jest chyba tylko jedna czy dwie firmy, ktore daja ubezpieczenie zagraniczne na rok, wiekszosc ma limit do 3 miesiecy w roku. Auto jest troche za drogie, zeby ryzykowac odmowe wyplaty odszkodowania w razie wypadku.

      W kazdym razie wedlug mnie troche za duzo papierologii, a za maly zysk finansowy.

      Co ciekawe bylam w ten weekend w Szwajcarii i okolicy, a we wtorek znowu dzownili do mnie z Zurychu, tym razem inny bank i atutem bylo to, ze znam Polski, bo to byl jakis projekt konsolidacji z polska siedziba. Pieniadze niestety te same.

      Usuń
  3. Znajomy pracujący w Zurychu (programista Java) przeniósł się z Londynu i sobie raczej chwali. Mieszkanie znalazł po 3 dniach, nowe, umeblowane kilka minut pieszo od pracy, kosztuje niecałe 1200CHF... A składkę na pension plan podobno można odzyskać przy wyjeździe ze Swiss... Wg niego jakość życia jest o wiele większa, samochodu nie przewnosił bo mało osób ma tam samochód a tansport publiczny jest bardzo efektywny i o wiele wygodniejszy niż w UK

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej Richmond..czesto tu zagladam i mysle ze za bardzo troche liczysz kase
    gnijac (nie obraz sie tu) w smierdzacym Londynie...co z tego ze 10 funtow w ta czy w ta...kasa to nie wszystko..i tak zarabiasz kupe kasy a zycie leci...jestes na pewno po 30-stce a pogon za kasa moze Cie zgubic...cos jak Pawel z Londynczykow...mam nadzieje ze nie skasujesz tego wpisu..nie bije on w Ciebie...staram sie tylko Ci uswiadomic ze takie zycie w Szwajcarii mogloby byc super przezyciem i doswiadczeniem...Londyn juz niczym Cie nie zaskoczy..a i trzeba miec czas na wydawanie po pracy uciulanej kasy. tez mieszkalem w Londynie i mnie zmeczyl smrod i zatloczenie jego...wybralem Szwecje..spokoj, zielono i jestem w domu o 16:30 max a nie o 19-20tej..dla mnie zadna kasa nie przebije tego a juz na pewno nie marne 10 funtow dziennie... Pozdrawiam serdecznie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zycie jest za krotkie na takie eksperymenty w stylu: "mogłoby byc super doswiadczeniem".A jak doczytasz, to Szwajcaria kosztowalaby mnie sporo w dodatkowych kosztach, nie tylko czysto finansowych, za malo oferujac w zamian.

      Jak pisalam, moze w innym czasie i innej sytuacji, ale nie teraz.

      Usuń
    2. Z wydawaniem pieniedzy i cieszeniem sie zyciem po pracy nie mam problemu.

      Usuń
  5. Szczerze mowiac to ja w ogole nie rozumiem jak mozna w Londynie na dluzsza mete mieszkac
    Chyba ze macie postawe ciulania kasy jak najwiecej a potem wyjazd gdzies na prowincje..
    Ja moglbym tylko mieszkac w okolicach Kingston/Richmond pod warunkiem ze mialbym tez tam prace a do centrum jade raz na 2 tygodnie sie pobawic...ale wiadomo..kazdy jest inny :) prawda jest taka ze skoro zainteresowalas sie to praca i wyliczylas sobie ze 10 funtow to za malo to kasa sie liczy glownie dla Ciebie..jakby bylo 200 funtow wiecej dziennie to bys nie liczyla ile na paliwo i ile na ubezpieczenie auta..ja napisze tak...zycie jest za krotkie zeby spedzic je w Londynie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, to ja juz mieszkam w odpowiedniej okolicy w Greater London. Nawet mialam kiedys prace 5 minut od domu na piechote.

      10 funtow dziennie ekstra (do tego dodatkowe koszty), nie jest warte przewracania zycia do gory nogami. Nawet dla widoku Alp.
      Chyba zadne miasto w Europie nie ma tak swietnej siatki polaczen lotniczych, ktora pozwala mi na weekendy w roznych miejscach. Za 3h lece do Norwegii, zdecydowalam wczoraj, bilet za mile, zero problemu z dostepnoscia. Ani Zurych, ani Monachium nie zaoferuje mi tego.

      Usuń