czwartek, 16 września 2010

Dlugosc kontraktow.

Z zalozenia kontraktor jest potrzebny do wykonania konkretnej pracy i standardowe umowy sa na 3-6 miesiecy, w zaleznosci od zapotrzebowania.

Zdarzaja sie jednak krotsze kontrakty, szczegolnie na jakies szybkie wdrozenia, gdy potrzebna jest "sila robocza", wtedy kontrakt moze byc na 4 tygodnie - 1 miesiac. Przed chwila znalazlam kontrakt na 1 tydzien. Troche mnie to rozbawilo, bo zakres prac opisany w ogloszeniu wyglada na miesiac roboty.

Na razie najkrotszy kontrakt o jakims slyszalam to 1 dzien pracy, ale za to jak dobrze platnej ;) Znajomy dostal zlecenie rozebrania sprzetu w sewerowni, w weekend, 12h pracy. Oplacalo mu sie przyleciec z Polski na weekend, wynajac samochod i zrealizowac zlecenie. Sadze, ze koszty nie wyniosly wiecej niz 30% wynagrodzenia. Moglabym robic 2-3 takie zlecenia w miesiacu, koszty mialabym nizsze niz kolega ;)

Przeciwnoscia krotkich zlecen sa wieloletnie kontrakty, przedluzane co 6-12 miesiecy. Czytalam o rekordzistach pracujacych po 10 lat w jednym miejscu. Tylko czy to jest kontraktowanie czy siedzenie na cieplej posadce jak "permie" (permanent - etatowiec)? Zaleta jest wyzsza placa niz na etacie, ale w razie zakonczenia wspolpracy mozna przezyc szok rynkowy.

Dla mnie optymalne wydaja sie zlecenia 3-6 miesieczne. Po dluzszym okresie zaczynam sie nudzic. Musze miec date koncowa, swiadomosc ze juz niedlugo bede szukac czegos nowego, pojade na urlop itp. Najlepiej byloby pracowac 6 miesiecy w zimie i podrozowac przez pozostala czesc roku po zimnych krajach.

Przegladam ogloszenia, by zorientowac sie co dzieje sie na rynku, ale jeszcze 2 miesiace do czasu, gdy wystawie swoje CV. Na razie widze, ze liczba ogloszen jest coraz mniejsza. Sprawdzam co kilka wieczorow ile ukazalo sie nowych ofert w ciagu dnia.

7 komentarzy:

  1. Moje najkrótsze miało 2 tygodnie. Akurat szukałem pracy więc wziąłem. A jeszcze dostałem super stawkę.

    Teraz mam kontrakt na 3 miesiące ale to ze względów proceduralnych bo dłuższe wymagają więcej podpisów i zachodu. Docelowo ma być 6 miesięcy albo i dłużej.

    Generalnie im krótszy tym stawka wyższa im dłuższy niższa. Oczywiście można myśleć że będzie się brało co chwila dobrze płatne krótkie kontrakty. Ale jaka jest pewność, że taki kotrakt się nadarzy. Można czekać miesiąc albo i rok. A nawet przerwa kilkutygodniowa bez faktury może oznaczać, że lepiej wziąć długi kontrakt "gorzej" płatny niż czekać na złote jajko.

    Ja miałem taką suszę przez prawie 3,5 miesiąca (z małą przerwą) i teraz wiem, że długi kontrakt to błogosławieństwo.

    Czego i Tobie życzę

    OdpowiedzUsuń
  2. a jak to wygląda tak praktycznie od strony starania się o kontrakt? zakładam, że gdzieś ktoś znajduje twoje CV, stwierdza, że teoretycznie umiesz to czego mu potrzeba i co? są jakieś rozmowy kwalifikacyjne, testy praktycznej znajomości tematu? i za każdym razem starając się o kontrakt trzeba to przechodzić i pokonywać tłum konkurentów czy po kilku zadowolonych klientach wystarczą już listy polecające od nich?

    OdpowiedzUsuń
  3. Mozesz zostac polecony lub dowiedziec sie o zleceniu zanim bedzie ogloszenie. Ale i tak musisz wykazac sie jakas wiedza, bo na pewno przesluchaja Cie na interview. W koncu zalezy im na osobie, ktora bedzie w stanie wykonac prace.

    Inna opcja to zadowolony klient, ktory zatrudnia Cie ponownie bez szopek i interview.

    Znam konraktora, ktory przeszedl obie sciezki u mojego bylego pracodawcy. Jego brat mial kontrakt, ale musial wrocic do Australii i polecil brata, ktorego wzieli na jego miejsce. Po 2 latach przestali mu przedluzac kontrakt. Po pol roku przerwy zatrudnili go z powrotem.

    W kontrakcie jest zwykle prawo substytucji i wtedy mozna przejac po kims prace z pominieciem calego procesu. Sytuacja jak wyzej z bratem.

    A tak to normalna procedura za kazdym razem, cv, rekruter, interview, praca.

    OdpowiedzUsuń
  4. @grapkulec,
    Zakładam, że mówimy o szukaniu nowego kontraktu. Jeśli firma nadal potrzebuje kogoś do danej pracy to oczywiście nie rozpocznie nowego procesu od nowa tylko przedłuży kontrakt obecnemu podwykonawcy. Chyba że ten jest do ... niczego.

    I nie liczyłbym, że ktoś, kiedyś Cię znajdzie. Trzeba szukać samemu i być proaktywnym. Szukając pracy filtrujesz ogłoszenia i aplikujesz tylko na kontrakty. Albo w swoim profilu zaznaczasz że takowe Cię interesują.

    Potem reguły są te same co na pracę "permanent". Po prostu musisz być lepszy od wszystkich innych ;). Pomaga jeśli wcześniej już miałeś jakieś kontrakty, bowiem przejście od "permanent" do "contractor" trwa (zakładanie firmy, szukanie księgowego itp). Choć możesz pójśc na łatwiznę i używać umbrella company (jeśli lubisz swoje pieniądze dawać innym).

    Jeśli chodzi o testy to może się to zdarzyć, ale jak jesteś specjalistą w wąskiej działce to może być tak, że nie ma nikogo kto by Cię mógł zweryfikować. Wtedy agencja sprawdza referencje, albo papierowe (rzadko) albo dzwoni po Twoich byłych szefach.

    Ja osobiście jestem bardzo wąsko wysspecjalizowany. Wada - trudno znaleźć kontrakt. Zaleta: raz na interview wymiotłem wszystkich na 1szym etapie (co mi powiedział agent) i an drugim byłem tylko sam. W następnych dwóch kontraktach (w tym obecny) jedynym pytaniem, które mi zadali jest "od kiedy możesz zacząć". Ale jak wspomniałem miałem 3,5 miesiąca głodówki, żeby znaleźć coś do czego pasowałem idealnie.

    Podsumowując ten przydługi i nudny komentarz: warto jest przejść na pracę na kontrakty.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dzięki za inspiracje. Faktycznie praca na kontraktach ma swoje plusy i minusy. Ale etat to uwstecznianie się jesli robisz coś cały czas. Więc dla specjalistów którzy faktycznie chca sę rozwijać i zdobywac coraz szersze doświadczenie jest idealne. Po jakimś czasie pracodawcy sami zaczną wysyłać swoje ofery.
    Richmond, jak mieszka się w Londynie? Sam chcę się tam przenieść z Leeds, ale przytłacza mnie trochę tak duze miasto.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedyna roznica miedzy Londynem, a innymi miastami to odleglosci, ktore trzeba pokonywac. Jak w kazdym miescie sa lepsze i gorsze dzielnice, spokojniejsze i te bardziej rozrywkowe. Mozna tez wybrac lokalizacje na granicy lub pod Londynem i po prostu dojezdzac pociagiem/metrem.

    Osobiscie nie widuje zbyt czesto prawdziwego miasta. Jak pracuje w City to i tak poruszam sie na trasie dom - pociag - praca - pociag - dom i w ogole nie zwracam uwagi na miasto jako takie. Teraz pracuje na przedmiesciach i do Londynu jako takiego jezdze doslownie raz na pare miesiecy w ramach towarzyskich lub rozrywkowych.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Pomaga jeśli wcześniej już miałeś jakieś kontrakty, bowiem przejście od "permanent" do "contractor" trwa (zakładanie firmy, szukanie księgowego itp)."

    Zalozenie spolki ltd trwa 3h, ksiegowych tez mozna od razu zwerbowac. A placa i tak dopiero po paru tygodniach, wiec jest czas na zalatwienie wszystkiego. Wystarczy posprawdzac wszystko, wybrac potencjalnych ksiegowych itp. Dostalam oferte pracy w srode, w czwartek zalozylam firme i zalatwilam reszte. W poniedzialek rozpoczelam prace.

    W moim przypadku wszyscy mysleli, ze jestem kontraktorem patrzac na moje cv, jak mowilam, ze bylam permanent to dziwili sie.

    OdpowiedzUsuń