środa, 29 września 2010

Analiza potencjalnych lokalizacji dla nastepnego kontraktu.

Przejrzalam dzisiaj ogloszenia o prace, jak to ostatnio czesto robie, by zorientowac sie co tam na rynku, ile ogloszen, ile placa itp.

Znalazlam ciekawa i dobrze platna oferte w Southampton. Z ciekawosci postanowilam przeanalizowac jakie lokalizacje i koszty brac pod uwage przy szukaniu pracy na powaznie w listopadzie.

Glowne kryteria przy takiej analizie:
-Ile czasu jestesmy gotowi poswiecic na podroz?
-Jaka kwota zrownowazy koniecznosc dluzszych podrozy?
-Czy cenimy sobie bardziej pieniadze czy nasz czas w domu, z rodzina, spedzany na hobby?

Zrobilam rozpiske wiekszych miejscowosci z mojej strony Londynu (rejony M3 i M25), sprawdzilam czasy dojazdu pociagiem, samochodem i koszty dla obu opcji.

Dla mniejszych odleglosci podroz samochodem wyszla taniej, czasy podobne, auto nie zuzywa sie za bardzo przy niewielkich przebiegach.

Dojazd oboma srodkami transportu mozna potraktowac jako koszty i odliczac co miesiac. Za pierwsze 10tys mil przejechanych w roku, mozna odlicza po 40pensow, za kolejne po 25p. Jest to bardziej korzystne niz odlaczanie biletow na pociag.

Na dalsze dystanse (typu Southampton) koszt przejazdow pociagiem i komfort jazdy wychodzi korzystniej. W koncu nie trzeba siedziec za kierownica 1,5h czy stac w korku co przedluzy jeszcze przejazd. Brytyjskie pociagi sa na tyle wygodne, ze mozna spokojnie popracowac, poczytac na komputerze lub porobic cos rownie produktywnego.

Oczywiscie przy takich odleglosciach mozna zrobic niezla ilosc mil samochodem i potem wliczyc to w koszta co moze byc dosc korzystne finansowo. Tylko czy ktos chce robic 3tys mil miesiecznie na same dojazdy do pracy? Trzeba doliczyc przyszle koszty eksploatacji auta i spadek jego wartosci w zwiazku z wiekszym przebiegiem. Od razu dodam, ze za przecietny przebieg roczny uwaza sie przejazd 12tys mil.

Jest tez pare miejscowosci, do ktorych mam dojazd tylko samochodem, bo kilka przesiadek i tulanie sie pociagiem nie wchodzi w gre. Na szczescie te sa relatywnie blisko i dojazd wychodzi przyzwoicie pod wzgledem czasowym i milowym.

Teraz sedno sprawy: ile jestem w stanie czasu poswiecic na dojazd do pracy i za ile? Za przecietny czas dojazdu uwazam 1h podrozy "door to door". 1,5h byloby juz dla mnie ciezszym przezyciem, chyba ze dojazd nie bylby zbyt skomplikowany. Pamietam jak bardzo nie lubilam dojazdow na Canary Wharf, ktore zajmowaly mi ponad 1h.

Jesli jednak dojazd mial zajac mi 1,5h to ile pieniedzy bym chciala za to?

Dla osob zdesperowanych lub bez wiekszych zobowiazan lokalizacyjnych w gre wchodzi praca w zupelnie innej miejscowosci. Sporo osob mieszka z rodzina i wynajmuje pokoj lub zatrzymuje sie w hotelu w srodku tygodnia zupelnie gdzie indziej. Taka opcja jest rowniez do rozwazenia w moim przypadku, ale tutaj stawka musialaby byc jeszcze wyzsza niz za dojazdy 1,5h ;)

Na razie na liscie lokalizacji, oprocz Londynu, mam: Woking, Guildford, Basingstoke, Slough, Reading, Staines, Maidenhead, Gatwick i ostatecznie Winchester i Southampton. Biore tez pod uwage lokalizacje w rejonach M3/M25 i bliski Kent. Mam nadzieje, ze tak szeroki wachlarz opcji pozwoli mi znalezc nastepne zlecenie dosc szybko.

czwartek, 16 września 2010

Dlugosc kontraktow.

Z zalozenia kontraktor jest potrzebny do wykonania konkretnej pracy i standardowe umowy sa na 3-6 miesiecy, w zaleznosci od zapotrzebowania.

Zdarzaja sie jednak krotsze kontrakty, szczegolnie na jakies szybkie wdrozenia, gdy potrzebna jest "sila robocza", wtedy kontrakt moze byc na 4 tygodnie - 1 miesiac. Przed chwila znalazlam kontrakt na 1 tydzien. Troche mnie to rozbawilo, bo zakres prac opisany w ogloszeniu wyglada na miesiac roboty.

Na razie najkrotszy kontrakt o jakims slyszalam to 1 dzien pracy, ale za to jak dobrze platnej ;) Znajomy dostal zlecenie rozebrania sprzetu w sewerowni, w weekend, 12h pracy. Oplacalo mu sie przyleciec z Polski na weekend, wynajac samochod i zrealizowac zlecenie. Sadze, ze koszty nie wyniosly wiecej niz 30% wynagrodzenia. Moglabym robic 2-3 takie zlecenia w miesiacu, koszty mialabym nizsze niz kolega ;)

Przeciwnoscia krotkich zlecen sa wieloletnie kontrakty, przedluzane co 6-12 miesiecy. Czytalam o rekordzistach pracujacych po 10 lat w jednym miejscu. Tylko czy to jest kontraktowanie czy siedzenie na cieplej posadce jak "permie" (permanent - etatowiec)? Zaleta jest wyzsza placa niz na etacie, ale w razie zakonczenia wspolpracy mozna przezyc szok rynkowy.

Dla mnie optymalne wydaja sie zlecenia 3-6 miesieczne. Po dluzszym okresie zaczynam sie nudzic. Musze miec date koncowa, swiadomosc ze juz niedlugo bede szukac czegos nowego, pojade na urlop itp. Najlepiej byloby pracowac 6 miesiecy w zimie i podrozowac przez pozostala czesc roku po zimnych krajach.

Przegladam ogloszenia, by zorientowac sie co dzieje sie na rynku, ale jeszcze 2 miesiace do czasu, gdy wystawie swoje CV. Na razie widze, ze liczba ogloszen jest coraz mniejsza. Sprawdzam co kilka wieczorow ile ukazalo sie nowych ofert w ciagu dnia.