poniedziałek, 11 czerwca 2012

Kontrakt nr 3 - pierwsze wrazenia.

Czas zaczac numerowac kontrakty, bo nie chce powielac tytulow postow z poprzednich lat.

Po tym jak zaakceptowalam oferte, wyjechalam w czwartek wieczorem do Niemiec. Poniewaz bylam pasazerem, to spokojnie moglam sprawdzic poczte podczas podrozy. Gdzies na autostradzie A2, w piatek w srodku dnia, przeczytalam umowe, zaakceptowalam ja i de facto zostalam zatrudniona. Gdy zaczelam zwiedzac atrakcje turystyczne zadzwonila do mnie rekruterka pytajac sie czy moze podac moj numer telefonu szefowi, bo nie bedzie go w przyszlym tygodniu, a chcial ze mna omowic pare spraw. Powiedzialam, ze nie za bardzo moge teraz rozmawiac, bo wlasnie zwiedzam. W rezultacie stanelo na tym, ze dostalam email z potwierdzeniem lokalizacji i godziny rozpoczecia pracy tuz po Bank Holiday.

Pierwszego dnia pracy nie wiedzialam czy na trasie dojazdowej beda korki, wiec wyjechalam duzo wczesniej. Dojazd zajmuje lekko ponad godzine, 90% przejazdu po autostradzie. Jak na razie nie bylo zadnych korkow na czesci autostradowej, ale niestety udalo mi sie ugrzeznac w mojej okolicy, w standardowym miejscu. Czesc trasy jest taka sama jak do zeszlorocznej pracy, wiec wiem kiedy i gdzie sa lokalne korki.

Przez pierwsze trzy dni inny kontraktor z mojego zespolu zrobil mi wprowadzenie, przedstawil wszystkim, powiedzial co i jak, zalatwil pare rzeczy itp. Wziawszy pod uwage, ze firma miala 1 dzien roboczy na przygotowanie nowego stanowiska dla mnie, to musze powiedziec, ze dobrze im to poszlo. Czekalo na mnie biurko, komputer z dwoma monitorami, bylo zalozone konto sieciowe i przydzielony numer telefonu. W ciagu tych pierwszych paru dni zorientowalam sie w infrastrukturze i zaczelam robic zgloszenia. Podobno mam robic 30% supportu i 70% projektow. Bardzo dobry uklad.

Pierwszy raz od 2006r pracuje w firmie/dla klienta, ktory nie ma outsourcingu lub offshoringu. Bardzo przyjemne uczucie. Cale IT siedzi na jednym pietrze, mozna podejsc do innych, porozmawiac, ustalic wszystko, itp. Zapewne stad ta sprawnosc w przygotowaniu mojego stanowiska pracy w 1 dzien.

Cos o miejscu pracy: nowoczesny budynek wybudowany poltora roku temu. Open space, mamy nawet taras na koncu pietra, ale przy obecnej pogodzie jest on bezuzyteczny. Parking dla pracownikow troche mniejszy niz w poprzedniej pracy, ale tamten bedzie trudno pobic.

Pracownicy etatowi nie moga chyba narzekac na polityke firmy. Na miejscu w budynku obok jest przedszkole. Jest tez specjalny budynek, gdzie mozna zostawic rowery, sa tam szafki i prysznice. Obok budynku przechodza sciezki spacerowe i mozna tez biegac po okolicy. A z drugiej strony jest bardzo blisko do autostrady, wiec nie musze jechac w ogole przez miasto.

Szef zgodzil sie, zebym pracowala od 8.00 do 16.00, oprocz poniedzialkow, gdy nie ma drugiego kontraktora. Wtedy musze pracowac do 17.00.

Stawka kontraktu okazala sie troche wyzsza niz pierwotnie myslalam, wiec jeszcze lepiej. Akurat na pokrycie kosztow dojazdu i zuzycia samochodu. Z zalozenia kontrakt jest tzw. rolling, czyli podlegajacy przedluzeniu, jesli wszystkie strony beda zadowolone. Bylam przekonana, ze to kontrakt tylko na okres projektu. Drugi kontraktor pracuje tu juz 2 lata i jest zadowolony.

W zaleznosci jak bedzie mi sie tu pracowac i jak bardzo uciazliwe beda dojazdy, zastanowie sie czy zostac czy szukac czegos w Londynie od wrzesnia. Jak na razie dojazdy nie przeszkadzaja mi, bo lubie jezdzic samochodem. Jedyna wada, to szybkie nabijanie wysokiego przebiegu, co podwaza sensownosc zmiany samochodu na nowy, co rozwazalam.