środa, 10 marca 2010

4 tydzien kontraktu.

W skrocie: nic nowego nie dzieje sie. Ciagle czekam na ostatni list z banku, ktory w koncu da mi dostep do konta on-line. Pozyczylam firmie pieniadze na oplaty za uslugi ksiegowe, wiec wysokosc kosztow do zwrotu wzrosla do 800 funtow.

Po zakonczeniu tego tygodnia powinnam wreszcie zostac rozliczona za pierwszy miesiac i pieniadze powinny zaczac regularnie wplywac na konto co tydzien, poczynajac od 19 marca. Musze upewnic sie jeszcze, czy agencja ma wszystkie dokumenty, bo rekruter nie odpisal mi na ostatniego maila. Nie chce zdziwic sie, gdy pieniadze nie wplyna na konto.

Ksiegowi przyslali mi laminowana sciagawke, ze wszystkimi waznymi datami, ktore dotycza mojej spolki limited. Sa tam daty platnosci podatku i NI, rozliczenia z VAT itp. Najblizsza wazna data to 19 kwietnia, do kiedy to musze zaplacic podatek i NI za pierwszy kwartal.

W tej chwili wlasnie wisze na telefonie do HMRC, bo chce wyjasnic dlaczego przyslali mi list na adres, pod ktorym nie mieszkam od roku. Wydaje sie, ze list jest zwiazany z zalozeniem spolki limited i faktem, ze zostalam dyrektorem tejze. Urzad stwierdza, ze od teraz beda musiala wypelniac rozliczenie podatkowe. Ale dlaczego wyslali to pod adres, ktory w zaden sposob nie jest zwiazany z moja spolka, ani ze mna od roku?

Nie ma to jak rozmowa z HMRC. Dowiedzialam, ze ze wyslali mi list zanim moj adres zostal zmieniony i to ja powinnam powiadomic ich o zmianie adresu. Pierwsze slysze, ze trzeba za kazdym razem powiadamiac HMRC o zmianie adresu. Zawsze uwazalam, ze te dane biora z systemu PAYE, ktory zawiera aktualny adres. Czyli dowiedzieli sie, ze jestem dyrektorem spolki limited, z papierow na ktorych byl moj nowy adres, ale wyslali mi list na stary adres. Oczywiscie nie moga powiedziec mi jaki jest moj adres w ich bazie, ale moga go zmienic na nowy.

Ah, napisze cos o samej pracy. Pracuje moze z 1h dziennie, reszte spedzam na czytaniu wszelakich rzeczy. A bedzie jeszcze gorzej z czasem, bo systemy beda wymierac i beda migrowane do firmy matki. Oczywiscie tak dlugo jak mi placa za moj czas, a w miedzyczasie moge robic co chce (grac na gieldzie), nie bede narzekac. Dla wypelnienia czasu slucham i ogladam rozne prezentacje zwiazane z zagadnieniami IT lub z gielda.

4 komentarze:

  1. Cudowne życie kontraktora! Nic nie robisz i Ci płacą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A cóż to? Zamiast ciężko pracować na kontrakcie sprawdzamy sobie maile na swoim blogu? To nie dopuszczalne! Pewnie tak samo jak czytanie cuszych blogów i komentowanie w czasie pracy.

    :-D

    OdpowiedzUsuń
  3. Na moim kontrakcie jest dopuszczalne ;-) Jak nie ma nic do roboty mam oficjalne blogoslawienstwo na net, nauke itp.

    OdpowiedzUsuń