poniedziałek, 16 grudnia 2013

Niemcy po miesiacu.

Spadlam z deszczu pod rynne. Poprzedni kontrakt byl bardzo wymagajacy, teraz nudze sie w pracy. Jest nas czworo w teamie  w Niemczech plus manager i do tego dwie osoby w Miami, ktore na razie nie robia zbyt wiele. Wiem, ze maja byc dwa nowe etaty, prawdopodobnie w Sydney lub Indie/Sydney. To chyba skutek wizyty CEO. Moim zdaniem nie ma pracy dla tylu osob, ale skoro management twierdzi, ze potrzebuja tylu ludzi, to ich sprawa.

Jak do tej pory, wszystko co zrobilam w pracy, mogloby byc zrobione przez nie-seniora. Musze tu wysiedzic kolejne 5 miesiecy, by potem zrealizowac swoje plany podroznicze. Akurat zarobie sobie na to i zostanie jeszcze duzo na pozniej.

Sprawy formalne.
Pracuje przez swoja angielska limited company, wystawiam agencji faktury bez VAT, ktory oni sa zobowiazani zaplacic w Niemczech. Na fakturach dodaje formulke : "Reverse Charge - we draw your attention to the fact that tax obligations are passing over to the recipient of this invoice." Moi ksiegowi pouczyli mnie, ze na fakturze powinien byc numer VAT klienta, co dodalam pod adresem agencji. Na koniec kazdego kwartalu musze wypelnic na stronie HMRC EC Sales List czyli podac informacje o tym za ile sprzedalam uslugi klientom w EU i ich numer VAT. http://www.hmrc.gov.uk/vat/managing/international/esl/reporting-esl.htm

Moj rekruter przeslal mi informacje o Anmeldung czyli meldunku w Niemczech. Zdecydowalam, ze to zignoruje. "When moving to Germany to take up permanent residence, i.e. staying for more than three months, you must register your address with the authorities within seven days of arrival in most Bundesländer with the exception of Schleswig-Holstein, Sachsen, Brandenburg and Berlin, where you register within two weeks, and Rheinland-Pfaltz, where you must register "unverzüglich" or immediately." Ja nie przyjechalam na stale, mieszkam w tymczasowych lokalach i regularnie opuszczam Niemcy, wiec zaden moj pobyt nie bedzie trwal 3 miesiace.

Sprawy organizacyjne.
Jedzenie jest tansze i wydaje mi sie, ze jest wiekszy wybor niz w UK. Co prawda nie ma organic food jesli ktos jest fanem, dla mnie nie ma to znaczenia. Ku mojej radosci zaobserwowalam, ze jablka gnija w naturalny sposob, a nie jak w UK, ciagle wygladaja tak samo po miesiacu i po dwoch. Wiekszosc uslug i rozrywek tez tansza niz w UK.

Monachium i inne miasta wydaja sie rajem dla fanow zakupow. W niedziele sklepy sa zamkniete.

Ceny paliwa, to ciekawostka. Z tego co mi powiedzial kolega z pracy, wynika ze ceny rosna w poniedzialek rano, bo wtedy wszyscy tankuja. Moge topotwierdzic, bo diesel kosztowal wtedy 1.47e. Natomiast tego samego dnia, po poludniu, cena spadla do 1.37 euro (ok. 1.14GBP) . Podobno w czwartek po poludniu jest najtaniej, co mam zamiar przetestowac. Kolo pracy jest stacja benzynowa, wiec obserwuje ceny codziennie jak przyjezdzam i odjezdzam. Benzyna 95Pb waha sie w rejonach 1.50-1.55 euro. Cena prawie taka sama jak w UK po przeliczeniu.

Na lotnisko Monachium mam 20 minut samochodem, ale nie planuje korzystac z niego zbyt czesto. Przejezdzam tamtedy, bo to najprostsza droga na polnoc.

Lokalizacja.
W 1,5h mozna dojechac w Alpy i pojezdzic na nartach. Wspolpracownik podal mi nawet liste miejsc, gdzie mozna skoczyc w tygodniu na nocne jezdzenie. Duzo osob to robi. Rowniez w poltorej godziny mozna dojechac do: Salzburga, Norymbergi i paru innych miast. W 4h mozna dojechac do Wiednia, Pragi, Lubljany. W 6h mozna byc w Chorwacji.

Pare galerii zdjec z ostatnich tygodni: Regensburg, Garmisch Parten - Kirchen, Landshut.

A ponizej kolejne wschody slonca z drogi do pracy.

 


piątek, 29 listopada 2013

Kontrakrt nr. 7 w Niemczech - pierwsze wrazenia.

Od poniedzialku zaczelam nowy kontrakt, w malej miejscowosci 40km na wschod od Monachium. W recepcji zrobiono mi zdjecie i wydrukowano karte, wiec od razu moglam przemieszczac sie po calym budynku. Na miejscu czekalo na mnie biurko i komputer. Niestety proces wdrazania nowych ludzi nie jest zbyt dopracowany, byc moze jest tutaj mala rotacja.

Pierwszego dnia moj manager pokazal mi troche rzeczy, ale polowa nie dziala, wymaga dodatkowego konta, itp. Nastepnego dnia manager z drugim pracownikiem polecieli do Irlandii na spotkanie w Vmware, a ja zostalam sama z innym czlonkiem naszego teamu. Problem w tym, ze on biega po jakis spotkaniach caly dzien i nie ma czasu pokazac mi czegokolwiek. Siedze sobie wiec przy biurku i podziwiam widok za oknem. Moge liczyc igly na sosnach po drugiej stronie ulicy lub samochody na drodze ;-) A wieczorem moge podziwiac zachod slonca, bo akurat widze go katem oka z biurka. Jak na razie, to slono przeplacaja za moje uslugi.

Nie zapowiada sie na duzo roboty ani jakas szczegolnie skomplikowana. Oczywiscie moge sie mylic. Na razie mam wrazenie, ze biurokracja jest tak duza i ciezka do przebrniecia, ze wstrzymuje wszelki rozwoj. W poniedzialek wpadl do naszego pokoju (nie ma open space) jakis gosc, zapytal sie czy mamy chwile na rozmowe i przez pol godziny byla dyskusja o vmware, o rozwoju, co mozna zrobic, czego nie mozna itp. Po jego wyjsciu manager powiedzial mi, ze to byl CEO firmy. Jeszcze mi sie tak nie zdarzylo, zeby CEO bladzil po korytarzach i wpadal do jakis teamow na dole drzewka i prowadzil z nimi dyskusje na tematy technologiczne. W poprzedniej pracy, to ledwo raz widzialam dyrektora naszego dzialu.

Technologicznie, biurowo -architektonicznie i kawowo, to krok wstecz. Budynek jest tak z lat 90., nie ma open space, wszyscy siedza w malych pokojach. O tyle dobrze, ze na drzwiach sa nazwiska, to mozna jakos kogos znalezc, jak poda numer pokoju. W budynku jest kantyna, ale nie ma kuchni na pietrach, jak to zwykle bywa w UK i w Polsce. Nie ma lodowek, nie ma kuchenek mikrofalowych, wiec albo stolowka albo jedzenie poza biurem. Tyle, ze w okolicy nie ma zadnych lokali, poza jednym w supermarkecie.

Jesli chodzi o jezyk niemiecki, to daje rade bez niego zyc. Wszyscy w budynku mowia po angielsku, czasami ze smiesznym akcentem, ale mowia. W sklepach tez, co powoduje, ze mam zupelny brak motywacji, zeby wysilic sie i uzywac niemieckiego. W pokoju siedze z dwoma Szkotami (jeden z Glasgow, drugi z Edynburga) i prawdopodobnie Amerykaninem. Ten ostatni jak zaciagnie z tym swoim akcentem ... Jest jeszcze jedna osoba, ale nie ma go w tym tygodniu w biurze, wiec nie wiem skad pochodzi, byc moze z Wegier, bo na Linkedin ma wymieniony wegierski i rosyjski w liscie jezykow.

Przez pierwsze pare tygodni bede rezydowac w mieszkaniu wakacyjnym, 2,5km od pracy. Niestety troche przeliczylam sie z latwoscia dostania sie do pracy. Niby tylko 2,5km, ale nie ma chodnikow na trasie. W wiosce/na osiedlu chodniki sa, ale niestety potem jest polna, waska droga. Samochodu nie za bardzo oplaca sie odpalac na 5 minut jazdy, testowalam autobus, ale okazuje sie, ze nie jedzie on do mnie do pracy, tylko na stacje kolejowa (ma bardzo skomplikowany rozklad i trase przejazdu). Stanelo na tym, ze chodze do pracy na piechote, a wracam autobusem, bo akurat jest i jedzie 5 minut - 3 przystanki. Ponizej zdjecia ze spaceru do pracy w czwartek.


Znalazlam mieszkanie od stycznia w innej miejscowosci, przy trasie kolejki S-Bahn, dojazd do pracy 10 minut. Bede negocjowac z wlascicielem pozostanie na dluzej, do konca maja. Mieszkanie wyglada dobrze na zdjeciach, 3 pokoje (2 sypialnie), spora kuchnia, podobno jakis balkon i parking.

W czwartek mialam kolejna oferte powrotu do poprzedniej pracy na pozycje seniora i podwyzszenie dniowki. Skorzystam z tej opcji backupowej, ale pozniej i jak bedzie taka potrzeba.

środa, 20 listopada 2013

Podsumowanie kontraktu nr.6 - Doughnut Day.

Dzisiaj moj ostatni dzien pracy na obecnym kontrakcie. Czas podsumowac te 6 miesiecy pracy dla klienta z sektora publicznego.

Pozytywy:
-Ciekawa praca pod wzgledem technicznym.
-Rozwinieta i zaawansowana infrastruktura.
-Nowoczesny sprzet.
-Mozliwosc nabycia nowej wiedzy i doswiadczenia.
-Duzo nowych kontaktow zawodowych.
-Dobra stawka dzienna.

Negatywy:
-Lokalizacja w NE London.
-Traktowanie kontraktorow jako ludzi gorszego sortu. Etatowcy maja priorytet jesli chodzi o urlopy, a ze maja urlopu 6 tygodni i przysluguja im 2  szkolenia w roku, to jak sie doda do tego choroby, to pracuja tylko 9 miesiecy w roku i nie koniecznie wysilaja sie. Kontraktorzy musza pracowac 1h dluzej niz etatowcy.
-Polityczne gierki miedzy teamami.
-Brak mozliwosci pracy z domu w moim teamie.
-Nieustanne przeladowanie zadaniami i wieczny brak czasu na wszystko.
-Ogromne marnotrastwo pieniedzy, a ze to sektor publiczny, to niestety marnuje sie pieniadze podatnikow oraz klientow tejze organizacji.
-Stawka dzienna nie jest taka dobra, gdy policzy sie ilosc godzin pracy i wysilek. Mozna pracowac za mniej w spokojniejszym miejscu z lepszym dojazdem.

Przyszedl do mnie dzis team leader innego zespolu i powiedzial, ze gdybym kiedykowiek chciala wrocic, to zebym dala mu znac. Wlasciwie to kazdy team leader powita mnie z otwartymi ramionami i przyjmie do swojego teamu, ale ja na razie nie spiesze sie do powrotu. Powiedzialam wszystkim, ze bede szukac pracy we wrzesniu w przyszlym roku. Mam nadzieje, ze do tego czasu moi wspolpracownicy rozpierzchna sie po roznych firmach i bede miala do wyboru wiecej ofert pracy.

Doughnut Day - trzeba bylo kupic pare kartonow paczkow, taka tradycja firmowa.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Przygotowania do kontraktu nr. 7 w okolicy Monachium.

Tuz po powrocie z Niemiec i otrzymaniu potwierdzenia oferty od rekrutera poinformowalam managera, ze nie bede przedluzac kontraktu i koncze prace 20 listopada. Dalam 4 tygodnie wypowiedzenia, zamiast minimalnych dwoch, zeby mieli szanse znalezc kogos nowego na moje miejsce, jak rowniez, zebym i ja zdazyla przygotowac sie do wyjazdu.

Znalazlam tymczasowe lokum na pierwsze 4 tygodnie pobytu przed swietami Bozego Narodzenia. Zakladam, ze w ciagu tych 4 tygodni znajde normalne mieszkanie na wynajem i bede miala gdzie wrocic w styczniu. Online sa rozne oferty mieszkan dla ekspatow, ale ich ceny zaczynaja sie od 1200 euro, gdy tymczasem widzialam na niemieckich stronach oferty za 300 euro miesiecznie plus koszty dodatkowe, lacznie 500 euro. Trzeba tylko byc na miejscu, pojsc obejrzec mieszkanie i podpisac umowe. Im mniej wydam na koszty stale, tym wiecej zostanie mi zarobionych pieniedzy. Te 500 euro to oczywiscie w malym miescie, gdzie jest firma, nie w Monachium.

Kupilam opony zimowe i zalozylam je na auto w zeszlym tygodniu. Mam nadzieje, ze auto bedzie jechalo prosto w sniegu, bo bez zimowek jechalo na boki przy 1cm sniegu.

Dojazd do miejsca kontraktu rozbilam sobie na dwie czesci, na wypadek ataku zimy. Zatrzymuje sie w Bad Neuenahr-Ahrweile, prawie idealnie w polowie drogi. 



W obecnym miejscu pracy staram sie wszystko dobrze zakonczyc, zeby w razie czego miec gdzie wrocic w przyszlym roku. Nie wiem czy chce tu wrocic czy nie, bo nawal pracy i nadgodzin bywal meczacy, ale rozwaze to, jesli nie bede miala innej oferty za podobne pieniadze. Mentalnie tez bywalo ciezko, bo jest tu bardzo wyrazny podzial na etatowcow i kontraktorow. Niejednokrotnie zmarnowalam mnostwo czasu tylko dlatego, ze ktos nie chcial mi podac hasla do serwera. Niektorzy mysla, ze jak nie podadza mi hasla, to zagwarantuja sobie bezpieczenstwo etatu. Jak mam sie uzerac z czyms takim ponownie, to wole chyba pracowac gdzies indziej.

 Nieznane przede mna, zobaczymy jak bedzie :-)

czwartek, 24 października 2013

Kontrakt nr 7 na horyzoncie.

Weekendowa wycieczka po kontynencie zaowocowala oferta pracy w okolicach Monachium. Znalazlam te oferte na Jobserve, gdy przegladalam ogloszenia z roznych krajow, zeby zorientowac sie czy sa jakies ciekawe oferty. Ogloszenie po angielsku, brak wymagania znajomosci niemieckiego, opis stanowiska pasowal do obecnego. Jedyne co mi nie pasowalo, to vCloud i wymaganie certyfikatu VCAP.

Pokazalam to ogloszenie koledze z pracy, ten powiedzial, ze jak chce to zadzwoni tam i dowie sie wszystkiego i tak zrobil. Stawka wydawala sie ok, praca w sumie tez. W zwiazku z tym sama zadzwonilam do rekrutera i bez problemu wydobylam od niego nazwe firmy. Nie musialam sprawdzac w internecie czym firma zajmuje sie, bo jej dzialalnosc jest mi znana.

Przez kolejne pare dni zwlekalam z aktualizacja CV i wyslaniem go do rekrutera, az w koncu kolega powiedzial, ze daje mi czas do konca dnia, a jak nie, to on wysyla swoje CV na te oferte. Dzien pozniej dostalam potwierdzenie interview, a wczoraj wybralam sie na nie osobiscie. Nikt nie oczekiwal, ze specjalnie polece do Monachium i wstepnie interview mialo byc telefoniczne. W zwiazku z planowanym wypadem w Alpy, zaoferowalam, ze moge stawic sie osobiscie.

Na interview pojawilo sie dwoch panow w sweterkach i poszlismy do kantyny! W zasadzie to byla zwykla rozmowa na temat potencjalnych zadan i tego co robilam do tej pory. Wypytalam jeszcze o godziny pracy, warunki mieszkaniowe w okolicy i takie tam. 5h pozniej dostalam oferte pracy, mimo ze byla mowa, ze decyzja bedzie najwczesniej w srode.

Globalna firma, z pancernym data center, praca za spora stawke, a nawet nie bylo interview z prawdziwego zdarzenia. Czasami mam wrazenie, ze pewne rzeczy przychodza zbyt latwo.

W gre wchodzi tylko 6 miesiecy pracy, by nie placic niemieckich podatkow. Bede pracowac przez angielska spolke limited i rozliczac wszytko co sie da jako koszty. Z tego co sie zorientowalam, to duzo osob mieszka na stale w hotelach w okolicy firmy. Firma jest na oplotkach malego miasta, na trasie S-Bahn do Monachium. Objechalam miasto w niedziele wieczorem, ale nie wychodzilam z samochodu, bo padalo.
 
Szczegoly sprawdze pozniej, na razie dalam wypowiedzenie w obecnej pracy. Bedzie pozar w burdel, bo odchodzi kolega od storage, ja od WMware i senior WMware czeka na potwierdzenie oferty kontraktu na stanowisku Solution Developer (stawka £500 per day, jak ktos sie zastanawia jakie sa zarobki. On chce £600 per day).

Skad pomysl z Monachium: blisko do Austrii, Wloch, Szwajcarii i Alp. beda mogla pozwiedzac podczas weekendow i nie bede musiala jechac/leciec 1000km w jedna strone. Moze uda sie zrobic zimowe zdjecia zamku, jak ponizej. Na jesiennie nie dalam rady do jechac, to moze chociaz zimowe :-)


Odnosnie nadgodzin, ktory wypracowalam podczas kontraktu nr 6, to wyszlo jak do tej pory 170h przez 5 miesiecy. Ten temat wzbudzil wiele komentarzy w poprzednich postach. 

piątek, 18 października 2013

Przedluzenie kontraktu nr. 6 tylko o 4 miesiace.

Co dopiero napisalam,  ze jak mi przedluza kontrakt to bede miala zapewniona prace do maja 2014, a tu niespodzianka. Kontrakt przedluzony tylko do konca marca. Zdziwilo mnie to i rozczarowalo troche.

Zaczynam czuc coraz wieksze rozczarowanie i zmeczenie materialu obecna praca. Jestem wolem roboczym, ktory odwala prace za dwoch, mniej wiecej od sierpnia i okazyjnie za trzech, ale jak przychodzi do przyznawania dni wolnych, to jestem ostatnia. Dwaj wspolpracownicy sa etatowcami i maja po 30 dni urlopu. Wychodzi wiec na to, ze jak nie sa na zwolnieniach lub szkoleniach, to musza jeszcze zuzywac swoje urlopy. A jak ja chcialam pojedyncze dni wolne, to dostalam w odpowiedzi, ze jestesmy teraz bardzo zajeci i mamy malo zasobow i czy nie moge wziac dni wolnych pozniej.  Musialam stoczyc prawdziwa batalie o jeden dzien wolnego w przyszlym tygodniu.

Dzien wolny ma sie przyczynic do ewentualnego kontynuowania kariery w innym miejscu ;-) Co z tego wyjdzie zobaczymy. Na razie siedze i poglebiam wiedze z vCloud.  Jak nie wyjdzie to trudno, zarobie co sie da w obecnym miejscu i wezme sobie wolne w przyszlym roku. W tym tygodniu tylko 5h nadgodzin ...




poniedziałek, 14 października 2013

Rotacja i przedluzenie kontraktu.

Najpierw cos o rotacji w firmie. Na poczatku slyszalam, ze kontraktorzy moga pracowac do 24 miesiecy w firmie, a potem pozegnanie. Potem uslyszalam o 18 miesiacach. Pod koniec wrzesnia odeszlo bardzo duzo osob. Wlasciwie co tydzien jest wyjscie na lunch pozegnalny i piwo.

Ale mimo tych zasad, zdarza sie, ze przedluza sie kontrakty ludziom, ktorzy sa w firmie ponad 2 lata, co mialo miejsce niedawno w przypadku specjalisty od storage (znajomy mowi, ze poprawnie po polsku mowi sie specjalista od pamieci masowych).

Utrata wiedzy historycznej o srodowiskach informatycznych jest ogromna. Niby jest dokumentacja, ale mysle, ze kazdy wie jak trudno jest cos znalezc w duzych firmach. Ktos odchodzi lub zespol jest rozwiazany i wiedza znika.

Wspominalam wczesniej, ze mam w zespole Polaka. Musze przyznac, ze niezle zgralismy sie i pchamy sluzbowy wozek do przodu calkiem sprawnie. Niestety kolega powiedzial mi, ze przyjal inna oferte pracy, ktora zaoszczedzi mu 3h dojazdow i jedna godzine pracy, a stawka jest taka sama. Oczywisty wybor, zwlaszcza, ze instytucja duza i dobrze bedzie wygladac w CV.

Kierownicy bardzo zmartwili sie decyzja o odejsciu kolegi i probuja go przekonac, zeby zostal. Niestety nie moga uzyc argumentow finansowych, bo oboje mamy  maksymalna stawke narzucona z gory i nie da sie jej podwyzszyc. Przy okazji tego namawiania okazalo sie, ze teraz jest nowy przykaz z gory i kontraktorzy moga pracowac tylko 12 miesiecy w naszym zespole. Podobno etat seniora jest juz zarezerwowany dla mnie i kierownicy ludza sie, ze go wezme. Drugi senior byl zarezerwowany dla kolegi, ktory odchodzi.

Rowniez przy tej samej okazji dowiedzialam sie, ze nasze kontrakty zostaly wyslane do przedluzenia, co oznacza, ze bede w tym samym miejscu do maja 2014. Nie spodziewalam sie innego przebiegu wydarzen, w koncu nie widze nikogo innego, kto mialby odwalac brudna robote.  Ogloszen na moje stanowisko nie ma na zewnetrznej stronie  firmy, a nawet jakby byly, to przy ilosci wymagan szukanie zajmie pare miesiecy. W niektorych zespolach jest po 16-19 wakatow i szukaja kontraktorow i etatowcow.

Ostatnie tygodnie przyniosly niesamowity nawal pracy w zwiazku z niebecnoscia seniora, a potem jego pojsciem na urlop po narodzeniu potomka. Jakby jeszcze tego bylo malo, to moj drugi kolega postanowil udac sie na chorobowe. Przyznaje, ze nie wierze w zadna chorobe, uczyl sie zapewne do egzaminu z VMware, ktorego zdanie zostalo na nim wymuszone. Efekt byl taki, ze przez caly tydzien pracowalam za 3 osoby i robilam nadgodziny za dwie, bo pewne rzeczy byly juz zaplanowane i trzeba bylo je wykonac po godzinach. Na przyklad z soboty na niedziele robilam change (zainteresowani wiedza co to znaczy) miedzy 1.00 rano a 5.00 rano. Pewne systemy tylko wtedy moga byc wylaczone, a ja musialam zastapic nieobecnego kolege. Od czwartku do niedzieli zrobilam 21h nadgodzin, a i tak nie zrobilam wszystkich zaplanowanych zadan.

Jakis czas temu probowalam wykorzystac zebrane nadgodziny i odebrac je jako dni wolne, ale powiedziano mi, ze dopoki senior nie wroci, to nie moge. W zwiazku z tym dodalam wszystkie godziny do faktur i wychodzi na to, ze przez 2 tygodnie pracowalam praktycznie codziennie.

Co by rozwiac typowo polskie reakcje, nie mam wyboru co do nadgodzin i nie robie ich bo chce zarobic wiecej. Po prostu mnostwo pracy musi byc robione poza godzinami biznesowymi. I tak zapewne bedzie przez kolejne 7 miesiecy, a potem zobaczymy.

W dalszym ciagu planuje podejsc do egzaminu VCP Infrastructure as a Service, ale nie mialam czasu usiasc do tego. Przydaloby sie tez zrobic VCAP. Widze, ze pojawia sie to w niektorych ogloszeniach na stanowiska typu senior. Niedawno wdrozylismy SRM i VXLAN, ale nie mialam czasu poznac dobrze tych produktow.

Mam nadzieje, ze dotrwam do kolejnego wpisu na blogu :-)

wtorek, 10 września 2013

Firma rodzinna - wzrost przychodow.

Troche zalegly post, bo firma rodzinna stalismy sie na poczatku lipca, gdy maz "awansowal" na dyrektora :-) Smiejemy sie, ze ja jestem CFO, a on jest CTO :-)

Maz zakonczyl prace na etacie w czerwcu i zaczal szukac kontraktu od lipca. Przez pierwsze trzy tygodnie nie dzialo sie kompletnie nic. W ostatnim tygodniu lipca telefony rozdzwonily sie, maz byl na dwoch interview i wlasciwie po obu dostal oferte, ale pierwszej nie wzial.

Mimo, iz mowil kolejnym rekruterom, ze prace juz znalazl, to jedna firma nie chciala sie poddac. Namawiano go na interview, przysylano kolejne daty, podwyzszano oferte finansowa itp. Niestety to byl etat, wiec nawet znana nazwa firmy nie pomogla.

Maz dostal kontrakt w instytucji edukacyjnej z duzym budzetem i rozmachem (Top 10 na swiecie). Placa calkiem niezle, 7h dziennie, w centralnym Londynie. Wlasciwie to rzut beretem od mojego poprzedniego kontraktu.

Dochody naszej firmy znacznie wzrosly, chociaz juz wczesniej byly na nowych wyzynach, dzieki mojemu kontraktowi.

Moj kontrakt bedzie prawdopodobnie przedluzony, bo nic nie zwiastuje, zeby w najblizszym czasie zastapiono mnie i kolegow etatowcami. Ogloszenia zostaly zdjete z intranetu i publicznej strony, podobno dlatego, ze zostal uzyty zly cost code i danie nowych ogloszen ma zajac 2 miesiace. Mysle, ze to mowi o tym jak duza jest biurokracja w firmie.

Slyszalam tez plotke, ze ogloszenia nie wroca, bo jest rozwazany outsourcing czesci IT i tych ludzi bedzie trzeba gdzies przerzucic, wiec nie beda na razie zatrudniac etatowcow. Ale oursourcing to bardzo odlegla historia, minimum z rok lub dluzej.

