środa, 26 lutego 2014

Kontrakt nr 7 - daje wypowiedzenie.

Przegladalam sobie ogloszenie z rynku londynskiego dla zabicia czasu i znalazlam ogloszenie o prace, ktore wygladalo zupelnie jak moje stanowisko na kontrakcie nr 6. Po dokladniejszym przejrzeniu Jobserve, znalazlam 5 ogloszen o podobnej tresci, a jedno z nich podawalo nawet nazwe mojego starego zespolu. Tym razem byla to rekrutacja na wakat seniora i stawka byla wyzsza niz moja poprzednia.

Nie zastanawialam sie dlugo, tylko skontaktowalam sie z paroma osobami ze starej pracy, lacznie z kierownikiem. Okazalo sie, ze te ogloszenia nie maja pokrycia i ktos juz zostal zatrudniony i to na etat, a one sobie po prostu wisza (nie wiem po co).

Jeden z kierownikow, do ktorego napisalam, wyrazil zainteresowanie, by zatrudnic mnie w swoim nowym zespole i skontaktowal sie ze mna. Zaowocowalo to oferta z jego strony, za stawke z widelek ktore widzialam w ogloszeniu wspomnianym wyzej. Nie chcialam przeginac z najwyzsza stawka, wiec zaproponowalam cos lekko ponizej. Wczoraj dostalam maila z dzialu kadr z potwierdzeniem stawki (nikt nie mial zastrzezen) i pytaniami organizacyjnymi.

Mialam siedziec w Bawarii do konca maja, ale nuda w pracy wykancza mnie. Nie ma za duzo do roboty, a jak juz cos jest, to dla juniora, nie seniora. Na dodatek moi koledzy to kowboje. Firma ma tyle procedur, ze nic nie da sie zalatwic bez nich, a tymczasem cale srodowisko zostalo zmienione w locie, bez dokumentacji, ani zatwierdzenia architektury przez nikogo. Mielismy cotygodniowe spotkanie zespolu, na ktorym, na tablicy powstal nowy design i prawie natychmiast zaczelo sie jego wdrozenie. Zadne zmiany nie zostaly udokumentowane i nawet ludzie w zespole nie wiedza dokladnie co sie dzieje i gdzie szukac systemow czy jak sie teraz nazywaja.

Duzo ludzi mysli, ze to jest super jak placa za nic nie robienie, ale na dluzsza mete jest to ciezkie do wytrzymania. Pieniadze sa dobre, aczkolwiek zmiana kursu euro, obnizyla mi troche zarobki. Na nowym kontrakcie, ktory nazwe nr 8, po raz kolejny osiagne nowa najwyzsza stawke w swojej karierze. W ciagu 4 lat kontraktowania udalo mi sie podwyzszyc stawke o 110%. Na papierze wyglada naprawde dobrze, ale w rzeczywistosci idzie to na konto firmy, a nie na moje osobiste. Ja dalej wyplacam sobie stala pensje i dywidendy do progu podatkowego 40%.

Wyjezdzajac z Polski nie spodziewalam sie, ze bede tyle zarabiac. Nie patrzylam wtedy na kontrakty i chodzilo mi bardziej o ciekawa prace, niz super wysokie zarobki.  Kazdemu kto zastanawia sie czy warto pracowac na kontraktach w IT w UK, szczerze polecam te forme zarobkowania.

15 komentarzy:

  1. "Duzo ludzi mysli, ze to jest super jak placa za nic nie robienie, ale na dluzsza mete jest to ciezkie do wytrzymania."
    Powiem szczerze, że doszedłem do tego samego wniosku, a ludzie z otoczenia patrzą się na mnie jak na dziwaka. Ale prawda jest taka, że przy pewnym poziome zarobków, które wystarczą na pokrycie codziennych wydatków bez wyrzeczeń oraz odłożenie na czarną godzinę, a jednocześnie braku stałych zobowiązań (kredyt obecnie bywa trwalszy niż małżeństwo ;)) górę biorą ambicje i chęć zrobienia czegoś ciekawego.

    mam natomiast jedno pytanie. od razu zaznaczę, że nie wczytywałem się w zasady podatkowe w UK. zainteresowałaś mnie stwierdzeniem że wypłacasz sobie dywidendę do pierwszego progu a resztę zostawiasz na koncie firmowym. a) płacisz podatek tylko od dywidendy? b) w jaki sposób skorzystasz pozostałych środków w przyszłości, aby nie złapać się w drugi próg podatkowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a) Place minimalny podatek od pensji dyrektora (wyzanczonej ledwo powyzej kwoty wolnej od podatku) + dywidendy bez podatku (podatek nominalny) i te dwie kwoty limituje do progu 40%, bo powyzej placilabym ok 30% od dywidend. Prog wynosi £42K rocznie z hakiem.
      b) Zyski zostaja w firmie i wyplacam je sobie powoli w kolejnych latach. Jak potrzebujesz wiecej gotowki niz prog 40%, to niestety trzeba zaplacic podatek powyzej tego progu.

      Usuń
  2. Nuda i monotonia w pracy, skądś to znam. Ja odbijam się już od kolejnego pracodawcy i widzę, że nic się nie zmieni póki pracuje w Polsce \ na etacie. Niestety szansa na wbicie się w środowisko kontaktorów w Polsce, prawie żadna. Fajnie, że do Polski spływa sporo roboty związanej z IT ale 95% z tego to robota niskich lotów. No nic, chyba trzeba zacząć przygotowywać się do opuszczenia kraju :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety tak jest, ze do Polski deleguje sie prace z gatunku tych prostszych lub dla taniej sily roboczej, a projekty i architektura zostaja zagranica. Patrz praca w polskich centrach outsourcingowych w Capgemini, Fujitsu, IBM. Spotkalam tez ludzi ze Slowacji z centrum outsourcingowego T-Systems.

      Usuń
  3. Richmond, a co z zyskiem firmy i podatkiem od zysku firmy limited? Skoro pod koniec roku podatkowego wyplacasz sobie dywidendy do pensji i po tym zostaja pieniadze w firmie, to czy nie jest to zyskiem firmy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dywidendy to to, co zostaje po opodatkowaniu zysku. Czysty profit dla udzialowcy. Moze zostac na koncie firmowy i nic sie juz z tym nie dzieje.

      Usuń
    2. Dywidenda (łac. dividendum – rzecz do podziału) – część zysku netto (po opodatkowaniu podatkiem dochodowym) spółki kapitałowej przeznaczona dla jedynego wspólnika albo akcjonariusza lub podziału pomiędzy wspólników lub akcjonariuszy.

      Usuń
  4. a jak nasi rodacy sobie radzą jako kontraktorzy\konsultanci w UK? Znasz wielu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiscie nie znam ich az tak wielu (do 10 osob osobiscie), ale jest ich sporo.

      Usuń
  5. muszę się przyznać, że czekam z niecierpliwością na wpisy [nie tylko dotyczące samej pracy]. jestem blisko od roku w uk [londyn], też freelance tylko trochę inna działka bo kreatywna. strasznie dziwi mnie ten ich rozstrzał pomiędzy zarobkami freelancerów, a ludzi pracujących na etacie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kazdy jest stworzony do pracy na kontrakcie. Etat daje bezpieczenstwo, przywileje, rozne benefity od pracodawcy, system emerytalny, platny urlop, platne zwolnienie, 100% platny macierzynski, urlop dla taty po urodzeniu dziecka, szkolenia,itp.

      Kontraktor musi zadbac o to wszystko sam i nie ma gwarancji zatrudnienia. Moga go zwolnic praktycznie z dnia na dzien, co zdarzylo mi sie we wrzesniu 2012. Kolezanke tez spotkala nagla redukcja i w tydzien musiala znalezc nowa prace.

      Moze napisze artykul o tym.

      Usuń
  6. Dokladnie tak. Na etacie jest cieplo i milo. Dla mnie nudno :). Ale kontraktuje juz od ponad 10 lat (PL, MEX, teraz UK).

    Ja jak licze to mimo wszystko wychodzi duuzo lepiej na kontrakcie. Ale jak odliczysz urlopy, tacierzynskie (pol roku?) choroby, plan emerytalny, ubezpeiczenie medyczne, life insurance, roczne bonusy... To juz nie jest takie jaw dropping. Ja natomiast zdecydowanie wole hard cash :D.

    Pamietaj tez ze wlasna firma to dolegliwosci. Rozliczenia, ksiegi, ksiegowy, przepisy spolek prawa handlowego (limited). Nie kazdy wie o co chodzi w tym wszsytkim i ludziom chyba czesto sie wydaje ze to jakis kosmos jest... Ja zaczynalem powoli od DG w PL. Potem jakies male z.o.o. bo byl biznes do zrobienia. Potem Limited w uk to ta sama kalka, bo prawo handlowe jest more less to samo. Jednak rzucic sie z etatu prosto w objecia limited to na pewno jest jakies wyzwanie i stres i niewiadoma. Slowem ryzyko.

    Zwolnienie z dnia na dzien tez jest czyms z czym trzeba sie liczyc i podchodzic profesjonalnie (czytaj wy mozecie mnie zwolnic z dnia na dzien wiec ja rowniez moge z dnia na dzien sie urwac do lepszej pracy.). To sa z zalozenia relacje B2B, jestes zasobem jak krzeslo biurowe. Moze bezdusznie ale wole chyba tak niz scieme jaka to wielka rodzina, firmowe zlobki imprezki a jak co do czego to dzieki i nara :).
    Z sentymentu wyleczyl mnie pierwszy kontrak w UK zakonczony przedwczesnie i z minimalnym wypowiedzeniem kilku dni. Tak wiec jakis zapas gotowki na czarny scenariusz zdecydowanie konieczny jest.



    Richmond, trzymam za slowo ze napiszesz o tym artykul bo temat jest bardzo smaczny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja sobie chwale (w tym momencie zycia) prace na etat, ale jakby ktos mial pomysl na obnizenie podatku (40%) to chetnie poslucham ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba niestety nie da sie za duzo wykombinowac z podatkami pracujac na etacie. Placisz 40% (albo 45%) tax a ponadto powyzej 100K tracisz personal allowance co oznacza jeszcze wieksze opodatkowanie. Wlasnie dlatego wizja kontraktow przemawia do mnie coraz bardziej.

      Usuń