niedziela, 23 grudnia 2012

Podsumowanie 2012 roku na polu zawodowym.

2012 byl trzecim rokiem kariery jako kontraktor oraz prowadzenia spolki limited.

Podsumowanie:
  1. Lacznie pracowalam 8 miesiacy i 1 tydzien w tym roku: 4 rozne kontrakty. Miedzy kontraktami byla jedna celowa przerwa na podroze i zalatwienie spraw osobistych, ktora przeciagnela sie do 3 miesiecy razem z poszukiwaniem pracy. Druga przerwa 3 tygodnie byla niespodziewana, po zerwaniu kontraktu nr 4. W czasie 3 tygodni wolnego zalatwilam sprawy osobiste, na ktore i tak musialabym wziac wolne. 2 tygodnie byly oplacone przez pracodawce w ramach wypowiedzenia.
  2. Nie wiem czy zarobilam wiecej czy mniej niz w poprzednim roku. 2 kontrakty o takiej samej stawce, jeden o wyzszej, jeden o nizszej.
  3. Sporo sie nauczylam, w koncu zaliczylam 4 rozne srodowiska informatyczne. Nawet w ciagu 3 tygodni na kontrakcie nr 4 nauczylam sie czegos, co przydalo sie na kontrakcie nr 5. 
  4. Szukanie pracy bylo chaotyczne i dwa razy wzielam to co wpadlo, a nie to co by mi najbardziej odpowiadalo. Co prawda obie prace byly/sa w porzadku, ale w przyszlym roku wolalabym jednak wybierac kontrakty bardziej swiadomie.
  5. Zycie zawodowe moze i bylo bezstresowe, ale pozostale tak srednio. Zaluje, ze jednak nie zostalam na kontrakcie numer 3, bo mialam tam spokojne zycie, mimo dalekich dojazdow. Ale nikt nie jest wrozka i trudno zgadnac czy zmiana kontraktu bedzie na lepsze czy na gorsze.
W przyszlym roku oczekuje wyzszych stawek, mam swoje konkretne widelki. Zdobylam troche nowych kwalifikacji, ktore bede rozwijac, planuje zdac jeszcze kilka egzaminow i chce znalezc prace przy wdrazaniu nowych systemow. Tym razem nie planuje robic przerwy po zakonczeniu kontraktu numer 5/obecnego.

Planuje wrocic do dojazdow samochodem do pracy, wiec preferowalabym kontrakty na zachod lub pld-zachod od Londynu, najlepiej wzdluz M3 (Bagshot, Bracknell, Camberley, Hook, Fleet, etc). Szkoda, zeby mi diesel przyrastal do miejsca parkingowego.

Zadanie na 2012r - przejscie meza z etatu na rynek kontraktow nie zostalo zrealizowane.Wyniklo to ze zmian w jego firmie, polaczenia z inna. Istnieje mozliwosc otrzymania wysokiej odprawy, wiec warto poczekac na rozwoj wydarzen.

środa, 12 grudnia 2012

Sciezka certyfikacyjna Windows 2012.

Bardziej spostrzegawczy czytelnicy pewnie zauwazyli, ze do listy posiadanych certyfikatow dopisalam MCSE Windows 2012.

Microsoft porzucil skroty MCSA i MCSE przy Windows 2008, ale teraz do nich powrocil. Roznica jest taka, ze rozwiniecie jest troche inne. Kiedys byl Microsoft Certified System Engineer, teraz jest Microsoft Certified Solution Expert. Jak dla mnie, to wielkie zamieszanie z tymi nazwami tytulow i certyfikatow.

Po zmianach nazw automatycznie uzyskalam tytul MCSA 2008, bo mialam MCTIP Enterprise Admin. Niedlugo po wprowadzeniu egzaminow z Windows 2012 postanowilam zrobic upgrade MCSA 2008 do 2012. Jest tylko jeden egzamin (70-417) skladajacy sie z trzech czesci. Jedna z nich jest dosc trudna, bo jest duzo tzw. drag & drop i przez chwile nawet myslalam, ze nie zdam przez to.


Po osiagnieciu tytulu MCSA Windows 2012 mozna zrobic dwa kolejne egzaminy: 70-413 i 70-414 i zostac MCSE Windows 2012. Wiedzialam, ze predzej czy pozniej bede musiala zrobic te egzaminy, wiec poszlam na calosc i zrobilam wszystkie po kolei, zeby miec z tym spokoj na pare lat.


Tuz po wejsciu nowych egzaminow ich zdanie jest znacznie latwiejsze niz za kilka lat, gdy pula pytan egzaminacyjnych rosnie i sa one coraz bardziej wymyslne. Co ciekawe, pierwszy raz sie spotkalam z tym, zeby Microsoft zmienil egzamin na latwiejszy. Tydzien przede mna znajomy zdawal 70-414 i mial 40 pytan plus dwa scenariusze z pytaniami, ja mialam tylko te 40 pytan. Z jakiegos powodu scenariusze zostaly wstrzymane, co potwierdzaja inni na forach dyskusyjnych.

Przymierzam sie jeszcze do egzaminu z SCCM 2012, ale to juz w przyszlym roku. Sprobuje poszukac pracy zwiazanej z wdrazaniem nowych systemow, Windowsa 2012 i pomocniczych aplikacji.

Gdyby ktos chcial zapoznac sie z Windows 2012, to na stronie Microsoftu jest seria materialow video - Windows 2012 Jump Start.

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Kontrakt nr. 5 - wrazenia.

Czas napisac cos o kontrakcie numer 5.

Mimo, iz srodowisko wydawalo sie troche malo rozbudowane, to nie moge narzekac na nude. Musze wykazywac sie kreatywnoscia, by osiagnac to, co mozna latwo zrobic, gdy ma sie dostep do roznych systemow i dodatkowego oprogramowania.

Mozna powiedziec, ze odwolywalam sie wiele razy do podstawowej wiedzy, by wdrozyc ja w zaawansowanej formie. Mialam tez okazje "poskryptowac" i nauczyc sie czegos nowego.

Wspolpracownik, o ktorym wspominalam w poprzednim poscie, to chyba najmniej rzetelny kontraktor jakiego spotkalam. Doszlo do tego, ze w ostatnim tygodniu swojej pracy, na 5 dni byl tylko 1,5. Codziennie mial jakas wymowke dla nieobecnosci, spoznienia lub wyjscia wczesniej. Szef chcial rozstac sie z nim w kulturalny sposob (nie przez SMS), chcial go jakos namierzyc  i porozmawiac przez telefon, ale nie udalo mu sie. Nawet agencja, nie mogla go namierzyc "zaginionego" kontraktora.

Z formalnej strony, nie moge narzekac na pracodawce i agencje. Co tydzien w piatek wypelniam timesheet i wysylam fakture do agencji, platnosc jest na moim koncie w nastepny piatek. Duza poprawa w stosunku do kontraktu nr. 4, gdzie musialam za kazdym razem poganiac agencje i pytac sie gdzie sa moje pieniadze.

Kontrakt jest do kwietnia i tyle mam zamiar pozostac w tej organizacji. Od wiosny poszukam czegos poza Londynem, zeby dojezdzac samochodem.

niedziela, 21 października 2012

Nie znasz dnia, ani godziny. Kontrakt nr 5.

Pod koniec 3 tygodnia mojego kontraktu numer 4, o godzinie 14.00 zadzwonil do mnie moj rekruter i powiedzial, ze ma dla mnie zla wiadomosc. Firma nie potrzebuje juz jednego kontraktora i chca zerwac ze mna umowe. W ramach 2 tygodniowego wypowiedzenia zaproponowano mi zaplate za te 2 tygodnie bez koniecznosci wykonywania pracy.

Niespodziewana wiadomosc, ale z drugiej strony takie jest wlasnie zycie kontraktora i po to sie go wynajmuje, zeby pozbyc sie go w kazdej chwili bez wiekszych problemow.

Jedyne co mnie zmartwilo, to fakt ze juz mialam plany weekendowe, bilety na samolot, zarezerwowany parking na lotnisku itp. Nieoczekiwane platne wolne oznaczalo, ze moglam zajac sie pewna sprawa w Polsce i musialam pomyslec co zrobic z istniejacymi rezerwacjami.I tak planowalam co najmniej tygodniowy pobyt w PL, wiec cala ta sytuacja troche mi pasowala. Na dodatek ktos zaplacil za moj okres nieobecnosci, co nie mialoby miejsca, gdybym wziela wolne.

Po powrocie z pracy przejrzalam ogloszenia i znalazlam ogloszenie na moje stanowisko, dane o 15.30. Stawka dzienna nizsza niz moja. Wychodzi na to, ze padlam ofiara oszczednosci. Widocznie drugi kontraktor byl tanszy i tylko mnie chcieli sie pozbyc.

W czasie pobytu w Polsce przegladalam ogloszenia i wyslalam CV na oferty. W pierwszym tygodniu za bardzo nic sie nie dzialo, jakies pojedyncze telefony od rekruterow. W drugim tygodniu pododawalam swoje CV na kilku stronach i wlasciwie zaraz po tym zaczely sie telefony. Paru rekruterow wyslalo moje CV dalej i mialam czekac na odpowiedzi od pracodawcow. Szczerze mowiac, to nie dostalam od nich odpowiedzi do tej pory. W 3 tygodniu zadzwonil rekruter w sprawie pracy od nastepnego dnia, ale zaznaczyl, ze ewentualnie moga poczekac jeden dzien dluzej, zebym mogla wrocic z Polski.

Mialam rozmowe telefoniczna w srode, mialam miec odpowiedz tego samego dnia, zeby w razie czego moc pakowac manatki i wyruszyc w strone UK. Nastepnego dnia, po zapytaniu mailowym co dalej, dowiedzialam sie, ze pracodawca jest zadowolony z interview telefonicznego, ale koniecznie chce mnie zobaczyc, zeby upewnic sie czy ja bede chciala pracowac w tym konkretnym srodowisku. Powiedzialam rekruterowi, ze nie bede lecic do UK specjalnie, jak nie mam gwarancji otrzymania pracy. Stanelo na tym, ze poczekaja do poniedzialku. Mialam miec potwierdzenie nastepnego dnia, ale znowu musialam czekac 2 dni. Stwierdzilam, ze skoro rekruter nie dzwoni, to moge dalej zajmowac sie swoimi sprawami. Ale w koncu "obudzil" sie w piatek i musialam wrocic do UK, nie konczac wszystkiego, co mialam do zalatwienia.

Tym samym dochodzimy do kontraktu nr 5. Public sector, chaos w infrastrukturze, duza rola do przeorania. Kontrakt na 6 miesiecy, stawka mieszczaca sie w moich oczekiwaniach finansowych. Dla tych, ktorzy pamietaja stare technologie, napisze, ze w infrastrukturze ciagle istnieje Novell. Tak sie sklada, ze ja mialam do czynienia z Novellem przez jakies 7 lat mojej kariery, co prawda 6 lat temu ostatni raz, ale to niewatpliwie przewazylo na moja korzysc podczas selekcji CV. Nie sadzilam, ze jeszcze kiedykolwiek zobacze Novella. Prawdziwe deja vu. Oczywiscie moja rola to zarzadzanie AD i ogolnie infrastruktura Wintel, ale znajomosc Novella jest bonusem dla pracodawcy, bo moze na mnie zrzucic dodatkowe zajecia.

Jeden z kontraktorow odszedl w piatek (dal 4 tygodniowe wypowiedzenie). Drugi odszedl juz tydzien temu dajac 1 (!) dniowowe wypowiedzenie. Do tego jeden z pracownikow etatowych poszedl na paternity leave. Stad tez taki nacisk na szybkie rozpoczecie pracy.

Razem ze mna zaczal inny kontraktor, ale nie wiem czy go jeszcze zobacze. W czwartek przyszedl do pracy jakos po poludniu, 14.00 - 15.00, w piatek o 15.55!. Pewnie dostal lepsza oferte pracy i poszedl na interview. Jedna ciekawostka, ten kontraktor pracowal na kontrakcie, ktorego ja nie dostalam w kwietniu. Pisalam o tym w maju 2012 w poscie "Pierwsza tura poszukiwania pracy".

Pracodawca miesci sie w centrum Londynu, wiec porzucilam komfort dojazdow samochodem, na rzecz transportu publicznego. Przy dobrych wiatrach dojazd zajmuje mi 50 minut door to door.

Wnioski z ostatnich poszukiwan pracy: niektorzy pracodawcy spadli z ksiezyca ze swoimi niskimi stawkami i wymaganiami. Praca dla producenta prestizowych samochodow brytyjskich - stawka o 50% nizsza niz przecietna dla umiejetnosci. Rekruterka powiedziala, ze znalezienie kogos za takie pieniadze, z takimi wymaganiami bedzie raczej niemozliwe i od razu szukala ludzi za wyzsze stawki. W czwartel bylo podobnie, 3 roznych rekruterow dzwonilo do mnie w sprawie tej samej oferty, stawki ponizej oczekiwanych i wiekszosc z nich mowila, ze szukaja ludzi za wiecej, bo za podana stawke, to nikt nie bedzie chcial wziac tej pracy.

Bylo tez pare historii w stylu: rekruter dzwoni z samego rana, rozmawiamy, mowi, ze oddzwoni okolo poludnia jak bedzie cos wiedzial o interview. Cisza. Dzwoni do mnie po 9 dniach i mowi, ze chca mnie zaprosic na interview telefoniczne w firmie E. i czy pasuje mi bardziej czwartek czy piatek. Odpowiadam, ze piatek, rekruter nie oddzwonil do dzisiaj. Warto dodac, ze nigdy nie rozmawialam z  nim o pracy w firmie E. Wiem, ze rozmawialam o tym z innym rekruterem i odrzucilam te oferte. Sprawdzam historie wyslanych CV i okazuje sie, ze faktycznie wyslalam CV na ogloszenie, ktore brzmi jak praca w firmie E, ale opis stanowiska zupelnie inny niz w rozmowe z drugim rekruterem. Szkoda, ze nic nie wyszlo z tego, bo dobrze placili.

Idzie zima, rynek pracy zwolni, wiec lepiej przeczekac w bezpiecznym miejscu. No i odpadl problem opon zimowych dla nowego samochodu, ktory malo co nie doprowadzil mnie do frustracji (problem i samochod ;-) ).

czwartek, 6 września 2012

Kontrakt nr 4 - pierwsze wrazenia.

Nowy miesiac - nowa praca - nowy samochod :-)

Jak wspominalam wczesniej, moj nowy pracodawca to miedzynarodowa korporacja zwiazana z uslugami transportowymi. Oddzial w UK zarzadza infrastruktura europejska, podobno okolo 13tys uzytkownikow. W tej chwili trwa projekt konsolidacji infrastruktury z calego kontynentu do jednego data centre i do jednego srodowiska. Stad zapotrzebowanie na kolejnych kontraktorow. Projekt ciagnie sie juz od 18 miesiecy i z pewnoscia potrwa wiele kolejnych. Jak nic nie zacznie mnie irytowac, to z checia pozostane tu troche dluzej.

Istniejaca infrastruktura IT jest dosc skomplikowana, ze wzgledu na swoja rozleglosc. Powinno zapewnic mi to rozrywke intelektualna. Rowniez moje CV wzbogaci sie o nowe oprogramowanie i systemy.

Jedna rzecz, ktora jest troche dziwna, to bycie karmionym propaganda i korporacyjnymi informacjami na temat firmy, ktorej sama bylam kiedys klientem. Szczesliwie nie korzystalam z ich uslug w UK od paru lat, ostatni raz chyba w Polsce, ale tez dawno. Kolory firmowe wszedzie mnie atakuja, plakaty i rozne materialy informacyjne na scianach w korytarzu.

Tak jak przypuszczalam, bycie blizej cywilizacji i centrum miasta jest calkiem pozyteczne. W czasie lunchu moge wyskoczyc na poczte, do banku, na zakupy czy zjesc cos.

Pierwszego dnia wynegocjowalam godziny pracy od 8.00 do 16.00 z pol godzinna przerwa. Wspolpracownik, ktory mi pokazywal wszystko, myslal ze bedzie problem z godzinami i krotkim lunchem, ale osoba pod ktora podlegam, zgodzila sie bez problemu. W ten sposob powinnam w miare bezkorkowo dojezdzac do pracy.

Dojazd zajmuje mi 50 minut jesli wyjade o 7.00, wczesniej jeszcze nie udalo mi sie ani razu, ale moze kiedys. Najwiekszym problemem organizacyjnym jest parkowanie. Parking przy budynku ma system podwojnego parkowania - zastawianie zaparkowanych samochodow. Do tego sa 3 dodatkowe parkingi - overflow car parks. Takze jesli chce miec sensowna miejscowke i nie byc zastawiona, musze przyjechac nie pozniej niz o 8.10. Pozniej juz jest krucho z miejscami. W przypadku parkowania na "podwojnych" miejscach trzeba zostawic kluczyki w recepcji, czego osobiscie nigdy nie mam zamiaru zrobic.

Z dojazdami wiaze sie leasing nowego samochodu. Odebralam go dokladnie dzien po tym jak skonczylam swoje dlugie dojazdy. Coz za ironia. Teraz diesel nie jest mi potrzebny i na razie troche mnie irytuje. Moze z czasem przyzwyczaje sie do jego dzwieku. W przypadku dojazdow do tego miasta rok temu, musialam tankowac tylko raz na tydzien, z dieslem pewnie bedzie to raz na 2 tygodnie. Oszczednosc okolo 135 funtow miesiecznie na paliwie.

Rozliczenie pracy ma byc na podstawie tygodniowych faktur, ktore beda placone z 2 tygodniowym opoznieniem. Znacznie lepsza opcja niz na ostatnich dwoch kontraktach, gdy wystawialam faktury na koniec miesiaca i musialam czekac 12 dni roboczych na platnosc. Jak dobrze pojdzie to w 3 tygodniu wrzesnia dostane platnosc za fakture z sierpnia i zaczna splywac pieniadze za nowy kontrakt.

piątek, 17 sierpnia 2012

Testowanie rynku pracy zakonczone nowym kontraktem.

7 wrzesnia konczy sie moj kontrakt nr3, ktory mial byc przedluzony. Jako osoba ciekawa, postanowilam sprawdzic co tam w trawie piszczy, czyli jakie sa ogloszenia o prace. Juz od jakiegos czasu mialam ustawione alerty mailowe z ofertami z kilku miast, ktore mnie interesowaly.

W poniedzialek wieczorem znalazlam ogloszenie pasujace do moich umiejetnosci w miescie A. Miasto A jest stosunkowo niedaleko, wiec wyslalam swoje CV. We wtorek zadzwonil do mnie agent omowic prace, okazalo sie, ze nie jest w miescie A, tylko w miescie B (autentyczne poczatki nazw miast), ale poniewaz chcieli ukryc informacje o pracodawcy, to podali sasiednie miasto. Nie chcial mi tez powiedziec co to za firma, ani jaki sektor, poza tym, ze to globalna korporacja i powinnam byc zadowolona.

Po rozmowie z agentem sprawdzilam Google Maps i na podstawie informacji, ktore mi podal wytypowalam 2 firmy. W czwartek okazalo sie, ze dobrze zgadlam, firma jest z sektora transportowego, jesli mozna to tak okreslic i pasuje do moich zainteresowan. Wczoraj po poludniu dostalam dane interview, dzisiaj czyli w piatek mialam interview telefonicznie i wlasciwie juz na koniec rozmowy szef IT powiedzial, ze jest zadowolony z moich umiejetnosci i chetnie mnie zatrudni. Mam juz podpisany nowy kontrakt z agencja. Co dziwne nie sprawdzali mnie w ogole, nie chcieli referencji, nie chcieli kopi paszportu ani nic innego. Moze przypomna sobie pozniej.

Przyszly pracodawca poczeka na mnie do 10 wrzesnia, ale chetnie zobaczy mnie wczesniej. Napisalam maila do szefa i czekam co on na to. Na pewno musi znalezc kogos na moje miejsce, a teraz akurat jest sezon urlopowy, wiec moze miec z tym problem. Pozyjemy zobaczymy.

Konkrety finansowe: spadlam w dol do stawki z kontraktu nr2, dojazdy beda skrocone o polowe i jak pisalam w poprzednim poscie, spadne tez finansowo ze wzgledu na mniej odliczanych business miles. Jest to moj swiadomy wybor, bo wszystko mialam wczesniej przeliczone.

Dlaczego zdecydowalam sie na mniej pieniedzy: wieksza firma niz obecna (dziesiatki tysiecy userow), miedzynarodowa korporacja, oddzial w UK obsluguje cala Europe, znana firma (sama korzystalam kiedys z ich uslug) no i mam nadzieje, ze praca bedzie ciekawa. Lokalizacja firmy w rejonie miejskim tez nie zaszkodzi, mozna wyskoczyc do sklepow i bankow w czasie lunchu, czego nie moge zrobic teraz, bo jestem praktycznie poza miastem.

To byla krotka pilka i szybkie testowanie rynku :-)

Anegdotka: wczoraj znalazlam ciekawe ogloszenie w interesujacej mnie lokalizacji, z dobra stawka. Byla mowa o prestizowym kliencie niedaleko miasta W. No to mysle sobie: wow, to musi byc pewna firma samochodowa, bo prestizowa i niedaleko miasta W. Rozmarzylam sie, mowie koledze, a ten smieje sie, ze to pewnie jakas firma produkujaca gacie (cytuje). Dzisiaj dzwonil do mnie rekruter w sprawie tej pracy no i kolega mial troche racji, firma zaczyna sie na G, chociaz nie producent gaci ;-) i jest w centrum miasta. Nie wiem skad rekruter wzial sobie "niedaleko miasta", moze mial na mysli stacje kolejowa. Marzenie o pracy dla firmy motoryzacyjnej rozplynelo sie we mgle ;-) Zadowole sie praca dla firmy posrednio zwiazanej z samochodami :-)

środa, 15 sierpnia 2012

Dzienna stawka, a koszty dojazdow do pracy.

Juz tylko niecaly miesiac do konca kontraktu, wiec postanowilam zbadac rynek pracy i zobaczyc czy nie ma czegos ciekawszego, lepiej platnego i blizej domu. Najpierw jednak postanowilam ustalic jaka stawke dzienna powinnam dostac, by nie wyjsc finansowo gorzej niz teraz.

Kontrakt numer 2 mial calkiem dobra stawke, ale kontrakt numer 3 dal mi 8.25% podwyzki.

Wyliczenia zaczelam od ustalenia dziennych kosztow stalych utrzymania samochodu (rozne wyliczenia dla kilku marek/modeli) i kosztow benzyny za przejazdy. Do tego wzielam pod uwage zwrot pieniedzy w ramach Business Travel - Miles, £0.45 za pierwsze 10tys mil i £0.25 za kolejne mile. Mile to idealna metoda podwyzszania dochodow, bo nie placi sie od tego zadnego podatku, a poniewaz jest to koszt, to obniza sie podatek korporacyjny spolki limited.

Robilam wyliczenia dla obecnej lokalizacji (miasto S) i poprzedniej (miasto B). Wyslalam CV na ogloszenie w miescie B i jest duze prawdopodobienstwo, ze znajde tam prace, jesli bede chciala. Jest tam sporo duzych korporacji.

Z wyliczen wyszlo, ze w blizszej lokalizacji musialabym dostac kolejne 8% podwyzki, zeby nie byc stratna. A wszystko to przez Travel Expenses za przejechane mile. Dla bliskiej lokalizacji zwrot za przejechane mile przy stawce £0.45/m ledwo pokrywa koszty dojazdow, a przy stawce £0.25 jestem w plecy.

Czy ktos mi zaplaci te 8% wiecej powyzej obecnej stawki i 16.5% wiecej niz wczesniej w miescie B? Jesli nie, to zostane kolejne 3 miesiace tu gdzie jestem. Szef mowil, ze prawdopodobienstwo przedluzenia kontraktu jest duze i cos juz zalatwia w tej sprawie. Wieksze zuzycie samochodu czy utrata wartosci z powodu duzych przebiegow nie jest problemem, poniewaz od wrzesnia bede jezdzic autem z leasingu i wszystko to jest juz wliczone w jego koszty i te dane uzylam do wyliczen. Gdyby ktos kiedys szukal okazji i promocji na leasing (prywatny i firmowy), to polecam strone http://www.contracthireandleasing.com/.

Nie biore pod uwage Londynu i miejsc, gdzie dojezdza sie transportem publicznym, no chyba, ze znajdzie sie jakis kontrakt w Woking lub Basingstoke. Wole dojezdzac samochodem, by laczyc przyjemne z pozytecznym.

Przy okazji ustalania kosztow dojazdow, wyszlo, ze dojazdy samochodem z wypozyczalni wcale nie sa drozsze niz dojazdy wlasnym, wczesniej posiadanym pojazdem. Sa nawet tansze o 8 funtow dziennie. Oczywiscie jest tu pewna roznica, jezdzilam samochodem wyzszej klasy (i o wiekszej mocy silnika) niz ten z wypozyczalni i jezdzilam nim szybciej/dynamiczniej, wiec spalanie bylo wieksze. W tej chwili jezdze Skoda Octavia, ktora sobie bardzo chwale jako samochod na dojazdy. Woze co prawda duzo powietrza w pustym samochodzie, ale cena wynajmu byla niska, a spalanie jest podobne do Corsy. Do wyszukiwania taniego wynajmu polecam z kolei dwie strony: Kayak i EBookers.

Czy ktos zaoferuje mi prace za te 8% wiecej, dowiem sie w ciagu nastepnych kilku tygodni.

wtorek, 24 lipca 2012

Da sie znalezc prace z Polski - przyklad z zycia.

Moja kolezanka z Polski, ktora rowniez jest czytelnikiem tego bloga, szukala pracy w UK od paru miesiecy. Napisala CV po angielsku, wystawila je na kilku stronach z ogloszeniami oraz wysylala odpowiedzi na ogloszenia.

Kolezanka szukala pracy jako web developer. W CV miala podany polski adres i numer telefonu, mimo to rekruterzy dzwonili do niej dosc czesto. Miala kilka interview telefonicznych, byla rowniez w procesie rekrutacji do bardzo znanej firmy (wielo etapowy proces). W zeszly czwartek dostala maila z oferta i informacja, ze interview bedzie tego samego dnia lub w piatek rano. Zgodzila sie na interview tego samego dnia, ktore odbylo sie przez Skype. Krotko po interview dostala pozytywna odpowiedz i musiala szybko podjac decyzje czy bierze ten kontrakt czy nie. Warunkiem oferty bylo rozpoczecie pracy od poniedzialku.

W piatek zalatwila swoje polskie sprawy (zwolnienie z pracy - kontynuacja pracy online), zapisala sie do umbrella company i kupila bilet na samolot do Londynu na niedziele.

Jedyna rzecz do zalatwienia, to znalezienie lokum, przynajmniej na poczatek. Tutaj ja przyszlam z pomoca, pojechalam do docelowej miejscowosci i znalazlam jej pokoj na wynajem. Nie mogla zatrzymac sie u mnie, ze wzgledu na zbyt dlugi dojazd transportem publicznym. Jednak jesli ktos nie ma znajomych, nie pozostaje nic innego jak zebranie oszczednosci/zapozyczenie sie/skorzystanie z karty kredytowej i zarezerwowanie taniego hotelu, a potem juz po przyjezdzie szukanie czegos na wynajem.

W niedziele kolezanka przyleciala, zawiozlam ja do miasta, w ktorym bedzie mieszkac i pracowac. W poniedzialek poszla do pracy. Od dostania kontraktu, do rozpoczecia pracy minely niecale 4 dni. Da sie!

Moj inny znajomy kontraktor mial zreszta podobna akcje pare lat temu, tylko ze on zaczynal w Edynburgu i nie znal nikogo na miejscu. W jego przypadku udalo sie znalezc pokoj na wynajem przez internet, przed przylotem.

Jedna wazna rzecz - trzeba miec jakies srodki, zeby utrzymac sie przez pierwsze pare tygodni - miesiac, zanim wyplata za kontrakt/etat pojawi sie na koncie.

Wnioski z wydarzen paru ostatnich dni i miesiecy sa takie: developerzy wszelkiego rodzaju sa bardzo poszukiwani w UK.

Kolezanke pozdrawiam i zycze jej sukcesow na nowym rynku pracy.

wtorek, 10 lipca 2012

Kontrakt nr 3 - miesiac pracy.

Czas na mala aktualizacje jak mi idzie obecny kontrakt.

Praca nie jest skomplikowana, jest raczej lekka i nie mialam jeszcze sytuacji, ze nie moglam dac rady z jej wykonaniem, czym mnie straszono wielokrotnie.

Najwieksza niedogodnoscia jest drugi kontraktor, ktory nawija jak kataryna i jest po prostu upierdliwy. Byc moze jest to jego sposob bycia albo ja jestem szczesciarzem, ktory musi go wysluchiwac, bo dzielimy sie praca.

Jesli chodzi o platnosci, to rozliczam sie podobnie jak przy poprzednim kontrakcie. Co prawda tam wystawialam fakture w ostatni piatek miesiaca, tutaj wystawiam fakture w ostatni dzien roboczy. System faktur ten sam, bo agencja ta sama. Platnosci tak jak poprzednio, 12 dni roboczych po wystawieniu faktury. W praktyce 2-3 tygodnie po zakonczeniu miesiaca.

Dojazdy do pracy nie znudzily mi sie. Jak na razie tylko raz utknelam na autostradzie z powodu zamkniecia jednego pasa (zalanie) i spoznilam sie do pracy pol godziny, ale i tak wszyscy w pracy juz wiedzieli, ze sa problemy na M3.

Rozwazam zmiane auta na diesel, bo w tej chwili musze jezdzic na stacje benzynowa co 2,5 dnia, co jest irytujace. Musialabym kupic super oszczedny diesel, zeby jezdzic na stacje co 4 dni, a takie auto na pewno mialoby daleko do sportowego charakteru. Z drugiej strony nie wiem czy to dobry pomysl z wymiana auta, bo wszystko zalezy od tego, jak dlugo bede chciala pozostac w obecnej lokalizacji.

Na dzien dzisiejszy myslalam o pozostaniu tu do wiosny i poszukaniu potem czegos w okolicach Londynu. Dlugoterminowe dojezdzanie na takie dystanse drastycznie obnizy wartosc kazdego samochodu.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Kontrakt nr 3 - pierwsze wrazenia.

Czas zaczac numerowac kontrakty, bo nie chce powielac tytulow postow z poprzednich lat.

Po tym jak zaakceptowalam oferte, wyjechalam w czwartek wieczorem do Niemiec. Poniewaz bylam pasazerem, to spokojnie moglam sprawdzic poczte podczas podrozy. Gdzies na autostradzie A2, w piatek w srodku dnia, przeczytalam umowe, zaakceptowalam ja i de facto zostalam zatrudniona. Gdy zaczelam zwiedzac atrakcje turystyczne zadzwonila do mnie rekruterka pytajac sie czy moze podac moj numer telefonu szefowi, bo nie bedzie go w przyszlym tygodniu, a chcial ze mna omowic pare spraw. Powiedzialam, ze nie za bardzo moge teraz rozmawiac, bo wlasnie zwiedzam. W rezultacie stanelo na tym, ze dostalam email z potwierdzeniem lokalizacji i godziny rozpoczecia pracy tuz po Bank Holiday.

Pierwszego dnia pracy nie wiedzialam czy na trasie dojazdowej beda korki, wiec wyjechalam duzo wczesniej. Dojazd zajmuje lekko ponad godzine, 90% przejazdu po autostradzie. Jak na razie nie bylo zadnych korkow na czesci autostradowej, ale niestety udalo mi sie ugrzeznac w mojej okolicy, w standardowym miejscu. Czesc trasy jest taka sama jak do zeszlorocznej pracy, wiec wiem kiedy i gdzie sa lokalne korki.

Przez pierwsze trzy dni inny kontraktor z mojego zespolu zrobil mi wprowadzenie, przedstawil wszystkim, powiedzial co i jak, zalatwil pare rzeczy itp. Wziawszy pod uwage, ze firma miala 1 dzien roboczy na przygotowanie nowego stanowiska dla mnie, to musze powiedziec, ze dobrze im to poszlo. Czekalo na mnie biurko, komputer z dwoma monitorami, bylo zalozone konto sieciowe i przydzielony numer telefonu. W ciagu tych pierwszych paru dni zorientowalam sie w infrastrukturze i zaczelam robic zgloszenia. Podobno mam robic 30% supportu i 70% projektow. Bardzo dobry uklad.

Pierwszy raz od 2006r pracuje w firmie/dla klienta, ktory nie ma outsourcingu lub offshoringu. Bardzo przyjemne uczucie. Cale IT siedzi na jednym pietrze, mozna podejsc do innych, porozmawiac, ustalic wszystko, itp. Zapewne stad ta sprawnosc w przygotowaniu mojego stanowiska pracy w 1 dzien.

Cos o miejscu pracy: nowoczesny budynek wybudowany poltora roku temu. Open space, mamy nawet taras na koncu pietra, ale przy obecnej pogodzie jest on bezuzyteczny. Parking dla pracownikow troche mniejszy niz w poprzedniej pracy, ale tamten bedzie trudno pobic.

Pracownicy etatowi nie moga chyba narzekac na polityke firmy. Na miejscu w budynku obok jest przedszkole. Jest tez specjalny budynek, gdzie mozna zostawic rowery, sa tam szafki i prysznice. Obok budynku przechodza sciezki spacerowe i mozna tez biegac po okolicy. A z drugiej strony jest bardzo blisko do autostrady, wiec nie musze jechac w ogole przez miasto.

Szef zgodzil sie, zebym pracowala od 8.00 do 16.00, oprocz poniedzialkow, gdy nie ma drugiego kontraktora. Wtedy musze pracowac do 17.00.

Stawka kontraktu okazala sie troche wyzsza niz pierwotnie myslalam, wiec jeszcze lepiej. Akurat na pokrycie kosztow dojazdu i zuzycia samochodu. Z zalozenia kontrakt jest tzw. rolling, czyli podlegajacy przedluzeniu, jesli wszystkie strony beda zadowolone. Bylam przekonana, ze to kontrakt tylko na okres projektu. Drugi kontraktor pracuje tu juz 2 lata i jest zadowolony.

W zaleznosci jak bedzie mi sie tu pracowac i jak bardzo uciazliwe beda dojazdy, zastanowie sie czy zostac czy szukac czegos w Londynie od wrzesnia. Jak na razie dojazdy nie przeszkadzaja mi, bo lubie jezdzic samochodem. Jedyna wada, to szybkie nabijanie wysokiego przebiegu, co podwaza sensownosc zmiany samochodu na nowy, co rozwazalam.

czwartek, 31 maja 2012

Druga tura poszukiwania pracy zakonczona sukcesem.

Ciezko bylo, prawdziwy trening cierpliwosci. Zaczelam wysylac CV po powrocie z wyjazdu na poczatku maja. Do tej pory niektore firmy sa na etapie zastanawiania sie i rozwazania kogo zaprosza na interview.

Teoertycznie w tym tygodniu powinno odezwac sie do mnie 5 rekruterow, ktorzy mieli dac mi znac o potencjalnych interview. Odezwala sie tylko jedna pani. Musze jej przyznac, ze byla bardzo szybka i slowna, a moze klient taki byl? Oddzwonila do mnie doslownie 5 minut po tym jak wyslalam CV przez Jobserve. Powiedziala co i jak i obiecala zadzwonic w polowie nastepnego tygodnia. Faktycznie zadzwonila wczoraj, czyli w srode i powiedziala, ze ma termin interview, dzisiaj rano. Krotka pilka, zadnego pitu pitu.

Interview bylo telefonicznie i trwalo 10 minut. Dlugosc nie jest szokujaca, bo mialam juz wczesniej krotkie interview. Szokujacy byl fakt, ze przedstawiciele firmy wyraznie spieszyli sie i nie zostawili mi nawet czasu na zadawanie pytan. W zwiazku z tym nie wiem jakie sa godziny pracy, czy beda wymagali ode mnie pracy zmianowej, robienia dyzurow on-call, itp. Ale za to dali odpowiedz rekruterce w ciagu 2h.

Przyjelam oferte i mam zaczac prace od przyszlej srody, tuz po Bank Holiday weekend. Z papierologia nie bedzie problemu, poniewaz pracowalam przez te agencje dla poprzedniego klienta i jestem juz u nich w systemie.

Stawka dzienna minimalnie wyzsza niz poprzednio, akurat na pokrycie nieco wyzszych kosztow dojazdu i zostana drobne na lunch. Kolejne pare miesiecy nabijania mil. Na szczescie prawie caly dystans po autostradzie. Kontrakt jest na razie na 3 miesiace.

Nie napisze u kogo dostalam prace, ale moge napisac u kogo nie doczekalam sie na interview: Royal Bank of Scotland, Bank of England, Olimpiada, Centrica, Nationwide Building Society (to akurat swiezynka sprzed 2 dni). Odrzucilam tez oferte pracy w charity Plan International. Glowna przyczyna odrzucenia, to fakt, ze nie slyszalam o tej organizacji, a jak ja nie slyszalam, to jaka jest gwarancja, ze rekruterzy slyszeli? Nie ogladam telewizji, ani nie czytam papierowych gazet, wiec byc moze organizacja jest znana, ale nie mnie i moim znajomym (robilam ankiete wsrod tubylcow). Praca byla w Woking i oferowali przyzwoite pieniadze, ale doszlam do wniosku, ze malo znane charity nie pasuje do mojego CV.

Moim faworytem byl Bank of England. Interesujacy i dosc dlugi kontrakt, ale nie chce czekac dluzej i nie mam zadnej gwarancji, ze zaprosza mnie na interview i dostane u nich prace. Na dodatek w przypadku sukcesu musialabym czekac pare dobrych tygodni na security clearance (SC).

Jesli chodzi o sam rynek pracy, to ogloszen byla podobna ilosc jak w poprzednich latach, okolo 600 ofert dziennie na kontrakty w kategorii IT na Jobserve. Ciekawostka jest to, ze wielu rekruterow oferowalo mi stawki wyzsze niz moja ostatnia, o jakies 5-15%.

Za 6h wyjezdzam na dlugi weekend i wracam we wtorek w nocy. Mozna powiedziec, ze bede szla do nowej pracy z marszu. Milego weekendu jubileuszowego :-)

czwartek, 10 maja 2012

Pierwsza tura poszukiwania pracy.

Pare tygodni temu pisalam o tym, ze oczekuje na rozmowy o prace i ogolnie jestem pod obstrzalem rekruterow - "W oczekiwaniu na interviews - druga odslona ASAP i urgent".

Co z tego wyniklo? Ledwie jedno interview, ktore bylo zwykla pogawedka. Po pierwsze do ostatniej chwili nie mialam job spec, czyli dokladnego opisu stanowiska. Dostalam je w piatek po poludniu, a rozmowa miala byc w poniedzialek rano. Spedzilam weekend na nabywaniu nowej wiedzy w dosc duzej ilosci. Czulam sie troche rozczarowana, gdy okazalo sie, ze to nie bylo prawdziwe interview, tylko zwykla rozmowa o moim CV, o stanowisku pracy, firmie itp. Nie zadano mi zadnego pytania technicznego, a calosc trwala moze 15 minut (przez telefon). Czekalam grzecznie przez 2 dni na odpowiedz od pani rekruterki, az w koncu napisalam do niej maila z zapytaniem, czy ma juz jakis feedback.

Dowiedzialam sie, ze feedbacku, to wlasciwie nie ma, bo firma zdecydowala sie zatrudnic kogos, kto pracowal dla niej w przeszlosci i zna juz wszystkie wewnetrzne procedury. Z czyms takim nie da sie wygrac. Zwlaszcza, ze nie poleglo sie technicznie, tylko zadecydowala historia zatrudnienia. Szkoda tylko, ze pani rekruterka nie raczyla mnie o tym od razu poinformowac i czekalam niepotrzebnie 2 dni, zeby sie tego dowiedziec. Obiecano mi, ze wysla jeszcze moje CV na drugie stanowisko w tej samej firmie, tylko dla innego klienta. Nic sie nie wydarzylo od tamego czasu. Firma na razie skreslona, a szkoda, bo bylby niezly wpis w CV. Ale co ma wisiec, nie utonie. Moze w przyszlosci dostane tam prace i dorzuce sobie kolejna dobra firme do kolekcji.

Po tym interview nie wysylalam CV na inne oferty, bo wiedzialam, ze wkrotce jade na urlop, wiec nie chcialam zeby ktos mi przerywal wypoczynek (i wolalam uniknac kosmicznego rachunku za telefon).

Od wczoraj rozpoczelam druga ture poszukiwan, wyslalam pare CV, dzisiaj dzwonilo do mnie 3 rekruterow i jak na razie tylko jeden z nich wyslal moje CV dalej. Ale czy cos z tego wyniknie, to okaze sie za jakis czas. Podtrzymuje swoje wczesniejsze zdanie, ze wszystko trwa jednak dosc dlugo i trzeba byc cierpliwym.

Jeden z rekruterow zrobil mi dokladne przesluchanie i mialam wrazenie, ze poddaje w watpliwosc fakt, ze przez 2 miesiace podrozowalam i dziwil sie jak z takim CV nie dostalam jeszcze pracy. Takie rozmowy irytuja mnie najbardziej. Najwyrazniej konkraktorzy uwazani sa roboty, ktore nie przepuszcza okazji, by zarobic i dlugie urlopy w tym srodowisku za rzadko spotykane. W pewnym sensie moi koledzy z poprzedniej pracy potwierdzaja to, bo zaden z nich nie mial urlopu i przeskoczyli od razu do nastepnej pracy, bez zadnych przerw. Tyle, ze ja nie jestem robotem.

środa, 18 kwietnia 2012

Zmiany w certyfikacji Microsoftu.

Kilka dni temu dostalam maila od Microsoftu z informacja o zmianach i wprowadzeniu "nowych tytulow".

Artykul na ten temat znajduje sie na stronie MCPMag. Na drugiej stronie tego artykulu jest tabelka, ktora podsumowuje nazewnictwo kolejnych generacji certyfikatow/tytulow.

Musialam troche sie wczytac by zorientowac sie co sie zmienia, bo nie jest to do konca jasne.

Dotychczasowy tytul MCTIP: Server Administrator Windows 2008 nazywa sie teraz MCSA, czyli w pewnym sensie wracamy do tego co bylo kiedys. Wtedy skrot oznaczal Microsoft Certified System Administrator czyli po prostu Admin. Ten sam skrot, po zmianach oznacza Microsoft Certified Solution Associate.

Ale MCTIP: Enterprise Administrator Windows 2008 nie zmienia sie w MCSE. Ten tytul zostaje jako MCITP. Nowe MCSE oznacza Microsoft Certified Solution Expert i by zdobyc ten tytul Enterprise Admin musi zdac dodatkowe egzaminy. Na razie bedzie tylko MCSE z Private Cloud i SQL Server 2012.

Kolejna zmiana, to brak wersji produktow w tytule i obowiazek odnawiania nowej certyfikacji odpowiednio co 2 lata dla developerow i co 3 lata dla adminow. Na razie widze to jako probe wyciagniecia pieniedzy. Ale z drugiej strony i tak trzeba bylo robic nowe sciezki egzaminacyjne w zwiazku z nowymi wersjami oprogramowania.

Z tego co widze na stronie Microsoftu, gdzie mozna sprawdzic swoja certyfikacje, w poniedzialek nabylam z automatu nowy tytul: MCSA Windows 2008.


Ciekawa jestem reakcji rekruterow i osob, ktore beda przegladac CV kandydatow do pracy. Juz widze jakie bedzie zamieszanie z nowymi tytulami, ktore maja takie same skroty jak stare.

wtorek, 17 kwietnia 2012

W oczekiwaniu na interviews - druga odslona ASAP i urgent.

W zeszlym roku przekonalam sie co naprawde znaczy ASAP, wiec w tym roku mam troche inne podejscie do szukania pracy.

Zaczelam przegladac oferty pracy jeszcze na urlopie. Akurat na te pare wyslanych CV, nie dostalam odpowiedzi. Za to tuz po Wielkanocy, po rozpoczeciu nowego roku podatkowego, telefony rozdzwonily sie. Co ciekawe kazda oferta jest za wieksza stawke niz mialam poprzednio, srednio 8-15% wiecej. Za kazdym razem, gdy podaje moje minimum, to slysze, ze moga dac mi wiecej.

W tej chwili oczekuje na potwierdzenie interviews od paru firm. Powiedzmy, ze dwie sa moim faworytami, a reszte traktuje jako ewentualny backup. Jak na razie zapowiada sie, ze poczekam sobie troche. Obaj faworyci moze dadza mi odpowiedzi tym tygodniu czyli nie spiesza sie. Dzisiaj rozmawialam z oboma rekruterami i pytalam sie o status.

Odrzucilam jedna oferte ze wzgledu na to, ze nie pasowala do mojego CV. Firma z branzy ubezpieczeniowej, ale ja nie slyszalam o niej nigdy. Jaka jest wiec szansa, ze rekruter, ktory zobaczy moje CV w przyszlosci, slyszal kiedykolwiek o tej firmie i uzna mnie za interesujacego kandydata?

Mam w miare dobre CV i nie chce go psuc firmami, ktore nie sa globalnymi korporacjami i nie sa znane kazdemu/rekruterom.

Jestem teraz w Polsce na szkoleniu IT i gdy powiedzialam o kryterium doboru potencjalnych pracodawcow, to moi rozmowcy zdziwili sie. Stawka za dany kontrakt jest istotna, ale jesli mam oferte, za nieco mniejsza stawke (ale ciagle powyzej mojego minimum), ale za to z komfortowym dojazdem i niezbyt daleko od domu, to nie widze powodu, aby za te "pare" funtow dziennie wiecej, katowac sie londynskim transportem publicznym (zwlaszcza metrem w lecie).

