wtorek, 24 lipca 2012

Da sie znalezc prace z Polski - przyklad z zycia.

Moja kolezanka z Polski, ktora rowniez jest czytelnikiem tego bloga, szukala pracy w UK od paru miesiecy. Napisala CV po angielsku, wystawila je na kilku stronach z ogloszeniami oraz wysylala odpowiedzi na ogloszenia.

Kolezanka szukala pracy jako web developer. W CV miala podany polski adres i numer telefonu, mimo to rekruterzy dzwonili do niej dosc czesto. Miala kilka interview telefonicznych, byla rowniez w procesie rekrutacji do bardzo znanej firmy (wielo etapowy proces). W zeszly czwartek dostala maila z oferta i informacja, ze interview bedzie tego samego dnia lub w piatek rano. Zgodzila sie na interview tego samego dnia, ktore odbylo sie przez Skype. Krotko po interview dostala pozytywna odpowiedz i musiala szybko podjac decyzje czy bierze ten kontrakt czy nie. Warunkiem oferty bylo rozpoczecie pracy od poniedzialku.

W piatek zalatwila swoje polskie sprawy (zwolnienie z pracy - kontynuacja pracy online), zapisala sie do umbrella company i kupila bilet na samolot do Londynu na niedziele.

Jedyna rzecz do zalatwienia, to znalezienie lokum, przynajmniej na poczatek. Tutaj ja przyszlam z pomoca, pojechalam do docelowej miejscowosci i znalazlam jej pokoj na wynajem. Nie mogla zatrzymac sie u mnie, ze wzgledu na zbyt dlugi dojazd transportem publicznym. Jednak jesli ktos nie ma znajomych, nie pozostaje nic innego jak zebranie oszczednosci/zapozyczenie sie/skorzystanie z karty kredytowej i zarezerwowanie taniego hotelu, a potem juz po przyjezdzie szukanie czegos na wynajem.

W niedziele kolezanka przyleciala, zawiozlam ja do miasta, w ktorym bedzie mieszkac i pracowac. W poniedzialek poszla do pracy. Od dostania kontraktu, do rozpoczecia pracy minely niecale 4 dni. Da sie!

Moj inny znajomy kontraktor mial zreszta podobna akcje pare lat temu, tylko ze on zaczynal w Edynburgu i nie znal nikogo na miejscu. W jego przypadku udalo sie znalezc pokoj na wynajem przez internet, przed przylotem.

Jedna wazna rzecz - trzeba miec jakies srodki, zeby utrzymac sie przez pierwsze pare tygodni - miesiac, zanim wyplata za kontrakt/etat pojawi sie na koncie.

Wnioski z wydarzen paru ostatnich dni i miesiecy sa takie: developerzy wszelkiego rodzaju sa bardzo poszukiwani w UK.

Kolezanke pozdrawiam i zycze jej sukcesow na nowym rynku pracy.

wtorek, 10 lipca 2012

Kontrakt nr 3 - miesiac pracy.

Czas na mala aktualizacje jak mi idzie obecny kontrakt.

Praca nie jest skomplikowana, jest raczej lekka i nie mialam jeszcze sytuacji, ze nie moglam dac rady z jej wykonaniem, czym mnie straszono wielokrotnie.

Najwieksza niedogodnoscia jest drugi kontraktor, ktory nawija jak kataryna i jest po prostu upierdliwy. Byc moze jest to jego sposob bycia albo ja jestem szczesciarzem, ktory musi go wysluchiwac, bo dzielimy sie praca.

Jesli chodzi o platnosci, to rozliczam sie podobnie jak przy poprzednim kontrakcie. Co prawda tam wystawialam fakture w ostatni piatek miesiaca, tutaj wystawiam fakture w ostatni dzien roboczy. System faktur ten sam, bo agencja ta sama. Platnosci tak jak poprzednio, 12 dni roboczych po wystawieniu faktury. W praktyce 2-3 tygodnie po zakonczeniu miesiaca.

Dojazdy do pracy nie znudzily mi sie. Jak na razie tylko raz utknelam na autostradzie z powodu zamkniecia jednego pasa (zalanie) i spoznilam sie do pracy pol godziny, ale i tak wszyscy w pracy juz wiedzieli, ze sa problemy na M3.

Rozwazam zmiane auta na diesel, bo w tej chwili musze jezdzic na stacje benzynowa co 2,5 dnia, co jest irytujace. Musialabym kupic super oszczedny diesel, zeby jezdzic na stacje co 4 dni, a takie auto na pewno mialoby daleko do sportowego charakteru. Z drugiej strony nie wiem czy to dobry pomysl z wymiana auta, bo wszystko zalezy od tego, jak dlugo bede chciala pozostac w obecnej lokalizacji.

Na dzien dzisiejszy myslalam o pozostaniu tu do wiosny i poszukaniu potem czegos w okolicach Londynu. Dlugoterminowe dojezdzanie na takie dystanse drastycznie obnizy wartosc kazdego samochodu.