piątek, 15 października 2010

4 tygodnie - wsteczne odliczanie.

Nie moge doczekac sie konca kontraktu. Zostaly jeszcze 4 tygodnie. Ostatniego dnia wychodze, ide do domu, a potem jade na lotnisko, na urlop. 4h po wyjsciu z pracy powinnam byc juz w powietrzu :-)

Mialam rozne koncepcje co bede robic po tym zleceniu. Mialam skoczyc na urlop i szukac czegos nowego. Byla opcja wypadu na cieple wyspy itp. Na razie stanelo na tym, ze jade na dwa urlopy, a potem porelaksuje sie na miejscu, w UK. Lubie nic nie robic, pokrecic sie po malowniczej okolicy samochodem itp. Mam w planach plenery fotograficzne i przejscie szlakami w Surrey. Oczywiscie przy zalozeniu, ze pogoda na to pozwoli. Ale nawet pozna jesienia zdarzaja sie ladne dni.

Szukanie nowego zlecenia zaraz po powrocie z wypadow urlopowych odpadlo z tego wzgledu, ze zbytnio przypominaloby to prace na etacie: praca, urlop, praca. W koncu mialam pracowac tylko 9 miesiecy w roku, wiec trzeba trzymac sie tego :-)

Jak wpadnie jakas praca przed swietami to ok, ale nie bede szukac jej na sile. Dostaje sporo ofert mailem, wiec cos tam moze trafic sie. Zabiore sie za powazne szukanie od stycznia, gdy rekruterzy obudza sie ze snu swiateczno-noworocznego.

4 komentarze:

  1. No to miłego wypoczynku życzę. I powodzenia od nowego roku z szukaniem kolejnego zajęcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. hej - a tak z ciekawości - to jakie ciepłe kraje u Ciebie na tapecie?

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczerze mowiac, to ja nie jestem wielkim milosnikiem cieplych krajow. Nie lubie jak jest za goraco. Bralam pod uwage wyspy Kanaryjskie na 2 tygodniowy wypad.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super - ja też kiedyś nie lubiłam upałów. Teraz z niecierpliwością na wygrzanie kości :) Tez w listopadzie!
    Dobrego wypoczynku!

    OdpowiedzUsuń