czwartek, 21 października 2010

Przepisanie telefonu na firme.

Dzisiaj opowiastka o dalszych perypetiach zwiazanych z firma. W zwiazku z planowanym kupnem nowego telefonu komorkowego na firme, postanowilam przepisac swoj numer na spolke limited, by wliczyc to w koszty. Jeden telefon na pracownika nie podlega opodatkowaniu w ramach "benefits in kind", o czym pisalam pare dni temu.

Teoretycznie powinnam wykonac prosta operacje - przepisac telefon z prywatnego konta na biznesowe. Niestety akurat moj numer telefonu byl na meza (jego na mnie), wiec najpierw musialam przepisac telefon na siebie na prywatne konto. Zajelo to okolo 3 dni. Najpierw zadzwonilam do call centre, ale nie bylam zadowolona z uzyskanych informacji i potwierdzilam, ze w salonie moga to zrobic. W salonie sprzedawca stwierdzil, ze trzeba zadzwonic do call centre, bo on nic nie moze. Zaczal tam dzwonic w moim imieniu i okazalo sie, ze jednak moze cos zrobic. Po paru dniach dostalam dokumenty potwierdzajace zmiane wlasciciela numeru, zadzwonilam pod podany numer i transakcja przeszla.

Od razu powiedzialam, ze chce przepisac ten numer na firme. Uslyszalam, ze nie moge przepisac telefonu przez 6 miesiecy. Wiec znowu tlumacze, ze warunkiem przepisania numeru na firme, bylo przepisanie go najpierw na moje nazwisko. Przelaczyli mnie do biznesu, gdzie powiedziano, ze nie ma problemu, prosze wyslac faksem dane firmy, zrobimy to. Potrzebny byl Incorporation Certificate i wyciag z konta firmowego. Bylo to w czwartek. W piatek wyslalam fax, w sobote zadzwonil do mnie ktos z call centre (z Indii?), ze sprawa zalatwiona. Niestety okazalo sie, ze zamiast przepisac tylko moj numer, cale moje konto zostalo przeniesione do biznesu. Nie dalo sie tego odkrecic w sobote i musialam czekac do poniedzialku.

W poniedzialek pan z biznesu odkrecil sprawe. Jednak za kazdym razem, gdy numery byly przesuwane miedzy kontami, byla wystawiana nowa faktura za uslugi. Tym sposobem na kazdej fakturze byla oplata za abonament miesiac do przodu mimo, ze numery znikaly zaraz potem. Doczekalam sie juz 2 faktur korygujacych wystawionych z automatu na kontach prywatnych. Czekam teraz na fakture korygujaca na koncie biznesowym. Czuje, ze wyjde na tym wszystkim jak Zablocki na mydle.

Tymczasem telefon, ktory chcialam kupic jeszcze nie pojawil sie na rynku z powodu jakiegos opoznienia. Akurat do czasu jak wejdzie do sprzedazy, sprawy abonamentow wyjasnia sie do konca.

Wziawszy pod uwage, ze cala operacja kosztowala mnie 15 minutowa wizyte w salonie sieci i jakies 10 minut na telefonie do call centre, to nie bylo tak zle. Nie musialam dostarczac tony papierow, zeby udowodnic kim jestem. I trafilam na samych tubylcow, oprocz pani z Indii, ktora zadzwonila do mnie.

2 komentarze:

  1. Och joy!

    Ja mam telefon na kartę i wszystkie 'top-upy' wrzucam jako swoje wydatki, które odzyskuję z firmy jako koszty.

    OdpowiedzUsuń