czwartek, 24 października 2013

Kontrakt nr 7 na horyzoncie.

Weekendowa wycieczka po kontynencie zaowocowala oferta pracy w okolicach Monachium. Znalazlam te oferte na Jobserve, gdy przegladalam ogloszenia z roznych krajow, zeby zorientowac sie czy sa jakies ciekawe oferty. Ogloszenie po angielsku, brak wymagania znajomosci niemieckiego, opis stanowiska pasowal do obecnego. Jedyne co mi nie pasowalo, to vCloud i wymaganie certyfikatu VCAP.

Pokazalam to ogloszenie koledze z pracy, ten powiedzial, ze jak chce to zadzwoni tam i dowie sie wszystkiego i tak zrobil. Stawka wydawala sie ok, praca w sumie tez. W zwiazku z tym sama zadzwonilam do rekrutera i bez problemu wydobylam od niego nazwe firmy. Nie musialam sprawdzac w internecie czym firma zajmuje sie, bo jej dzialalnosc jest mi znana.

Przez kolejne pare dni zwlekalam z aktualizacja CV i wyslaniem go do rekrutera, az w koncu kolega powiedzial, ze daje mi czas do konca dnia, a jak nie, to on wysyla swoje CV na te oferte. Dzien pozniej dostalam potwierdzenie interview, a wczoraj wybralam sie na nie osobiscie. Nikt nie oczekiwal, ze specjalnie polece do Monachium i wstepnie interview mialo byc telefoniczne. W zwiazku z planowanym wypadem w Alpy, zaoferowalam, ze moge stawic sie osobiscie.

Na interview pojawilo sie dwoch panow w sweterkach i poszlismy do kantyny! W zasadzie to byla zwykla rozmowa na temat potencjalnych zadan i tego co robilam do tej pory. Wypytalam jeszcze o godziny pracy, warunki mieszkaniowe w okolicy i takie tam. 5h pozniej dostalam oferte pracy, mimo ze byla mowa, ze decyzja bedzie najwczesniej w srode.

Globalna firma, z pancernym data center, praca za spora stawke, a nawet nie bylo interview z prawdziwego zdarzenia. Czasami mam wrazenie, ze pewne rzeczy przychodza zbyt latwo.

W gre wchodzi tylko 6 miesiecy pracy, by nie placic niemieckich podatkow. Bede pracowac przez angielska spolke limited i rozliczac wszytko co sie da jako koszty. Z tego co sie zorientowalam, to duzo osob mieszka na stale w hotelach w okolicy firmy. Firma jest na oplotkach malego miasta, na trasie S-Bahn do Monachium. Objechalam miasto w niedziele wieczorem, ale nie wychodzilam z samochodu, bo padalo.
 
Szczegoly sprawdze pozniej, na razie dalam wypowiedzenie w obecnej pracy. Bedzie pozar w burdel, bo odchodzi kolega od storage, ja od WMware i senior WMware czeka na potwierdzenie oferty kontraktu na stanowisku Solution Developer (stawka £500 per day, jak ktos sie zastanawia jakie sa zarobki. On chce £600 per day).

Skad pomysl z Monachium: blisko do Austrii, Wloch, Szwajcarii i Alp. beda mogla pozwiedzac podczas weekendow i nie bede musiala jechac/leciec 1000km w jedna strone. Moze uda sie zrobic zimowe zdjecia zamku, jak ponizej. Na jesiennie nie dalam rady do jechac, to moze chociaz zimowe :-)


Odnosnie nadgodzin, ktory wypracowalam podczas kontraktu nr 6, to wyszlo jak do tej pory 170h przez 5 miesiecy. Ten temat wzbudzil wiele komentarzy w poprzednich postach. 

piątek, 18 października 2013

Przedluzenie kontraktu nr. 6 tylko o 4 miesiace.

Co dopiero napisalam,  ze jak mi przedluza kontrakt to bede miala zapewniona prace do maja 2014, a tu niespodzianka. Kontrakt przedluzony tylko do konca marca. Zdziwilo mnie to i rozczarowalo troche.

Zaczynam czuc coraz wieksze rozczarowanie i zmeczenie materialu obecna praca. Jestem wolem roboczym, ktory odwala prace za dwoch, mniej wiecej od sierpnia i okazyjnie za trzech, ale jak przychodzi do przyznawania dni wolnych, to jestem ostatnia. Dwaj wspolpracownicy sa etatowcami i maja po 30 dni urlopu. Wychodzi wiec na to, ze jak nie sa na zwolnieniach lub szkoleniach, to musza jeszcze zuzywac swoje urlopy. A jak ja chcialam pojedyncze dni wolne, to dostalam w odpowiedzi, ze jestesmy teraz bardzo zajeci i mamy malo zasobow i czy nie moge wziac dni wolnych pozniej.  Musialam stoczyc prawdziwa batalie o jeden dzien wolnego w przyszlym tygodniu.