Moge dalej sie szkolic i czekac na odpowiedzi w sprawie rozmow. Nie ma pospiechu ;-) Pewnie jeszcze zdaze pojechac na majowy wypad, zanim podejme prace.

piątek, 13 kwietnia 2012

Praca "charytatywna" przy Olimpiadzie.

Od paru tygodni mozna znalezc ogloszenia o pracy w IT przy Olimpiadzie. Latwo sie domyslic, ze chodzi wlasnie o te impreze, bo jest mowa o "major sporting event". Lista wymagan dla serwerowcow przecietna, znajomosc sprzetu itp. Do tej pory wszystkie ogloszenia byly bez stawek, ale widze, ze jedna z agencji zlamala sie i podala kwoty zarobkow.

Za prace przy serwerach oferuja £14/h, a praca przy desktopach jest platna £10/h. Wedlug mnie, smiech na sali.

Gdyby ktos byl zainteresowany, to najwiecej ogloszen wygenerowal Randstad, ale mozna bez problemu znalezc oferty tej samej pracy przez inne agencje na stronie Jobserve.com.

piątek, 6 kwietnia 2012

Zakonczenie drugiego roku firmowego.

Drugi rok firmowy za mna. Zakonczyl sie 29 lutego 2012. O procedurach z tym zwiazanych pisalam rok temu w poscie: "Zakonczenie roku firmowego".

Podliczylam sobie rentownosc mojego biznesu za rok poprzedni i biezacy. W 2010 roku mialam okolo 77% netto zarobku w stosunku do zarobionej przez firme kwoty brutto. W 2011 roku wyglada to nieco lepiej, bo ok. 83%. Glownie dzieki temu, ze mialam wieksze koszty w postaci Business Travel. Business Travel stworzylo mi koszt dla firmy i obnizylo podatek korporacyjny, a ja dostalam te pieniadze bez zadnego podatku na konto prywatne.

W roku firmowym, zakonczonym w lutym 2012, zarobilam 91% wiecej niz w roku zakonczonym w lutym 2011r. Spory skok, ale to dzieki temu, ze pracowalam dluzej, bo az 11 miesiecy i za wyzsza stawke.

Ksiegowi przeslali mi Payroll Plan na rok podatkowy 2012/2013 . W zwiazku z podwyzszeniem kwoty wolnej od podatku do £8105, proponuja pensje dyrektora na poziomie £9,130 (rok temu £8500). Oznacza to, ze zaplace 205 funtow podatkow w skali roku (tak samo rok temu) i £184 na NI (rok temu £152). Reszta pieniedzy ze spolki bedzie wyplacona w dywidendach.

W tej chwili przebywam na slodkim bezrobociu i powoli szukam nowego kontraktu. Uwazam, ze wybor ogloszen z ofertami jest dosc przyzwoity. Mam tez pare ofert "w trakcie".

wtorek, 28 lutego 2012

Krotkie przedluzenie kontraktu.

Od jakiegos czasu bylo wiadomo, ze nie bedzie przedluzenia kontraktu, ale potem zaczely sie rozmowy, ze moze jednak kogos przedluza itp. Dwoch kolegow odeszlo przed koncem umowy, o czym pisalam wczesniej. Jeszcze jakies 2 tygodnie temu moj szef mowil, ze moze przedluza mnie na pare tygodni albo miesiac. Potem powiedzial, ze wlasciciel budzetu nie chce juz wydawac wiecej pieniedzy i zeby serwery nawet sie palily (cytuje szefa), to nic z tego nie bedzie.

Zarezerwowalam sobie w koncu wyjazd, bo ile mozna czekac. Dzisiaj, tydzien przed zakonczeniem obecnego kontraktu, szef pyta sie czy moge zostac na ekstra 7 dni. Coz, nie moge. Jak widac w swiecie kontraktow wiele rzeczy moze odbywac sie na ostatnia chwile i lepiej zadbac o wlasne interesy i zaplanowac sobie wszystko niz czekac, az ktos podejmie decyzje. Koledzy slusznie zrobili, ze znalezli nowe zlecenia, nie czekajac do konca.

Najwyzej serwery beda plonac ;-)

środa, 18 stycznia 2012

Czy latwo znalezc prace na rynku IT w UK?

Czesto pojawiaja sie pytania na temat sytuacji na rynku pracy w UK. W zwiazku z tym dzisiaj mala historyjka o tym.

Wczoraj kolega kontraktor z mojego zespolu poinformowal mnie, ze zlozyl rezygnacje i konczy prace za 3 tygodnie. Zapytalam sie czy dlugo szukal i ogolnie na temat nowego kontraktu. Powiedzial, ze wcale nie szukal, znalazl przypadkiem, zlozyl CV bo w jego okolicy zamieszkania i po 2 rozmowach prace dostal.

Kolega ma dobre CV ze znanymi instytucjami w historii, poza tym jest dobry w tym co robi. Potwierdza to moja teorie, ze zawsze jest jakas praca dla kontraktora. Kwestia tylko ile czasu bedzie sie jej szukac i jaka bedzie stawka.

Reszta zespolu bedzie musiala przejac to co robil, bo watpie zeby kogos zatrudniono na jego miejsce. Dalej nie ma oficjalnego potwierdzenia czy nasze umowy beda przedluzone czy nie. Podobno jest taka opcja, bo sa opoznienia w projekcie. W swiecie kontraktowania nie ma pewnikow. Moje plany urlopowe na razie wisza na kolku.

Szukajacym pracy z Polski polecam: "Jak szukac pracy z Polski".

---------------------------
Update (20/01/2012): dowiedzialam sie dzisiaj w czasie lunchu, ze nowy kontrakt kolegi jest duzo lepiej platny niz nasze obecne zlecenie. W takim razie pozostaje mu tylko pogratulowac dobrej oferty. Uwazam, ze nasze obecne zlecenie ma dobra stawke, wiec wszystko co jest wiecej platne, jest bardzo dobrze platne. Nie spodziewalam sie, ze sektor publiczny jest sklonny placic wiecej niz prywatny.

Patrzac na maile z ofertami, ktore dostalam w ostatnich dniach, jest chyba wiekszy ruch na rynku pracy. Nowy rok, nowe projekty.
----------------------------
Update nr 2 (15/02/2012): kolejny kolega opuszcza nasze szeregi. Jego kontrakt konczy sie w tym samym terminie co moj i pracowal przez te sama agencje. Po potwierdzeniu, ze nie bedzie przedluzenia, zaczal szukac nowego zlecenia. Powiedzial, ze prace znalazl troche przypadkiem, w jeden dzien i zaczyna za poltora tygodnia. Musi odbebnic 2 tygodnie, zanim go puszcza (knowledge transfer). Wnioski sa nastepujace: koledzy mieli bardzo dobre CV, nie ma problemu z praca lub jedno i drugie :-)