poniedziałek, 6 grudnia 2010

Przydatnosc certyfikatow informatycznych.

Aktualizacja 18/12/02013.

Poswiecilam juz troche miejsca na tym blogu tematowi certyfikatow, ale zostalam poproszona o napisanie posta na ten temat.

Nie wiem jakie sa teraz w Polsce klimaty i jak ceni sie osoby z certyfikatami. Kiedys, gdy bylo malo takich osob, podziwiano je i uwazano za ekspertow. Teraz pewnie jest masa posiadaczy certyfikatow, a ich wartosc troche spadla.

Znaczenie certyfikatow w UK.

Moim zdaniem odpowiednie certyfikaty IT, to cos, co pozwoli na wylowienie naszego CV sposrod morza innych. Najlepiej umiescic nazwy tytulow na samym poczatku CV i jeszcze pogrubic. Same skroty czasami nie wystarczaja, bo jak rekruter nie ma rozwinietego skrotu to moze nie skojarzyc, ze to wlasnie ten specjalista, ktorego szuka.

Slyszalam w przeszlosci mnostwo argumentow przeciwko certyfikatom. Wszystkie te wypowiedzi wyszly z ust Polakow:
  1. Po co robic certyfikaty jak ja i tak to wszystko wiem?
  2. Spotkalem ludzi z certyfikatami i nic nie wiedzieli.
  3. Egzaminy sa za drogie nie stac mnie.

Ostatni raz uslyszalam to od Polaka, ktory przyjechal wlasnie do UK szukac pracy. Jak czyta moj blog, to go pozdrawiam ;) Wspominal cos o kontraktowaniu ...

Moje odpowiedzi:
  1. Jak wszystko umiesz, to latwo bedzie Ci zdac egzaminy.
  2. To byli papierowi specjalisci, zdarzaja sie niestety wszedzie, ale to nie znaczy, ze wszyscy, ktorzy zdaja egzaminy wkuwaja pytania, po to by zdobyc sam papier. Takich specjalistow latwo odsiac na rozmowie kwalifikacyjnej.
  3. Mozna robic po jednym egzaminie na miesiac - dwa. Nie trzeba od razu rozbijac banku i robic wszystkie na hura. Egzaminy kosztuja zwykle od ok 90 funtow, w zaleznosci od firmy certyfikujacej. Niestety niektore firmy wymagaja by odbyc szkolenie i zdac egzamin. Bez szkolenia nie ma certyfikatu i w tym przypadku jest to droga impreza. Tygodniowe szkolenia w UK zwykle kosztuje ok 2tys funtow.

Rodzaje certyfikatow ze wzgledu na firmy:
  1. Najpopularniejsze certyfikaty na rynku to te firmowane przez Microsoft. Pierwsze tytuly mozna uzyskac po zdaniu jednego egzaminu, kiedys nazywalo sie to MCP, teraz MCTS. Nie trzeba odbywac szkolenia by zdobyc tytul. Skoro jest to najpopularniejszy certyfikat, to wypadalo by miec jakies wyzszego szczebla i oczywiscie adekwatne do swojej sciezki kariery.
  2. Comptia - oferuje certyfikacje typu bardziej ogolnego, programowe i sprzetowe. Tytuly zdobyte przed koncem 2010 roku sa dozywotnie, te zdobyte od 1 stycznia 2011, beda wazne tylko 3 lata. Wiem, ze kiedys egzaminy Comptii mozna bylo wykorzystac w certyfikacji Microsoftu, ale nie wiem jak jest teraz. Nie wydaje mi sie, zeby te egzaminy byly szczegolnie godne uwagi. Lepiej zdobyc bardziej specjalistyczne certyfikaty konkretnych firm.
  3. VMware wprowadzil niewdawno nowa sciezke egzaminacyjna, ktora nie wymaga odbycia kursu - VMware Certified Associate (VCA). Nie wiem co warty jest ten tytul i czy jest popularny wsrod specjalistow IT i pracodawcow.  Certyfikaty wyzszego stopnia - Professional (VCP i pochodne) w dalszym ciagu  wymagaja odbycia kursu z instruktorem i zdania egzaminu. W przypadku bardziej zaawansowanych tytulow (VCAP i VCDX), trzeba zdac tylko kolejne egzaminy.
  4. Citrix nie wymaga odbycia kursow, mozna od razu zdawac egzaminy. Ostatnio znacznie powiekszyla im sie liczba sciezek certyfikacyjnych.
  5. Cisco nie wymaga odbywania kursow, ale trzeba odnawiac certyfikaty co 2 lub 3 lata, w zaleznosci od tytulu jaki zdobylismy. Cisco ma, az 8 roznych sciezek i 5 poziomow certyfikacyjnych.
  6. Oracle wymaga odbycia szkolen plus zdania egzaminow. Ilosc specjalizacji, poziomow i tytulow do zdobycia, przyprawia o bol glowy.
  7. Sprzetowe: HP, Dell, IBM, Checkpoint, 3Com, Juniper itp. Prawie kazdy producent sprzetu ma swoje certyfikaty dla specjalistow.
  8. Inne certyfikaty z oprogramowania: produkty antywirusowe, itp
  9. Certyfikaty dla project managerow i pochodne: Prince2, ITIL itp.
Jak wynika z powyzszego, mozliwosci edukacyjne sa wrecz nieskonczone. Technologie, ktore czesto lacza sie to: Microsoft, Citrix i VMware. Nie znaczy to, ze musimy byc specjalistami we wszystkich trzech tematach, mozna potraktowac Microsoft jako podstawe i dolozyc do tego Citrix lub VMware. Mozna tez zostac specjalista od wirtualizacji, ale trzeba miec pojecie o innych technologiach. Wirtualizacja weszla pod strzechy prawie kazdej firmy, wiec tytul VCP jest dosc przydatny przy szukaniu pracy.

Jesli bedziemy pracowac u partnera, ktorejs z powyzszych firm, to moze okazac sie, ze bedziemy musieli czesto odswiezac swoja wiedze i zdobywac certyfikaty z najnowszych technologi. Partnerzy musza zatrudniac okreslona liczbe osob z konkretna certyfikacja, by moc sprzedawac produkty danej firmy.

7 komentarzy:

  1. Ja również włączyłem certyfikaty jako ewentualne pozytywy, które pomogą mi w zdobyciu lepszej pracy. Niby jest to tylko formalny papier, ale w sumie magistrów też jest od cholery, a połowa z nich i tak przecież nie kojarzy tematyki swoich studiów, lub też zwyczajnie nie są honorowani na rynku pracy. Niebawem w PL chyba bez doktoratu nie będzie po co zaczynać szukać pracy...

    Mnie się poszczęściło - po ostatnim ogłoszeniu przez Microsoft o zakończeniu ścieżki certyfikacyjnej MCDST (do 21 marca 2011) udało mi się przeskoczyć na MCTS w nowej ścieżce, która rozpoczyna się od Visty i Win7 a nie od XP jak dotychczas...

    A Tobie Richmond ile czasu zajęło dotarcie do jakichś "konkretnych" poziomów certyfikatów (pominąwszy te wprowadzające) i jak się to przełożyło na warunki pracy?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak pisalam w styczniu na blogu, MCSE 2003 zrobilam w 6 miesiecy, bylo to w 2004r. W pracy wszyscy mi gratulowali, a szef zalowal, ze nie moze dac mi podwyzki, bo nie ma tego w budzecie. Miesiac pozniej zlozylam wypowiedzenie i zaczelam przygotowywac sie do wyjazdu do UK. Mysle, ze certyfikaty przelozyly sie znaczaco na moja pensje w UK :-) I nikt nie watpil w moje umiejetnosci po drodze. Zreszta kazdy mial mozliwosc przetestowania mojej wiedzy na rozmowach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie próbuję rozkręcić firmę konsultatcyjno-szkoleniową w Polsce i jest dokładnie tak jak mówisz. Alergia na inwestowanie w siebie i zdobywanie certyfikatów. Jeżeli próbujesz wprowadzić nowe metody zarządzania projektami, albo po prostu zorganizowac procesy, to usłyszysz, że cytujesz podręczniki, a te metody i tak się w tej firmie akurat nie sprawdzą. Mało tego, nawet firmy wypożyczające pracowników nie widzą certyfikatów jako coś przydatnego. Osobiście po zrobieniu kilku ceryfikatów mam kilka telefonów z propozycjami zatrudnienia każdego miesiąca.

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo potwierdzają się Wasze opisy, swojego czasu założyłem temat dotyczący startu w IT i starałem się podpytać wyjadaczy o ich zdaniu nt certyfikatów... osoby chcące zobaczyć odpowiedzi zapraszam do lektury: http://bit.ly/gTiYuT

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tego watku na GL wylonil sie obraz ciezko pracujacego i walczacego z przeciwnosciami losu polskiego informatyka ;)

    Ja tam wierze w moc sprawcza certyfkatow, a raczej w to, ze odsiewaja moje CV na wstepie i w ogole jest brane pod uwage. Jak rekruter ma stwierdzic czy ktos faktycznie ma wiedze czy nie? Musi wybrac pare CV i przeslac je dalej do firmy.

    Pracodawca bardzo szybko sobie sprawdzi wiedze potencjalnego pracownika.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy zatem uważasz, że bez certyfikatów nie ma szans albo będzie bardzo ciężko znaleźć dobry kontrakt?
    Pzdr B.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej, a CISA ? Czy ktoś to honoruje w UK?

    Pzdr,
    Filip

    OdpowiedzUsuń