środa, 17 marca 2010

Pierwszy zgrzyt - dokumenty i platnosc.

Wczoraj mial miejsce pierwszy zgrzyt zwiazany z obecnym kontraktem. Od piatku probowalam dowiedziec sie od agencji czy maja wszystkie dokumenty by mi zaplacic w tym tygodniu. Pierwszy wyslany mail wrocil po paru godzinach, bo okazalo sie, ze firma podaje zly adres email do ksiegowych. W poniedzialek wyslalam maila ponownie na dobry adres, ale odpowiedz otrzymalam dopiero we wtorek po 15.00. Przeczytalam ja dopiero po przyjsciu do domu po 16.00 i dowiedzialam sie, ze w systemie nie ma wiekszosci moich dokumentow i mam skontaktowac sie ze swoim account managerem.

Szybki email do acc. managera i odpowiedz, zebym przeslala mu dokumenty mailem to wrzuci je do systemu. Tyle, ze ja juz bylam w domu, nie mam skanera i nie moglam wyslac niezbednych dokumentow mailem. Zapytalam sie tez co sie stalo z dokumentami, ktore wyslalam poczta 2 tygodnie temu i 4 tygodnie temu. Odpowiedz bardzo mi sie nie spodobala. Manager nie ma pojecia co sie z nimi stalo, bo wszystkie dokumenty ida do Reading, a on pracuje w Manchester. W tym momencie chcialam go co najmniej udusic za ten brak pojecia. Napisal, ze postara sie zlokalizowac dokumenty i wrzucic je do systemu.

Moglam wrocic do pracy i przeskanowac co potrzeba i wyslac mailem, ale stwierdzilam, ze nie po to wyslalam wszystko poczta odpowiednio wczesniej, zeby teraz latac jak wariat i zalatwiac wszystko na szybko. Dokumenty przeskanowalam dzisiaj rano i wyslalam mailem. Pozostaje miec tylko nadzieje, ze zdaza je wrzucic do systemu przed 12.00 i wygeneruja fakture w moim imieniu. A jutro zaplaca mi.

W razie braku przelewu nie umre z glodu, ale irytuje mnie fakt, ze z powodu takiej, a nie innej organizacji pracy, gubia dokumenty.

------------------------------------
Agent/manager potwierdzil otrzymanie dokumentow i aktualizacje ich systemu. Napisal, ze powinnam miec zaplacone w jutrzejszej turze przelewow i pieniadze powinny byc na koncie w poniedzialek.

3 komentarze:

  1. niby każdemu może się zdarzyć jakieś zaburzenie mocy, ale skoro twoje papiery poszły do jednego miasta, a koleś jest w drugim to rozumiem, że mają jakiś wspólny system informatyczny. to ci co dostali dokumenty nie mogli ich wrzucić od razu do systemu? "od razu" w znaczeniu tych kilku tygodni od kiedy jesteś z nimi jakoś związana.

    a tego maila do księgowości to masz jakiegoś specjalnie tylko dla ciebie? bo tylko tak jestem w stanie wytłumaczyć fakt, że podawali nieprawidłowy adres. nikt im wcześniej tego nie zgłosił czy jak?

    chociaż z drugiej strony to i tak pewnie mniejszy zgrzyt niż by był w Polsce gdyby się okazało, że papiery poszły do Warszawy a Kraków o nich nic nie wie i nie ma szans się dowiedzieć bo system informatyczny jest oparty na maszynie do pisania i Poczcie Polskiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po wyslaniu kazdego "timesheeta" dostaje automatyczna zwrotna odpowiedz, ze go otrzymali. Skopiowalam email z tej odpowiedzi i uzylam by napisac nowe zapytanie z prywatnego konta. Okazalo sie jednak, ze w tej autoodpowiedzi jest adres z kropka w srodku, a w prawidlowym adresie tejze kropki nie ma.
    Niestety zwrotka przyszla juz po godzinach pracy w piatek.

    Nie mialam pojecia, ze agent jest w Manchester i bylam swiecie przekonana, ze jest w tej samej lokalizacji co adres korespondencyjny i wszystko adresowalam do niego. Najwyrazniej ich super system nie sprawdza sie. Brakowalo im czesci dokumentow, ktore byly wyslane w pierwszym liscie 4 tygodnie temu i tych z drugiego listu.

    A czy kasa przyjdzie to okaze sie w poniedzialek.

    W sumie mogli od razu powiedziec, ze moge wyslac wersje elektroniczna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Agenci to pasożyty. Dostają kasę nie wiadomo za co ... Ale cóż trzeba żyć w tym systemie.

    OdpowiedzUsuń