czwartek, 31 maja 2012

Druga tura poszukiwania pracy zakonczona sukcesem.

Ciezko bylo, prawdziwy trening cierpliwosci. Zaczelam wysylac CV po powrocie z wyjazdu na poczatku maja. Do tej pory niektore firmy sa na etapie zastanawiania sie i rozwazania kogo zaprosza na interview.

Teoertycznie w tym tygodniu powinno odezwac sie do mnie 5 rekruterow, ktorzy mieli dac mi znac o potencjalnych interview. Odezwala sie tylko jedna pani. Musze jej przyznac, ze byla bardzo szybka i slowna, a moze klient taki byl? Oddzwonila do mnie doslownie 5 minut po tym jak wyslalam CV przez Jobserve. Powiedziala co i jak i obiecala zadzwonic w polowie nastepnego tygodnia. Faktycznie zadzwonila wczoraj, czyli w srode i powiedziala, ze ma termin interview, dzisiaj rano. Krotka pilka, zadnego pitu pitu.

Interview bylo telefonicznie i trwalo 10 minut. Dlugosc nie jest szokujaca, bo mialam juz wczesniej krotkie interview. Szokujacy byl fakt, ze przedstawiciele firmy wyraznie spieszyli sie i nie zostawili mi nawet czasu na zadawanie pytan. W zwiazku z tym nie wiem jakie sa godziny pracy, czy beda wymagali ode mnie pracy zmianowej, robienia dyzurow on-call, itp. Ale za to dali odpowiedz rekruterce w ciagu 2h.

Przyjelam oferte i mam zaczac prace od przyszlej srody, tuz po Bank Holiday weekend. Z papierologia nie bedzie problemu, poniewaz pracowalam przez te agencje dla poprzedniego klienta i jestem juz u nich w systemie.

Stawka dzienna minimalnie wyzsza niz poprzednio, akurat na pokrycie nieco wyzszych kosztow dojazdu i zostana drobne na lunch. Kolejne pare miesiecy nabijania mil. Na szczescie prawie caly dystans po autostradzie. Kontrakt jest na razie na 3 miesiace.

Nie napisze u kogo dostalam prace, ale moge napisac u kogo nie doczekalam sie na interview: Royal Bank of Scotland, Bank of England, Olimpiada, Centrica, Nationwide Building Society (to akurat swiezynka sprzed 2 dni). Odrzucilam tez oferte pracy w charity Plan International. Glowna przyczyna odrzucenia, to fakt, ze nie slyszalam o tej organizacji, a jak ja nie slyszalam, to jaka jest gwarancja, ze rekruterzy slyszeli? Nie ogladam telewizji, ani nie czytam papierowych gazet, wiec byc moze organizacja jest znana, ale nie mnie i moim znajomym (robilam ankiete wsrod tubylcow). Praca byla w Woking i oferowali przyzwoite pieniadze, ale doszlam do wniosku, ze malo znane charity nie pasuje do mojego CV.

Moim faworytem byl Bank of England. Interesujacy i dosc dlugi kontrakt, ale nie chce czekac dluzej i nie mam zadnej gwarancji, ze zaprosza mnie na interview i dostane u nich prace. Na dodatek w przypadku sukcesu musialabym czekac pare dobrych tygodni na security clearance (SC).

Jesli chodzi o sam rynek pracy, to ogloszen byla podobna ilosc jak w poprzednich latach, okolo 600 ofert dziennie na kontrakty w kategorii IT na Jobserve. Ciekawostka jest to, ze wielu rekruterow oferowalo mi stawki wyzsze niz moja ostatnia, o jakies 5-15%.

Za 6h wyjezdzam na dlugi weekend i wracam we wtorek w nocy. Mozna powiedziec, ze bede szla do nowej pracy z marszu. Milego weekendu jubileuszowego :-)

czwartek, 10 maja 2012

Pierwsza tura poszukiwania pracy.

Pare tygodni temu pisalam o tym, ze oczekuje na rozmowy o prace i ogolnie jestem pod obstrzalem rekruterow - "W oczekiwaniu na interviews - druga odslona ASAP i urgent".

Co z tego wyniklo? Ledwie jedno interview, ktore bylo zwykla pogawedka. Po pierwsze do ostatniej chwili nie mialam job spec, czyli dokladnego opisu stanowiska. Dostalam je w piatek po poludniu, a rozmowa miala byc w poniedzialek rano. Spedzilam weekend na nabywaniu nowej wiedzy w dosc duzej ilosci. Czulam sie troche rozczarowana, gdy okazalo sie, ze to nie bylo prawdziwe interview, tylko zwykla rozmowa o moim CV, o stanowisku pracy, firmie itp. Nie zadano mi zadnego pytania technicznego, a calosc trwala moze 15 minut (przez telefon). Czekalam grzecznie przez 2 dni na odpowiedz od pani rekruterki, az w koncu napisalam do niej maila z zapytaniem, czy ma juz jakis feedback.

Dowiedzialam sie, ze feedbacku, to wlasciwie nie ma, bo firma zdecydowala sie zatrudnic kogos, kto pracowal dla niej w przeszlosci i zna juz wszystkie wewnetrzne procedury. Z czyms takim nie da sie wygrac. Zwlaszcza, ze nie poleglo sie technicznie, tylko zadecydowala historia zatrudnienia. Szkoda tylko, ze pani rekruterka nie raczyla mnie o tym od razu poinformowac i czekalam niepotrzebnie 2 dni, zeby sie tego dowiedziec. Obiecano mi, ze wysla jeszcze moje CV na drugie stanowisko w tej samej firmie, tylko dla innego klienta. Nic sie nie wydarzylo od tamego czasu. Firma na razie skreslona, a szkoda, bo bylby niezly wpis w CV. Ale co ma wisiec, nie utonie. Moze w przyszlosci dostane tam prace i dorzuce sobie kolejna dobra firme do kolekcji.

Po tym interview nie wysylalam CV na inne oferty, bo wiedzialam, ze wkrotce jade na urlop, wiec nie chcialam zeby ktos mi przerywal wypoczynek (i wolalam uniknac kosmicznego rachunku za telefon).

Od wczoraj rozpoczelam druga ture poszukiwan, wyslalam pare CV, dzisiaj dzwonilo do mnie 3 rekruterow i jak na razie tylko jeden z nich wyslal moje CV dalej. Ale czy cos z tego wyniknie, to okaze sie za jakis czas. Podtrzymuje swoje wczesniejsze zdanie, ze wszystko trwa jednak dosc dlugo i trzeba byc cierpliwym.

Jeden z rekruterow zrobil mi dokladne przesluchanie i mialam wrazenie, ze poddaje w watpliwosc fakt, ze przez 2 miesiace podrozowalam i dziwil sie jak z takim CV nie dostalam jeszcze pracy. Takie rozmowy irytuja mnie najbardziej. Najwyrazniej konkraktorzy uwazani sa roboty, ktore nie przepuszcza okazji, by zarobic i dlugie urlopy w tym srodowisku za rzadko spotykane. W pewnym sensie moi koledzy z poprzedniej pracy potwierdzaja to, bo zaden z nich nie mial urlopu i przeskoczyli od razu do nastepnej pracy, bez zadnych przerw. Tyle, ze ja nie jestem robotem.