Dzien wolny ma sie przyczynic do ewentualnego kontynuowania kariery w innym miejscu ;-) Co z tego wyjdzie zobaczymy. Na razie siedze i poglebiam wiedze z vCloud.  Jak nie wyjdzie to trudno, zarobie co sie da w obecnym miejscu i wezme sobie wolne w przyszlym roku. W tym tygodniu tylko 5h nadgodzin ...




poniedziałek, 14 października 2013

Rotacja i przedluzenie kontraktu.

Najpierw cos o rotacji w firmie. Na poczatku slyszalam, ze kontraktorzy moga pracowac do 24 miesiecy w firmie, a potem pozegnanie. Potem uslyszalam o 18 miesiacach. Pod koniec wrzesnia odeszlo bardzo duzo osob. Wlasciwie co tydzien jest wyjscie na lunch pozegnalny i piwo.

Ale mimo tych zasad, zdarza sie, ze przedluza sie kontrakty ludziom, ktorzy sa w firmie ponad 2 lata, co mialo miejsce niedawno w przypadku specjalisty od storage (znajomy mowi, ze poprawnie po polsku mowi sie specjalista od pamieci masowych).

Utrata wiedzy historycznej o srodowiskach informatycznych jest ogromna. Niby jest dokumentacja, ale mysle, ze kazdy wie jak trudno jest cos znalezc w duzych firmach. Ktos odchodzi lub zespol jest rozwiazany i wiedza znika.

Wspominalam wczesniej, ze mam w zespole Polaka. Musze przyznac, ze niezle zgralismy sie i pchamy sluzbowy wozek do przodu calkiem sprawnie. Niestety kolega powiedzial mi, ze przyjal inna oferte pracy, ktora zaoszczedzi mu 3h dojazdow i jedna godzine pracy, a stawka jest taka sama. Oczywisty wybor, zwlaszcza, ze instytucja duza i dobrze bedzie wygladac w CV.

Kierownicy bardzo zmartwili sie decyzja o odejsciu kolegi i probuja go przekonac, zeby zostal. Niestety nie moga uzyc argumentow finansowych, bo oboje mamy  maksymalna stawke narzucona z gory i nie da sie jej podwyzszyc. Przy okazji tego namawiania okazalo sie, ze teraz jest nowy przykaz z gory i kontraktorzy moga pracowac tylko 12 miesiecy w naszym zespole. Podobno etat seniora jest juz zarezerwowany dla mnie i kierownicy ludza sie, ze go wezme. Drugi senior byl zarezerwowany dla kolegi, ktory odchodzi.

Rowniez przy tej samej okazji dowiedzialam sie, ze nasze kontrakty zostaly wyslane do przedluzenia, co oznacza, ze bede w tym samym miejscu do maja 2014. Nie spodziewalam sie innego przebiegu wydarzen, w koncu nie widze nikogo innego, kto mialby odwalac brudna robote.  Ogloszen na moje stanowisko nie ma na zewnetrznej stronie  firmy, a nawet jakby byly, to przy ilosci wymagan szukanie zajmie pare miesiecy. W niektorych zespolach jest po 16-19 wakatow i szukaja kontraktorow i etatowcow.

Ostatnie tygodnie przyniosly niesamowity nawal pracy w zwiazku z niebecnoscia seniora, a potem jego pojsciem na urlop po narodzeniu potomka. Jakby jeszcze tego bylo malo, to moj drugi kolega postanowil udac sie na chorobowe. Przyznaje, ze nie wierze w zadna chorobe, uczyl sie zapewne do egzaminu z VMware, ktorego zdanie zostalo na nim wymuszone. Efekt byl taki, ze przez caly tydzien pracowalam za 3 osoby i robilam nadgodziny za dwie, bo pewne rzeczy byly juz zaplanowane i trzeba bylo je wykonac po godzinach. Na przyklad z soboty na niedziele robilam change (zainteresowani wiedza co to znaczy) miedzy 1.00 rano a 5.00 rano. Pewne systemy tylko wtedy moga byc wylaczone, a ja musialam zastapic nieobecnego kolege. Od czwartku do niedzieli zrobilam 21h nadgodzin, a i tak nie zrobilam wszystkich zaplanowanych zadan.

Jakis czas temu probowalam wykorzystac zebrane nadgodziny i odebrac je jako dni wolne, ale powiedziano mi, ze dopoki senior nie wroci, to nie moge. W zwiazku z tym dodalam wszystkie godziny do faktur i wychodzi na to, ze przez 2 tygodnie pracowalam praktycznie codziennie.

Co by rozwiac typowo polskie reakcje, nie mam wyboru co do nadgodzin i nie robie ich bo chce zarobic wiecej. Po prostu mnostwo pracy musi byc robione poza godzinami biznesowymi. I tak zapewne bedzie przez kolejne 7 miesiecy, a potem zobaczymy.

W dalszym ciagu planuje podejsc do egzaminu VCP Infrastructure as a Service, ale nie mialam czasu usiasc do tego. Przydaloby sie tez zrobic VCAP. Widze, ze pojawia sie to w niektorych ogloszeniach na stanowiska typu senior. Niedawno wdrozylismy SRM i VXLAN, ale nie mialam czasu poznac dobrze tych produktow.

Mam nadzieje, ze dotrwam do kolejnego wpisu na blogu :-)