W miedzyczasie nawiazuje nowe kontakty i dbam o stare, tak na przyszlosc. Jeden z moich kolegow wlasnie przeszedl do banku, kolejny odchodzi do innego banku, warto trzymac reke na pulsie.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Ogloszenia o prace, a rzeczywistosc.

W poprzednim wpisie wspominalam, ze moje stanowisko ma byc obsadzone etatowcem. W intranecie firmowym pojawily sie juz ogloszenia na wszystkie stanowiska w moim zespole, ktore sa teraz obsadzone kontraktorami. Na stronie firmowej jest pare ogloszen do mojego teamu, ale nie wszystkie.

Przeczytalam czego wymagaja na stanowisko Infrastructure Engineer - Wintel i wychodzi na to, ze ja sama nie kwalifikuje sie, by wykonywac te prace ;) Na liscie wymagan sa takie umiejetnosci:
  • SCOM 2007 70-400
  • SCCM 2007 70-401
  • Veritas Clustering for Windows SCP
  • Veritas Storage Foundation 230-351
  • VMWare ESXi 5 VCP5-DV (Previously known as VCP5)
  • Vmware Vdi VCP
  • Websense Proxy Websense Admin
  • Windows Server 2008 - Active Directory 70-640
  • Windows Server 2008 - Networking Infrastructure 70-642
Skad biora sie takie wymagania? Wyglada na to, ze zostaly skopiowane wszystkie umiejetnosci obecne w tzw. skills matrix, tyle ze w rzeczywistosci wymaga sie, zeby pracownik mial kilka z nich, a nie wszystkie, jak w ogloszeniu. Nie ma za to podanych innych kluczowych umiejetnosci, z ktorych korzystam na codzien. To by wyjasnialo dlaczego rekrutacja na etaty trwa tak dlugo. 

Sieciowiec powiedzial mi, ze na stanowisko, ktore zajmuje, szukali kogos juz rok temu i on sam powadzil interview z kandydatami, zanim nie przeszedl do naszego teamu. Pani od SQL powiedziala, ze zanim ja zatrudnili, to szukali kogos juz pol roku.

Dzisiaj dostalismy maila, ze przyjdzie nowy kontraktor zajmujacy sie Unixem i ma umowe na 6 miesiecy. Znaczy, ze nie przewiduja, ze uda im sie zatrudnic kogos na to stanowisko wczesniej niz za 5 miesiecy ... 

W zwiazku z powyzszym nie widze zagrozenia, by moj kontrakt skonczyl sie w najblizszym czasie lub nie zostal przedluzony. Zwlaszcza, ze teraz pracuje za dwie osoby, bo moj senior jest nieobecny. 

poniedziałek, 15 lipca 2013

Kontrakt nr 6 - ciezka praca.

Dawno nie pisalam na blogu, ale wynika to z nadmiaru pracy.

Dosc szybko wdrozylam sie na swoim stanowisku i wlasciwie po pierwszych dwoch tygodniach zaczelam robic nadgodziny. Jest to czesc mojej pracy i nie mam wyboru czy chce je robic czy nie. W zwiazku z tym od paru tygodni, prawie codziennie pracuje po min.2h ekstra po powrocie do domu. Robie migracje maszyn vmware miedzy vCenter i niestety trzeba to robic w godzinach poza biznesowych.

Nadgodziny moge rozliczac na trzy sposoby: wziac od razu wolne tego samego dnia czyli dopasowac godziny pracy do ilosci nadgodzin, wziac wolne pozniej, tzw TOIL albo zebrac 4 lub 8h i dopisac do faktury. Ja zebralam juz 3 dni TOIL, a reszte doliczylam do faktur i mam zamiar robic to regularnie w przyszlosci. 

Praca jest interesujaca i codziennie ucze sie czegos nowego. Bede mogla wpisac sporo rzeczy do CV, gdy nadejdzie moment szukania nowej pracy. Mialam nadzieje, ze uda mi sie przetrzymac na tym kontrakcie 18 miesiecy, maksimum zatrudnienia u tego klienta. Niestety okazalo sie, ze docelowo,  na moje stanowisko,  ma byc zatrudniony etatowiec. Szef zaprosil mnie na rozmowe w tej sprawie i zaproponowal ten etat, na wypadek gdybym byla zainteresowana,a jemu odpadloby szukanie nowego pracownika.  Jak na etat, to oferta jest calkiem niezla i bardzo dobre benefity pracownicze (dziekujemy Ci podatniku).  Jednak w porownaniu do mojej stawki dziennej, bylabym 50% w plecy. Zreszta nie bralam  pod uwage przejscia na etat w najblizszym czasie. Moge czuc sie podbudowana, ze zaproponowano mi go, bo z ulicy ciezko sie dostac, a proces rekrutacji jest dlugi i uciazliwy. Dostalam dokladna relacje od kolegi, ktory pracowal tam kiedys na etat, a teraz wrocil na kontrakt.

W zwiazku z tym, ze proces rekrutacji na etat jest dlugi, to spokojnie powinnam dopracowac do konca kontraktu w listopadzie. Moj senior powiedzial mi, ze wtedy prawdopodobnie przeniosa mnie na drugi wakat i tam przeczekam proces rekrutacji kolejnego etatowca. Mam tez inne opcje: moge przeskoczyc do innych sekcji, gdzie potrzebne sa takie same umiejetnosci. Rotacja kontraktorow jest bardzo duza, ciagle komus konczy sie te magiczne 18 miesiecy i trzeba zatrudnic kogos nowego lub pozyczyc z innego zespolu.

To niesamowite, ze jest tyle ludzi szukajacych pracy, a tymczasem w tej organizacji sa wakaty, ktorych obsadzanie trwa miesiacami. Co prawda jak juz ktos dostanie sie, to pewnie trzyma sie tej pracy.

Te pare lat pracy w Londynie zaczyna sie odplacac i mam coraz wiecej znajomych w IT i coraz czesciej spotykam ludzi z roznych miejsc. Ostatnio spotkalam znajomego z kontraktu numer 3. Okazalo sie, ze klient postanowil "wykopac" wszystkich kontraktorow, ktorzy byli tam dluzej niz 18 miesiecy i zatrudnic na ich miejsce etatowcow. Najwyrazniej ktos policzyl ile kosztuja Ci wszyscy ludzie i postanowil zastapic ich tansza sila robocza. Zwlaszcza, ze klient jest poza Londynem i ma tansza sile robocza na miejscu.  Gdybym tam zostala, to moze przezylabym te runde czystek, bo bylabym tam tylko rok. Mam teraz mniejszy zal do siebie za rezygnacje z tego kontraktu, wiedzac jak historia potoczyla sie dalej.

