piątek, 30 lipca 2010

Powolnosc korporacyjna.

Zostalam dzisiaj zmuszona do kontaktu z Helpdeskiem korporacji, ktora mnie zatrudnia. Spedzilam 15 minut sluchajac muzyki, a potem rozmawialam z pania z Portugalii, ktora powiedziala, ze nie moze mi pomoc. Przekonalam ja, ze musi mi pomoc. Dzwonilam w imieniu firmy trzeciej, z ktora Helpdesk w ogole nie chce rozmawiac.

Teraz juz rozumiem dlaczego wszystko dziala tak powoli w tej firmie. Musze powiedziec, ze to chyba jest najbardziej chaotyczna organizacja w jakiej pracowalam. Sprawdzilam, ze zatrudniaja 15tys pracownikow w UK. Moja poprzednia firma miala ok 8tys w UK i 90tys na calym swiecie. Rzadko dzwonilam do Helpdesku, ale telefon byl odbierany przez zywa osobe w ciagu 30 sekund. Na dodatek Polacy po drugiej stronie sluchawki chcieli mi pomoc nawet jak za bardzo nie mogli.

Ciezko jest byc uzytkownikiem (userem) w dzisiejszych czasach. Wiekszosc IT jest utrzymywana przez firmy zewnetrzne - outsourcing. Uzytkownik musi najpierw nawisiec sie na telefonie, a potem czekac, az ktos rozwiaze jego problem zgodnie z SLA (service level agreement), co czasami moze trwac nawet do 2 tygodni. Kiedys przychodzil pan Ziutek z Helpdesku lub dzwonilo sie bezposrednio do pana Kazia od sieci czy firewalli i problem byl rozwiazywany od reki.

Projekt nie posunal sie w ciagu ostatnich paru tygodni do przodu. Firma matka wycofala sie z wczesniejszych ustalen i nie ma zadnych konkretnych terminow. Ciesze sie, ze nie jestem klientem swojego pracodawcy, bo musialabym przeniesc sie do innej firmy, po tym co tu widze ;)

Najlepsze jest jednak to, ze nie trzeba identyfikowac sie z pracodawca, bo to tylko kontrakt. Konczy sie prace i do widzenia. Nie trzeba bawic sie w te cala polityke korporacyjna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz