piątek, 6 maja 2011

Zmiana lokalizacji pracy.

Jak wspominalam juz w marcu, gdy wyslalam swoje CV na aktualny kontrakt, to lokalizacja byla na zachod od Londynu, ale potem zmienila sie na polnoc od Londynu. Ja mieszkam w pld-zach Londynie (Greater London).

Mimo srednio dogodnej lokalizacji zdecydowalam sie wziac te prace i jakos przemeczylam sie miesiac dojezdzajac 100km w jedna strone. Od najblizszego poniedzialku bede pracowac w pierwotnie oglaszanej lokalizacji, jedyne 45km od domu (ok 45 minut jazdy samochodem). Na razie tylko tymczasowo na tydzien, ale nie bedzie problemu z zostaniem tam na stale. Czesc zespolu bedzie w biurze na polnocy, a Ci ktorzy przechodza do naszej firmy, z poprzedniego uslugodawcy, beda w biurze na zachodzie. Kontraktorzy beda musieli wymieszac sie ze "starymi" pracownikami, zeby byl lepszy przeplyw informacji i przekazywanie wiedzy.

Ostatnio troche dobijaly mnie te dlugie dojazdy, ale nie przez korki na M25, jak ktos wyrokowal, tylko korki na lokalnych drogach dojazdowych, w mojej okolicy. Zastanawialam sie nawet czy bede chciala przedluzyc kontrakt po wrzesniu. Po uslyszeniu dobrej wiadomosci od razu poczulam sie lepiej i stwierdzilam, ze w takim razie moge pracowac tak dlugo, jak bede potrzebna.

Dostalismy nowe godziny pracy od polowy maja. 2 osoby bede musialy zaczynac o 8.00 i 2 osoby zostawac do 18.00. Pozostale 8 osob bedzie pracowac od 8.30 do 17.00. Kontraktorzy nie sa zbyt szczesliwi z powodu godzinnego lunchu i beda negocjowac zmiane godzin, zeby lacznie wychodzilo 8h: 7,5h pracy i 0,5h lunchu.

Z ciekawostek: jeden kontraktor odpadl z powodu spraw rodzinnych. Nie wiem czy na razie ma wolne, czy w ogole zrezygnowal. Widzialam go w sumie tylko 2 razy i nie zdazylam z nim porozmawiac.

I tak toczy sie zywot kontraktora.

1 komentarz: