czwartek, 10 maja 2012

Pierwsza tura poszukiwania pracy.

Pare tygodni temu pisalam o tym, ze oczekuje na rozmowy o prace i ogolnie jestem pod obstrzalem rekruterow - "W oczekiwaniu na interviews - druga odslona ASAP i urgent".

Co z tego wyniklo? Ledwie jedno interview, ktore bylo zwykla pogawedka. Po pierwsze do ostatniej chwili nie mialam job spec, czyli dokladnego opisu stanowiska. Dostalam je w piatek po poludniu, a rozmowa miala byc w poniedzialek rano. Spedzilam weekend na nabywaniu nowej wiedzy w dosc duzej ilosci. Czulam sie troche rozczarowana, gdy okazalo sie, ze to nie bylo prawdziwe interview, tylko zwykla rozmowa o moim CV, o stanowisku pracy, firmie itp. Nie zadano mi zadnego pytania technicznego, a calosc trwala moze 15 minut (przez telefon). Czekalam grzecznie przez 2 dni na odpowiedz od pani rekruterki, az w koncu napisalam do niej maila z zapytaniem, czy ma juz jakis feedback.

Dowiedzialam sie, ze feedbacku, to wlasciwie nie ma, bo firma zdecydowala sie zatrudnic kogos, kto pracowal dla niej w przeszlosci i zna juz wszystkie wewnetrzne procedury. Z czyms takim nie da sie wygrac. Zwlaszcza, ze nie poleglo sie technicznie, tylko zadecydowala historia zatrudnienia. Szkoda tylko, ze pani rekruterka nie raczyla mnie o tym od razu poinformowac i czekalam niepotrzebnie 2 dni, zeby sie tego dowiedziec. Obiecano mi, ze wysla jeszcze moje CV na drugie stanowisko w tej samej firmie, tylko dla innego klienta. Nic sie nie wydarzylo od tamego czasu. Firma na razie skreslona, a szkoda, bo bylby niezly wpis w CV. Ale co ma wisiec, nie utonie. Moze w przyszlosci dostane tam prace i dorzuce sobie kolejna dobra firme do kolekcji.

Po tym interview nie wysylalam CV na inne oferty, bo wiedzialam, ze wkrotce jade na urlop, wiec nie chcialam zeby ktos mi przerywal wypoczynek (i wolalam uniknac kosmicznego rachunku za telefon).

Od wczoraj rozpoczelam druga ture poszukiwan, wyslalam pare CV, dzisiaj dzwonilo do mnie 3 rekruterow i jak na razie tylko jeden z nich wyslal moje CV dalej. Ale czy cos z tego wyniknie, to okaze sie za jakis czas. Podtrzymuje swoje wczesniejsze zdanie, ze wszystko trwa jednak dosc dlugo i trzeba byc cierpliwym.

Jeden z rekruterow zrobil mi dokladne przesluchanie i mialam wrazenie, ze poddaje w watpliwosc fakt, ze przez 2 miesiace podrozowalam i dziwil sie jak z takim CV nie dostalam jeszcze pracy. Takie rozmowy irytuja mnie najbardziej. Najwyrazniej konkraktorzy uwazani sa roboty, ktore nie przepuszcza okazji, by zarobic i dlugie urlopy w tym srodowisku za rzadko spotykane. W pewnym sensie moi koledzy z poprzedniej pracy potwierdzaja to, bo zaden z nich nie mial urlopu i przeskoczyli od razu do nastepnej pracy, bez zadnych przerw. Tyle, ze ja nie jestem robotem.

10 komentarzy:

  1. Dzieki za kolejnego posta! Naprawde, wyczekuje kazdego z utesknieniem.

    Ostatnio w podsumowaniu roku zawodowego pisalas, ze przepracowalas 11 miesiecy. Ile realnie powinno sie zakladac miesiecy pracy na kontrakcie w roku? Stawki na pierwszy rzut oka z reguly wygladaja atrakcyjnie w stosunku do permanenta, jednak jak sie to wszystko podliczy, to wcale nie musi byc tak rozowo. Ja zakladam, ze platnych miesiecy w roku jest 9. Pozostale 3 powinny wg mnie byc przeznaczone na urlopy/chorobowe + poszukiwanie nowego kontraktu. Wiec, zeby byc zadowolonym z przejscia "na swoje", ze (przyjmujac 20 dniowy miesiac) stawka dzienna * 20 dni * 9 miesiecy, powinna dac nie mniej niz roczna pensja na permanencie. Dobrze kombinuje?

