niedziela, 10 kwietnia 2011

Pierwszy tydzien kontraktu za mna.

Pierwszy tydzien za mna, jakos go przezylam. W sumie bylam 3 razy w biurze na polnocy od Londynu i 2 razy w lokalizacjach blizszych domu. Droga do biura na polnoc wynosi do 100km (zalezy od trasy). Przejazd samochodem zajmuje ok 1h20 minut rano i powrot do 2h. Byc moze daloby rade urwac 5 minut z najkrotszego czasu, gdyby nie bylo robot drogowych na M25. Mam nadzieje, ze od przyszlego tygodnia bedzie troche luzniej, bo sa ferie szkolne, a pozniej duzo swiat.

Przy 5 dniach w tygodniu na polnocy, bede przejezdzac 1000km tygodniowo. Na razie komputer pokladowy pokazuje mi spalanie ponizej 7l/100km, co jak na typ auta jest calkiem niezlym wynikiem. Niestety w piatek wieczorem stalam w korku i spalanie troche wzroslo. Z tankowania wyszlo 7.8l/100km, co i tak jest lepszym wynikiem niz zakladalam. Koszt podrozy wynosi ok 20 funtow dziennie. Pociag kosztuje 21, bilet dzienny.

Zapisuje przejechane mile i pod koniec miesiaca rozlicze je jako wydatki - expenses.

W czwartek dostalam w koncu komputer i konto sieciowe. Wyglada na to, ze zawnioskowano o to w tygodniu przed rozpoczeciem pracy, wiec nawet sprezyli sie z dostawa. Kolega smial sie, ze bede miala japonska lampke nocna (radioaktywna), ale okazalo sie, ze dostalam uzywany komputer, ktory zreszta zostal wyprodukowany w Niemczech, nie w Japonii.

Niestety ID Pass do drzwi bedzie gotowa nie wiadomo kiedy. Moze za pare dni, moze za pare tygodni. Zrobiono mi zdjecie w budce ochrony, ale oni przesylaja zdjecia do innego dzialu, ktory potem przesyla dane do biura glownego firmy, tam drukuja karty i odsylaja z powrotem. Korporacja ... Takze radosnie spedzam sobie troche czasu czekajac przed drzwiami do open space, az ktos bedzie przechodzil i wpusci mnie.

Chwilowo praca jest srednio porywajaca, poniewaz musze przekopac sie przez tony dokumentacji. Niestety ciezko mi wysiedziec na miejscu te 7,4h. Wyliczylam sobie nawet ile kosztuje 1 minuta mojej pracy, zeby mentalnie naliczac te kwote z uplywem czasu ;-) W niektore dni jezdze na spotkania z klientem, wiec dzien jakos schodzi. Pod koniec maja powinno byc ciekawiej, bo wreszcie dorwiemy sie fizycznie do infrastruktury, po zakonczeniu okresu przejmowania i zapoznawania sie z nia.

W poniedzialek ma dojsc dwoch nowych kontraktorow. Moze jakies ciekawe postacie i bedzie troche rozrywki. Na razie trzymam sie z kontraktorem z Indii, z ktorym zaczelam prace w tym tygodniu.

Timesheets wypelniam co tydzien, natomiast fakture mam wystawiac w ostatni piatek miesiaca. Platnosc ma nastapic w 12 dni po otrzymaniu faktury. W tym miesiacu bedzie tylko 17 dni roboczych, ale zawsze cos na poczatek.

Z ciekawostek, to mamy kota firmowego. Przesiaduje czesto przy budce dla palaczy. Moze uda mi sie zrobic zdjecie przy okazji.

4 komentarze:

  1. heh, teraz jak czytam o czasie dojazdu do pracy liczonego w godzinach to aż mi się słabo robi :) a pomysleć, że kilka miesięcy temu 40 minut to była norma a ostatniej zimy to i 2,5 godziny się zdarzyło. szybko się człowiek przyzwyczaja do wygody.

    jeśli się da to pogłaskaj firmowego kota ode mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokladnie. Kiedy ostatnio zadzwonil do mnie head hunter z propozycja pracy w kings cross (mieszkam w Hampstead), to mu grzecznie odpowiedzialem, ze niestety na razie jestem zbyt zajety aktywnym spedzaniem wolnego czasu i moja nowa dziewczyna
    ;-] (seryjnie, zadzwonil po otrzymaniu emaila zeby potwierdzic moja odpowiedz, heh)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dojazdy to kwestia przyzwyczajenia. Ja akurat lubie jezdzic samochodem, lubie swoje auto i posiadam wszelkie wygody zarowno na korki jak i autostrade. 90% to przejazd po autostradzie, 10% dojazd do niej.

    Tez kiedys dziwilam sie jak niektorzy daleko dojezdzaja, ale teraz juz mnie to nie dziwi. Zreszta mam zamiar popelnic wpis na ten temat. Poczekam tylko az przyjdzie ostatni kontraktor za tydzien, ktory podobno mieszka w mojej okolicy.

    Kota na razie widzialam tylko raz, bo nie pale, wiec widuje go glownie z okna. Wyglada jakby dal sie glaskac, taki pieszczoch.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wzmianka o kocie urocza:)
    Milo widziec,ze kasa i snobistyczne obnoszenie sie ze swym statusem to nie jedyne,co masz w(pieknej zapewne,bo jakby inaczej;))glowie;)

    OdpowiedzUsuń