Ciekawostka jest to, ze po raz pierwszy pracuje z Polakiem w zespole. Nigdy wczesniej nie spotkalam na swojej drodze, w bezposrednim otoczeniu, rodaka lub rodaczki. Dziwnie sie czuje jak kolega podchodzi do mojego biurka i rozmawiamy po polsku. Moj senior zapewnil mnie, ze nie ma problemu, ze on tez rozmawia po swojemu z ludzmi z Indii. Nigdy wczesniej nie rozmawialam w pracy po polsku i czasami trudno mi sie przestawic miedzy jezykami.

Wreszcie podeszlam do i zdalam egzamin VCP5, ktory teraz nazywa sie VCP5-DCV. Nowy tytul do kolekcji i do CV. Rozwazam jeszcze zdanie egzaminow VCP5 z desktopow i vCloud. Potrzebuje do tego odpowiednie srodowisko testowe w domu. Caly czas pamietam tez o egzaminach HP, musze przyjrzec im sie dokladniej. 

I tak oto toczy sie zycie kontraktora: w piatek timesheet day, w czwartek invoice day, w kolejny piatek payment day. Faktury wystawiane sa automatycznie przez system agencji na podstawie timesheets klienta.

 Maz zrezygnowal z etatu i szuka kontraktu. Na razie martwota na rynku pracy, ale predzej czy pozniej cos znajdzie.

środa, 29 maja 2013

Kawa z rekruterka.

Pracuje juz kilka lat w IT w UK, ale jak do tej pory jeszcze zaden agent nie chcial poznac mnie osobiscie i spotkac sie na kawe. Moja rekruterka, ktora znalazla mi ostatni kontrakt, koniecznie chciala. Powiedziala, ze stara sie spotkac ze wszystkimi pracownikami, ktorych zatrudnia, poznac ich troche, porozmawiac o pracy, itp.

Przyjechala dzisiaj do mnie do biura i wybralysmy sie na kawe. Agentce usta sie nie zamykaly, nawijala jak kataryna :-) Niewatpliwie jest na wlasciwym miejscu jesli chodzi o stanowisko pracy ;-)

Powiedziala mi czym sie zajmuje, ze dopiero niedawno zaczela rekrutowac dla IT, ja jestem jej pierwszym kontraktorem z tej dziedziny. Wczesniej zajmowala sie rekrutacja inzynierow.

Na koniec spotkania wreczyla mi torebke z gadzetami. Milo z jej strony :-) Niektore agencje wysylaja swoim kontraktorom kalendarze co roku.

Zupelnie przypadkiem dowiedzialam sie dzisiaj ile placi pracodawca agencji za moj dzien pracy. Z tego by wynikalo, ze pobieraja sobie 5%, a reszta idzie dla mnie. Jedna z wczesniejszych agencji, dla ktorej pracowalam dostawala 7.5% od mojej dziennej stawki.

Rozmawialam z szefem o skroceniu lunchu z 1h do 30 minut, ale dowiedzialam sie, ze to niemozliwe, takie maja zasady.  Za to bez problemu zarezerwowalam urlop, ktory mialam wczesniej zaplanowany.

Patrzac na to co robie, doszlam do wniosku, ze moze powinnam zrobic certyfikacje HP, bo bede miala duzo do czynienia z konfiguracja serwerow, automatyzacja konfiguracji, itp. Prawie codziennie czytam o czyms nowym i ucze sie, by byc przygotowana na czekajace mnie wyzwania.

środa, 22 maja 2013

Kontrakt nr 6, pierwsze wrazenia.

Witamy w korporacji, w Twojej nowej skrzynce pocztowej czeka na Ciebie 170 maili. Nie szkodzi, ze dopiero zaczynasz, maile przychodza do Ciebie juz od paru dni. Biurko gotowe, desktop z dwoma monitorami 22 cale rowniez. Konto do sieci zalozone, tylko brak dostepu do systemow.

Przeczytalam poczte, poczytalam dostepne dokumenty sieciowe, ale wiekszosc czasu musialam jakos zabic. Mialam tylko godzinna prezentacje systemow zrobiona przez starszego specjaliste.

Praca zapowiada sie ciekawie z technicznego punktu widzenia. Srodowisko nie najwieksze w jakim pracowalam, ale niewatpliwie duze i rozwijajace sie. Niby stanowisko jest 50/50 vMware i SCCM, ale mysle, ze vMware i zarzadzanie infrastruktura serwerowa zajmie okolo 80% mojego czasu. Przydzielanie zasobow dla innych teamow, konfiguracja Enclosures, itp.Bede miala szanse poznac kilka nowych technologi - nakladek vMware i jesli popracuje tu z rok, to teoretycznie powinnam byc niezlym specjalista w tej dziedzinie.

Miejsce pracy, to nowoczesny budynek z widokiem na przemykajace wagoniki kolejki linowej Emiratow i samoloty startujace z lotniska City. Widac, ze firma nie oszczedza na pracownikach, duze kuchnie w pelni wyposazone, miejsca na odpoczynek, sa nawet "budki telefoniczne", gdyby ktos musial wykonac prywatna rozmowe i nie chcial, zeby wszyscy na pietrze slyszeli jej tresc.

Na lunchu bylam ze starym kolega z kontraktu numer 2. Jadalismy lunche razem przez ponad pol roku, wiec mozna powiedziec, ze troche sie juz znamy. Na dodatek kolega mieszka w "wiosce" obok i zawsze mozna porozmawiac o naszej okolicy. Pozostali dwaj koledzy ze starego Wintel Team wpadli przywitac sie, oni byli w innej lokalizacji i nasz kontakt byl raczej online.

Kontrakt ma jedna wade: kontraktorzy maja pracowac 8h dziennie, takie sa wytyczne dyrektora IT. Etatowcy pracuja 7h. Do tego zastepca managera powiedzial mi, ze skrocenie lunchu z godziny do pol godziny tylko za zgoda managera. Manager jest na razie nieobecny, ale bede z nim negocjowac w przyszlym tygodniu. 9h dziennie spedzone w pracy to za duzo. Ostatni raz tak dlugo pracowalam w Polsce i nie ma powodu do tego wracac. Dobre chociaz, ze moge pracowac w godzinach jakie mi pasuja i na razie zaczynam o 8.00. Dzieki temu minimalizuje podroz z tlumem w pociagu i Jubilee Line.

Z punktu widzenia finansowego to moja najlepsza praca, jak dodac do tego wyzwania techniczne, to nie pozostaje nic innego jak trzymac sie jej rekoma i nogami. W miedzyczasie uczyc sie jak najwiecej, by w razie zakonczenia kontraktu nie spasc z  wysokiego konia.

poniedziałek, 13 maja 2013

Hip Hip Hura! Mamy kontrakt nr 6 i Wintel Team Reunion.

Po podpisaniu przedluzenia umowy na kontrakcie numer 5 wylaczylam swoje CV z wyszukiwarek pracy, a przynajmniej takie bylo zalozenie. Mialam zamiar wybierac najlepsze oferty pracy z dojazdem samochodem i wysylac swoje CV bezposrednio. Jak sie okazalo zapomnialam zdjac CV z Jobsite i w rezultacie tego "zaniedbania" na poczatku kwietnia zadzwonila do mnie rekruterka z oferta pracy.

Moje CV wskazuje na to, ze jestem Wintel Admin, Wintel Specialist, Infrastructure Specialist, itp. A w tym przypadku rekruterka miala oferte pracy dla specjalisty SCCM plus Wintel. Kluczowa okazala sie nazwa organizacji, dla ktorej jest ta praca. Wiedzialam, ze moj wspolpracownik z kontraktu numer 2 przeszedl tam i mowil, ze placa lepiej niz na kontracie nr 2. W zwiazku z tym poprosilam agentke, zeby wyslala moje CV, a sama skontaktowalam sie z kolega. Kolega powiedzial, ze przeslal moje CV do managera, ktory poszukuje pracownika i powinnam dostac zaproszenie na interview.

Przez pare tygodni nic sie nie wydarzylo i skreslilam juz te oferte, wychodzac z zalozenia, ze w tym czasie to juz pewnie znalezli kogos innego, a ja nie bylam wystarczajaco dobrym kandydatem. Juz mialam pisac podziekowania do kolegi za wysilek z jego strony, gdy zadzwonila rekruterka z pytaniem czy ciagle jestem zainteresowana ta oferta. Pare dni czekania na interview, a potem 10 dni czekania na odpowiedz i mam nowa prace :-)

Przejscie przez interview nie bylo takie proste, spedzilam sporo wieczorow i jeden weekend doksztalcajac sie z SCCM. Na interview telefonicznym okazalo sie, ze praca to 50/50 SCCM i Vmware i bylam przepytana z tych tematow przez dwoch managerow. Odswiezenie i poszerzenie wiedzy z SCCM oplacalo sie. Nie wiem czy przeslanie CV przez kolege cos pomoglo czy nie, trudno wyczuc, bo moze i tak bym zostala zaproszona na interview.

O co chodzi z "Wintel Team Reunion"? Otoz moj Wintel Team na kontrakcie nr 2 skladal sie z 5 osob wlacznie ze mna. Jedna osoba wrocila do Indii, 3 osoby juz sa u mojego nowego pracodawcy, brakowalo tylko mnie do kompletu. Moze bedziemy mogli chodzic razem na lunche jak za czasow tamtego kontraktu. To potwierdza sile jaka jest networking i jak wazne jest utrzymywanie kontaktow z bylymi wspolpracownikami. Druga wazna rzecz, to dbanie o dobra opinie i stosunki z managerami, ktorzy potem wystawiaja referencje.

Sama praca jest blisko "Idealnego kontraktu", ale niestety nie spelnia kryterium lokalizacji. Czekaja mnie miesiace dojazdow pociagiem i metrem  i to na dodatek z "dzicza". Jezdzilam kiedys na tej trasie i nie znosilam dojazdow. Z powrotem powinno byc w miare ok, bo bede wsiadac do metra stacje przed "dzicza".

Stawka dzienna ma mi oslodzic lokalizacje i dojazdy :-) Nowy rekord osiagniety i w przyszlosci moze czekac mnie spadek z wysokiego konia. Chyba, ze moje umiejetnosci znacznie wzrosna i w przyszlosci uda mi sie zdobyc kontrakty za podobna stawke. Pracodawca to sektor publiczny, ale nie pisze jaka branza, bo jest zbyt charakterystyczny. Gdy pracowalam na etacie,  obslugiwalam firme, ktora teraz podlega pod ta organizacje.

Moze ten sektor publiczny nie jest taki zly, bo ta organizacja i poprzednia, ktora oficjalnie byla government agency, mialy najwyzsze stawki. Sektor prywatny liczy swoje pieniadze dokladniej i jest bardziej oszczedny.

Dzieki weekendowi w Szampanii mam spory zapas roznego rodzaju szampanow, wiec bedzie co otworzyc wieczorem :-)


wtorek, 2 kwietnia 2013

Ostatnie dywidendy w tym roku podatkowym, koniec roku firmowego.

Do konca roku podatkowego zostaly 3 dni, czas na wyplate ostatnich dywidend za ten rok. Wedlug wyliczen z arkusza moich ksiegowych, moge wyplacic jeszcze troche gotowki, zeby nie wpasc w wyzszy prog podatkowy, wiec nie zalowalam sobie i wlasnie zlecilam przelew.

Nie potrzebuje tych pieniedzy, ale zawsze staram sie dobic do granicy wyzszego progu podatkowego, zeby potem w razie potrzeby miec pieniadze pod reka i nie placic ekstra podatku.

Ksiegowi zrobili rozliczenie mojej firmy do konca lutego i widac spadek przychodow w stosunku do poprzedniego roku. Ale nie jest to dziwne, mialam 3 miesiace wolnego od marca do czerwca 2012, a w poprzednim roku firmowym pracowalam lacznie az 11 miesiecy (jeden dlugi kontrakt).

W tym roku kalendarzowym/firmowym/podatkowym mam zamiar dopracowac do konca 2013 lub do konca stycznia 2014, a potem zrobic sobie troche wolnego, by realizowac hobby. 



wtorek, 26 marca 2013

Kontrakt bedzie przedluzony, ale nie przerywam poszukiwan pracy.

W koncu udalo sie ustalic warunki przedluzenia kontraktu w obecnym miejscu pracy. Kolejne 6 miesiecy i 20% podwyzki. Mialo byc wiecej, ale moj wspolpracownik narobil troche zamieszania i teraz kontraktorzy sa w nielasce.

Wczoraj pierwszy raz wyprowadzalam kogos z budynku, po tym jak jego konto zostalo zablokowane i zabawki szybko spakowane.

Agencja lupila kolege az milo. Mial stawke £275 per day i tyle placila mu agencja, ale pracodawca placil agencji £375 za jeden dzien jego pracy. Jakos udalo mu sie tego dowiedziec, porobil troche szumu i dostal tyle ile chcial, £350. Agencja zeszla z prowizji do 25 funtow dziennie, pracodawca placi tyle samo co wczesniej. Jego kontrakt zostal przedluzony na nowych warunkach od polowy lutego. Zaraz po tym z roznych powodow zaczal pracowac z domu, nie przychodzic itp.

Niestety jeden z managerow uwaza, ze pracownicy techniczni nie moga pracowac z domu, bo nie. O to poszlo, w zeszlym tygodniu kolega wymienil pare maili z tym managerem, jeden z nich zakonczony slowami managera, ze sprawa nie podlega dyskusji. Wczoraj wzieli go na rozmowe, podczas ktorej to samo zostalo powtorzone. Kolega powiedzial, ze w takim razie musi przemyslec swoja przyszlosc w tej organizacji. Na co manager odpowiedzial, ze on mu pomoze i da mu 4 tygodnie wypowiedzenia bez swiadczenia pracy. I tak oto, moj wspolpracownik wywalczyl wyzsza stawke, a pare tygodni pozniej pozegnal sie z praca. A pare tygodni temu dostal ostrzezenie od swojej bylej szefowej, zeby sie nie wychylac, bo tocza sie rozrgrywki polityczne.

Manager uwaza teraz, ze trzeba wszystkich kontraktorow krotko trzymac i nie zgodzil sie na zbyt duze podwyzki.

Niezaleznie od podwyzki, praca ciagle nie spelnia wszystkich moich kryteriow i bede szukac dalej. Wczoraj widzialam ogloszenie na stanowisko, na ktore kiedys mialam interview, ale w koncu nikogo nie zatrudnili. Pisalam o tym w: "Co naprawde znaczy ASAP? " i w " Siodmy tydzien szukania pracy". Rozpoznalam stanowisko po lokalizacji i opisie, a potem sprawdzilam jeszcze z job spec, ktory mam sprzed 2 lat. Agent wyslal moje CV do firmy i byl dosc optymistyczny co do uzyskania interview. Juz raz je uzyskalam, wiec moze tym razem uda sie nawet dostac prace. Mam notatki z poprzedniego interview, informacje o infrastrukturze i pytania, ktore mi zadano :-) Co ciekawe stawka wyzsza niz 2 lata temu.

Pozostaje czekac i wyszukiwac takie rodzynki. Moze przy odrobinie szczescia bede mogla znowu nabijac  mile na autostradach i relaksowac sie przed i po pracy w samochodzie. Praca nad morzem idealna na lato :-)

środa, 20 marca 2013

Szukanie pracy / przedluzenie kontraktu.

Wystawilam CV na stronach z ofertami juz z miesiac temu i musze przyznac, ze w tym czasie mialam bardzo niewiele telefonow. Nie wiem co jest przyczyna braku zainteresowania moim CV. Widze  kilka opcji:
-CV popsulo mi sie przez ostatni wpis (public sector)
-4 tygodnie okresu wypowiedzenia
-Jobserve zmienil system umieszczania CV, wprowadzil profile i CV nie jest wyszukiwane
-rynek pracy jest martwy.

Jutro ma byc zalatwiona sprawa przedluzenia mojego kontraktu i mam sie dowiedziec jaka nowa stawke otrzymam. Stawke, ktora chcialam, moge wlozyc miedzy bajki, co zreszta podejrzewalam od poczatku. Przez 2 miesiace, od spotkania z architektem, nic sie nie wydarzylo w pracy. Umieram technologicznie i psychicznie od braku dzialania.

Mam czas do jutra na podjecie decyzji czy chce zostac czy nie. Jesli rynek pracy jest martwy, a ja nie przedluze kontraktu, to moge potem utknac w domu. Zostalo mi 3 tygodnie i 2 dni do konca kontraktu.

czwartek, 31 stycznia 2013

Idealny kontrakt i obiecanki cacanki.

Obecny kontrakt byl na przezimowanie i juz niedlugo mam zamiar zaczac rozgladac sie za czyms nowym.

Moje kryteria to:
- Stawka £ xxx
- Firma zlokalizowana gdzies przy M3, zeby byl latwy dojazd i koniecznie z duzym parkingiem - najlepiej duza firma konsultingowa typu IBM, HP, itp. Wlasciwie to tych firm brakuje mi w CV i chetnie bym je dorzucila. Wiem, ze obie firmy zgadzaja sie, a nawet zachecaja pracownikow do pracy z domu (to pewnie zalezy od klienta, dla ktorego sie pracuje).
- Wdrozenie nowych systemow, praca przy projekcie.

Z jednej strony to nieduze wymagania, z drugiej wcale nie latwe do spelnienia.

Najwiecej ofert z dobrymi stawkami jest w centralnym Londynie, co oznacza dojazd do pracy pociagiem/metrem, a ja wole samochodem. Auto marnuje sie przyrastajac do miejsca parkingowego. Stan licznika prawie nie zmienil sie od pazdziernika.

A teraz cos o obiecankach w obecnej pracy. Architekt systemowy dostal "wladze" i postanowil zbudowac porzadny team specjalistow. Powiedzial, ze jest w trakcie negocjacji z dyrektorem IT  i zebysmy podali mu stawki dzienne jakie nas interesuja, za ktore sklonni bylibysmy pozostac w tej pracy. Zalezy mu, zeby ludzie nie odchodzili i zeby zachowac ciaglosc w srodowisku IT.

Zastanawialam sie jaka stawke podac i poszlam na calosc podajac stawke, ktorej oczekuje na nowym kontrakcie. Okazuje sie, ze moj kolega ma takie same wymagania (napisal mi na kartce), wiec teoretycznie mamy jakies tam szanse otrzymac te pieniadze. Ale ... ciagle bede w pracy, gdzie infrastruktura jest "lekko" do tylu (chociaz moge wpisac re-design do CV), ciagle jest to sektor publiczny i ciagle musialabym dojezdzac pociagiem i metrem (w lecie!). Takze osiagnelabym tylko jeden z punktow idealnego kontraktu.

Mielismy dostac info o zmianach najpozniej w poniedzialek, a tymczasem do dzisiaj nie znalazlam nic w mojej poczcie sluzbowej. Specjalnie loguje sie podczas nieobecnosci w pracy.

Szczerze mowiac, to nie wierze, ze ta konkretna organizacja zaplaci mi tyle ile chce. Lepiej by bylo, gdyby nie mogliby mi tyle zaplacic, bo wtedy moge spokojnie znalezc cos nowego, tam gdzie chce i nikt nie moze miec do mnie pretensji, ze nie chce zostac. Szukanie pracy nie jest dla mnie problemem, to zwiastun czegos nowego i innego.

Zobaczymy jak rozwinie sie sytuacja i czy bede odbierac swoje podatki w wyzszej stawce dziennej czy tez przejde do sektora prywatnego.  A tymczasem wkuwam do egzaminu  VCP. Najwyzszy czas go zdac.