    Pozdrawiam i zycze szybkiego znalezienia czegos atrakcyjnego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadza sie, ale ja bym zakladala, ze lacznie te 9 miesiecy pracy, da Ci wiecej niz pelen rok pracy na etacie :-) W koncu trzeba zarobic cos ekstra na podroze.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy spotkalas sie z takimi historiami, jaka mnie ostatnio spotkala? Pracuje jako programista na umowe stala w UK 6 lat (w jednej firmie wlasciwie), ale szukam kontraktu. Mialem interview telefoniczne z klientem w skladzie szef teamu i glowny techniczny (rodak zreszta, z ktorego nadwislanskim akcentem mialem maly problem ;). Oprocz omowienia mojego cv bylo kilka pytan technicznych, na ktore bez problemu odpowiedzialem. Feedback byl natychmiastowy - zaprosili na interview na miejscu za pare dni, w celu poznania zespolu i testu technicznego, dokladny termin mial byc uzgodniony z agentem. Po paru godzinach dzwoni agent, ze przekazano mu wiadomosc z HR (szef dzialu juz nie raczyl z nim gadac), ze znalezli kogos innego. Rece opadaja...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest mozliwe. Zmienili zdanie i tyle. Mi sie zdarzylo, ze juz po interview doszli do wniosku, ze w ogole nie beda zatrudniac zadnego kontraktora, tylko wezma kogos z zewnatrz firmy, by zapelnic stanowisko.

      Usuń
  4. troche z innej beczki - sorry za OT ale zaryzykuje.


    wezmy dane na rok 2011-2012 ... skoro prog podatkowy wynosi tam

    20% do 35k Funtow
    40% 35k - 150k Funtow


    to czy jesli znajde oferte pracy stalej (nie kontrakt) w dobrym guscie jest negocjowanie takie, ze mowie prosto z mostu, ze wole jednak te 34999 F lub 35k a nie np 37k lub 40k F rocznie, bo roznica niewielka ale wpdam w wyzszy prog...

    czy pracodawcy brystyjscy dobrze o tym wiedza i staraja sie to wykorzystywac przeciw nam, czy tez moze ida na reke ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prog podatkowy plus kwota wolna od podatku, lacznie mozesz zarobic do 42475 gbp.

      Mozesz poprosic pracodawce o nizsza pensje, ale czy jest sens? Wyzszy podatek placisz tylko od kwoty powyzej progu podatkowego. Wiec od tych 42475 zaplacisz 20% podatku, a 40% od wszystkiego powyzej.

      Sa pewne niedogodnosci bycia higher tax payer (wyzszy podatek od oszczednosci i dywidend, oraz wyzszy CGT). Ale czy to bedzie Cie akurat dotyczyc?

      Usuń
    2. Jak dla mnie, pieniadz nie smierdzi - zawsze warto zarabiac wiecej. Tak jak napisała Richmond - wyzszy podatek od kwoty wykraczajacej poza pierwszy prog podatkowy. W pewnym momencie jednak skala przyrostu nie jest juz taka, zeby szalec z radosci. Druga kwestia jest to co realnie zostaje w portfelu. Zmiana roboty za wyzsza kase moze okazac sie czasami brzemienna w skutkach, gdy sie okaze, ze trzeba dojezdzac dalej, placic wiecej za wynajem itd.

      Mi sie siedzac z Polski udalo znalezc robote programistyczna w Irl za 60k. Nie w Dublinie. Wynajmuje chate za 500 euro, zycie kosztuje mnie max 400. Reszta na przyjemnosci/odlozenie/inne potrzeby domowe. Teraz, moglbym startowac np. do Dublina. Tyle, ze tam musze sie liczyc z wiekszymi wydatkami na mieszkanie, do tego jakas komunikacja miejska lub wieksze oplaty za paliwo. Podejrzewam, ze jakies +150 euro/miesiecznie. Razy 12 to jest juz 1800. Po ubruttowieniu wyjdzie z jakies 3k. Czyli zmiana z 60 na 65 moze byc praktycznie zerowa, a skok z 60 na 70 ciezki do wykonania.

      Usuń
  5. @Anonimowy
    tak z ciekawosci tylko ile doswiadczenia i jaka branza? 60k brzymi niezle nawet jak na seniora :)
    pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 15 lat. Generalnie starszy programista .Netowy. Branza teleinformatyczna. Na chwile obecna mysle, ze w dalszym ciagu do wyjecia. Wielkie firmy - HP, Cisco i jeszcze pare innych pooglaszaly ostatnio zatrudnienie kilkuset osob, wiec skads specjalistow beda musieli wziac. Czyli zachecic odpowiednim wynagrodzeniem.

      Usuń
  6. Takze czytam i zycze autorce powodzenia. Pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń