wtorek, 22 marca 2011

Siodmy tydzien szukania pracy.

Chyba slowa znajomych kontraktorow o tym, ze nie szukali pracy dluzej niz 2-3 tygodnie nie sprawdzily sie. Rok temu rozpoczelam prace po 4 tygodniach poszukiwania. W tej chwili wchodze w 7 tydzien poszukiwan z dwoma zaliczonymi interview. O jednym wspominalam we wpisie o ASAP. Od czasu wyslania pierwszego maila z CV, do uzyskania odpowiedzi zwrotnej po interview minelo 4 i pol tygodnia. Jaki rezultat? Firma zrezygnowala w ogole z zatrudnienia kontraktora i wziela sobie kogos z wewnatrz. Milo z ich strony, ze zmarnowali moj czas.

Na drugie interview tez musialam sobie poczekac, a schemat byl podobny jak w poprzednim przypadku. Wyslalam CV w poniedzialek, rozmawialam z rekruterem, powiedzial, ze wysyla CV do firmy i powinien miec odpowiedz "later in the week" czyli w tygodniu. Po paru dniach napisalam do niego, dostalam odpowiedz, ze firma ma CV, ale jeszcze ich nie przejrzala i nie dali odpowiedzi co i jak. Po tygodniu znowu napisalam do rekrutera, ale tym razem nie dostalam juz odpowiedzi, wiec zignorowalam te oferte. 2 tygodnie od wyslania CV zadzwoniil rekruter zapytac sie czy ciagle jestem zainteresowana, bo chca zrobic interview. Interview zaplanowane na piatek. Planowany wypad weekendowy szlag trafil, odwolalam zanim jeszcze zdazylam zarezerwowac.

Interview odbylo sie w ubiegly piatek, trwalo ok 15 minut. Luzna konwersacja i pare pytan technicznych. A na koniec mala niespodzianka, praca bedzie w innym miescie niz byla mowa w ogloszeniu. Rekrutuja caly nowy zespol i doszli do wniosku, ze bedzie w innym biurze niz glowne. Ta wiadomosc zbulwersowala mnie, bo lokalizacje tych dwoch biur sa lekko rozbiezne i ktos wysylajacy CV na te oferte pracy, na pewno nie spodziewal sie, ze lokalizacja na zachod od Londynu, zmieni sie na polnoc od Londynu.

Po interview rozmawialam z rekruterem, ktory tez nie wiedzial o nowej lokalizacji i byl tak samo zdziwiony. Ciekawe ilu kandydatow zrezygnuje z tego powodu? Wyniki interview "later in the week". Przy szukaniu pracy trzeba miec wiecej cierpliwosci niz przy inwestowaniu. Na wszystko sie czeka i nawet nie wiadomo jaki bedzie rezultat koncowy.

Do tej pory wyslalam 31 odpowiedzi na oferty pracy, mozna zalozyc ze kilka jest podwojnych, wiec powiedzmy, ze lacznie ok 25 aplikacji. Przekonalam sie, ze warto wysylac odpowiedz na te sama oferte oglaszana przez kilka agencji. Na przyklad na jedna z ofert wyslalam odpowiedzi do dwoch agencji. Jedna mnie zignorowala, druga uznala, ze pasuje i ta aplikacja zaskutkowala interview. Skladalam tez CV na oferte pracy "u lidera rynku w danej branzy" i jedna firma nie byla zainteresowana, a rekruter z innej sam znalazl moje CV i zaproponowal wyslanie do "lidera". Z tego na razie nic nie wyniklo, ale patrzac na ich refleks, to nic nie jest jeszcze przesadzone.

Byly tez inne zabawne sytuacje - praca od jutra, interview tego samego dnia co ogloszenie. Rozmowa z rekruterem zakonczyla sie jego pytaniem ile potrzebuje czasu, by dojechac do Green Park. Przyjal moja odpowiedz do wiadomosci i powiedzial, ze porozmawia z firma i oddzwoni do mnie. Nigdy wiecej nie odezwal sie.

W miedzyczasie ostro edukuje sie i niedlugo znowu odwiedze pania od zegarka. Usilnie szukalam innego centrum egzaminacyjnego, ale niestety nie mam duzego wyboru i farma pod Guildford jest najblizej.

2 komentarze:

  1. Czy już mówiłem że rekruterzy to pijawki, pasożyty i wrzody na zdrowej tkance społeczeństwa? Ale jak każda choroba mają swoje zadanie - zapewnić przetrwanie "najsilniejszym".

    Ja się już uodporniłem. Nie ruszają mnie ich obietnice i gładkie słówka. Ich celem jest jedynie przekazanie mojego CV do klienta i potem kasowanie z mojej stawki 10% za nic nie robienie.

    Ja miałem niedawno interview telefoniczne i podobno dostałem się na "face 2 face". Ale od 2 tygodni żadnego terminu czy maila z potwierdzeniem nie mam. Czyli pewnie nic z tego nie będzie.

    Raz też miałem kontrakt "od zaraz" i naprawdę zacząłem go chyba 2 dni po interview. A interview telefoniczne polegało na luźnej rozpowie i pytaniu od kiedy mogę zacząć. Co było fajne to, że dzięki temu że klientowi było pilne pijawce (agentce) udało się podbić stawkę o 25%.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nastapil zwrot akcji, ale o tym w nastepnym wpisie.

    OdpowiedzUsuń