czwartek, 16 grudnia 2010

Deja vu - znowu w punkcie wyjscia.

Zdaje sie, ze dokladnie rok temu zlozylam wypowiedzenie z etatu, bo pamietam, ze skonczylam prace 16 stycznia 2010r. Mozna powiedziec, ze znajduje sie znowu w tej samej sytuacji, szukam pracy od stycznia. Co prawda tym razem od 4 stycznia i mam lepsze zabezpieczenie finansowe, ale mam wrazenie deja vu.

Chwilowo skonczylam obijac sie po swiecie i nadszedl czas, by przejrzec ogloszenia. CV tez wypadaloby uaktualnic, zeby miec co wysylac w odpowiedzi na oferty.

Poprosze jakis kontrakt na 3-6 miesiecy, niezbyt daleko od domu, najlepiej w przeciwna strone od centrum, moze byc dojazd samochodem, oczywiscie za przyzwoita stawke. Nie obchodze swiat, ale moze Mikolaj wyslucha ;-) Mikolaj inwestycyjny sprawil sie niezle i przed czasem, wiec moze Mikolaj odpowiedzialny za kontrakty tez obdaruje mnie prezentem ;-)

3 komentarze:

  1. Za długo po tym świecie się nie obijałaś... Wydawało mi się, że znikasz na miesiące czy nawet rok.

    OdpowiedzUsuń
  2. No i to jet właśnie to co mi się nie podoba w byciu freelancerem, ciągle trzeba szukać nowego zlecenia, ja prowadzę swoją firmę, zatrudniam pracowników i też szukam nowych zleceń ale mam też stałe, wieloletnie umowy i to wszystko działa, mogę sobie zrobić urlop kiedy chcę, mogę nie przyjść do firmy kiedy chcę. Minusem jest odpowiedzialność za wszystko co robią pracownicy no i duże koszty pracownicze, branża :doradztwo podatkowe

    OdpowiedzUsuń
  3. Sokomaniak:
    Lubie wracac do bazy. W sumie nie bylo mnie okolo miesiaca i przemierzylam okolo 30tys km. Jak zlapie pare lepiej platnych kontraktow, to bede robic sobie dluzsze przerwy.

    Zreszta zanim zlapie nastepny kontrakt to tez pewnie troche czasu minie.

    Anonimowy:
    A mi sie wlasnie podoba, ze kazde zlecenie jest inne i nie przeszkadza mi szukanie co pare miesiecy.

    OdpowiedzUsuń