środa, 24 marca 2010

Urlop lub choroba kontraktora.

Jedna z wad bycia freelancerem - kontraktorem, jest fakt, ze nikt nam nie placi, gdy nie pracujemy. Czyli jesli chcemy skoczyc na jakis urlop podczas kontraktu to po prostu nie zarabiamy w tym czasie. To samo dotyczy choroby i swiat.

W przypadku pracy na etacie tzw. Bank Holidays moga lapac sie w nasza liczbe dni urlopu, minimum 28 dni, czyli 8 dni idzie na Bank Holidays, pozostale 20 zostaje na urlop. Druga opcja, w kazdej lepszej pracy, to urlop + dodatkowo wolne, ale platne Bank Holidays. Niestety kontraktowiec ma wolne i nie zarabia.

Kwiecien, a dokladniej Wielkanoc, pozbawi mnie dwoch dni roboczych. Do tego postanowilam wziac dwa dni urlopu z obu stron swiat - lacznie bede do tylu 4 dni robocze. Maj rowniez ma dwa dni swiat, w ktore nie bede pracowac.

Jeszcze gorzej moze byc, jesli ktos jest slabego zdrowia. Wiem, ze moj poprzednik byl chory okolo 4 tygodni, co zabolalo go finansowo. Mozna wykupic specjalne ubezpieczenie od choroby dla kontraktorow w pakiecie z ubezpieczeniami od odpowiedzialnosci cywilnej. Ewentualnie mozna rozwazyc opcje ubezpieczenia Income Protection, ktore zapewni wyplate stalej kwoty miesiecznie w przypadku choroby.

Wydaje mi sie, ze opcja ubezpieczenia od choroby, kupowana w pakiecie z innymi ubezpieczeniami dla kontraktora, jest lepsza, bo mozna wybrac tam stala stawke tygodniowa, jaka chcemy otrzymywac w przypadku choroby. Standardowe ubezpieczenia Income Protection moga nie zadzialac tak jak chcemy, bo trzeba bedzie udowodnic dochody sprzed choroby. Nie wiem czy kazda firma wezmie w takim przypadku dochody wyplacane w formie dywidendy. Poza tym moga brac srednia, na przyklad z ostatniego pol roku. Jesli w tym czasie ktos placil sobie tylko podstawowa niska pensje (by oszczedzic na podatkach), na przyklad 800 funtow miesiecznie netto, to wyplata z Income Protection moze byc bardzo niska, na przyklad okolo 400 funtow (zwykle jest limit do 50% wysokosci dochodow).

Jesli ktos nie chce kupowac ubezpieczenia warto zbudowac fundusz awaryjny na okoliczosci choroby. Mozna odkladac z miesiecznych wyplat stala kwote lub po prostu zostawic pieniadze na koncie spolki i budowac tzw. "war chest". Taki kufer z zapasem gotowki moze przydac sie w przypadku choroby, ale takze i przerwy miedzy zleceniami.

3 komentarze:

  1. Witam koleżankę po fachu! Też pracuję na kontrakt w Londynie. Włąśnie odkryłem Twojego drugiego bloga :)

    Ja tam się cieszę z każdego dnia wolnego. Nawet mimo tego, że mi nie płacą. Kasa to nie wszystko. Zresztą chyba dniówka pokrywa z nawiązką ewentualny dzień wolny lub nawet parę dni choroby?

    Nie wiedziałem o tych ubezpieczeniach, ciekawa sprawa. Korzystasz z niego? Ile płaci się składki?

    OdpowiedzUsuń
  2. Jasne, ze stawka rekompensuje dni, w ktore nie pracuje sie, pod warunkiem, ze nie jest to jakas dluga choroba.

    Ja na razie nie kupowalam ubezpieczenia od choroby. Powiedzmy, ze wierze w swoje zdrowie i mam zasoby na przetrwanie bez pracy. Kupilam za to ubezpieczenie od wypadkow, ktore placi za pobyt w szpitalu.

    Przykladowe ceny pakietu ubezpieczen z chorobowym wlacznie - http://www.caunceohara.co.uk/insurance-schemes/quick-quote?tid=81

    Co do dni wolnych to mam zamiar wziac sobie troche wolnego po zakonczeniu obecnego kontraktu. Nie jestem pracoholikiem, zreszta to chyba widac po moich blogach ;)

    Wlasnie slucham sobie radia online i czekam na lunch.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi sie ze porownywanie platnych bank holidayow czy dni chorobowych na pernamencie do stawek na kontraktach chyba nie jest na miejscu:) pozdrawiam i smacznych przyjemnych lunchow:D
    Bart

    OdpowiedzUsuń