środa, 31 marca 2010

Wyplaty co tydzien.

Niewiele dzieje sie na froncie zawodowym. W poniedzialek przyszedl nastepny przelew za tydzien pracy, w zwiazku z tym, zakladam ze beda mi placic juz regularnie co tydzien, tak jak jest to zapisane w kontrakcie. Calkiem przyjemnie tak co poniedzialek rano znajdowac okragla sumke na koncie. Na razie nie bede miala zadnych wydatkow z konta firmy, wiec do konca kwietnia wplywy beda sie kumulowac.

Posiedzialam w poniedzialek troche nad arkuszem z budzetem firmy i nijak nie moglam pogodzic kwoty z arkusza z kwota na koncie bankowym. Wyslalam arkusz do ksiegowych, zeby sprawdzili czy dobrze wszystko wpisuje. Okazalo sie, ze jak cos wpisuje w wydatki, to nie wpisuje juz tych kwot w liste operacji na koncie bankowym. Teraz juz wszystko mi sie zgadza. BTW, moja ksiegowa jest chyba Polka (sadzac po imieniu i nazwisku), ale korespondujemy po angielsku, jak przystalo na urzedowa korespondencje. Tak samo bylo w mojej bylej firmie, gdzie pisalam wszystkie maile sluzbowe do Polakow po angielsku.

W pracy niewiele sie dzieje. Ostatnio mielismy nawet jakas rozrywke, bo byl typowo korporacyjnych f***up. Jak to czasami bywa przy projektach, okazalo sie, ze trzeba cos zrobic nagle, cos co w ogole nie zostalo przez nikogo przewidziane. Opoznienie przy projekcie jest juz dosc spore. Czesc uslug firmy ma byc przerzucona do RPA, ale na miejscu jest zatrudnione tylko 40% personelu, ktory bedzie potrzebny. Inne uslugi przenosza sie do Szkocji, ale nie wiem na jakim to jest etapie. Infrastruktura IT ma isc do firmy zewnetrznej, ale na razie nic sie z tym nie dzieje. Jak pisalam wczesniej, sa spore szanse na przedluzenie kontraktu, przy tak wspaniale prowadzonym projekcie ;) Jeden pracownik IT przyszedl do tej pracy na pare miesiecy, wlasnie odchodzi po 3 latach ;)

Wlasnie rozmawialam z moim managerem i podawalam mu moje plany urlopowe. Ma dowiedziec sie czy i o ile bedzie przedluzony kontrakt.

Kontraktor, ktorego zastapilam, napisal dzisiaj maila z Nowej Zelandii, ze dostal prace na stale i na razie tam zostaje, ale nie wie jak dlugo. Sytuacja na rynku pozytywnie go zaskoczyla. W sumie wyjechal stad 26 lutego, byl jeszcze w Ameryce Poludniowej 10 dni, a miesiac od wyjazdu z UK ma juz stala prace.

piątek, 26 marca 2010

Polowa kontraktu za mna.

Dzisiaj wypada polowa mojego kontraktu. Sadzac po zaawansowaniu migracji infrastruktury (prawie nic sie nie zdarzylo), to jest spora szansa na przedluzenie kontraktu na miesiac lub dluzej. Bylebym nie utknela tutaj na dluzej niz pol roku, bo cofne sie w rozwoju od tego nic nie robienia, no i trudno bedzie potem przyzwyczaic sie do prawdziwej pracy ;-)

środa, 24 marca 2010

Urlop lub choroba kontraktora.

Jedna z wad bycia freelancerem - kontraktorem, jest fakt, ze nikt nam nie placi, gdy nie pracujemy. Czyli jesli chcemy skoczyc na jakis urlop podczas kontraktu to po prostu nie zarabiamy w tym czasie. To samo dotyczy choroby i swiat.

W przypadku pracy na etacie tzw. Bank Holidays moga lapac sie w nasza liczbe dni urlopu, minimum 28 dni, czyli 8 dni idzie na Bank Holidays, pozostale 20 zostaje na urlop. Druga opcja, w kazdej lepszej pracy, to urlop + dodatkowo wolne, ale platne Bank Holidays. Niestety kontraktowiec ma wolne i nie zarabia.

Kwiecien, a dokladniej Wielkanoc, pozbawi mnie dwoch dni roboczych. Do tego postanowilam wziac dwa dni urlopu z obu stron swiat - lacznie bede do tylu 4 dni robocze. Maj rowniez ma dwa dni swiat, w ktore nie bede pracowac.

Jeszcze gorzej moze byc, jesli ktos jest slabego zdrowia. Wiem, ze moj poprzednik byl chory okolo 4 tygodni, co zabolalo go finansowo. Mozna wykupic specjalne ubezpieczenie od choroby dla kontraktorow w pakiecie z ubezpieczeniami od odpowiedzialnosci cywilnej. Ewentualnie mozna rozwazyc opcje ubezpieczenia Income Protection, ktore zapewni wyplate stalej kwoty miesiecznie w przypadku choroby.

Wydaje mi sie, ze opcja ubezpieczenia od choroby, kupowana w pakiecie z innymi ubezpieczeniami dla kontraktora, jest lepsza, bo mozna wybrac tam stala stawke tygodniowa, jaka chcemy otrzymywac w przypadku choroby. Standardowe ubezpieczenia Income Protection moga nie zadzialac tak jak chcemy, bo trzeba bedzie udowodnic dochody sprzed choroby. Nie wiem czy kazda firma wezmie w takim przypadku dochody wyplacane w formie dywidendy. Poza tym moga brac srednia, na przyklad z ostatniego pol roku. Jesli w tym czasie ktos placil sobie tylko podstawowa niska pensje (by oszczedzic na podatkach), na przyklad 800 funtow miesiecznie netto, to wyplata z Income Protection moze byc bardzo niska, na przyklad okolo 400 funtow (zwykle jest limit do 50% wysokosci dochodow).

Jesli ktos nie chce kupowac ubezpieczenia warto zbudowac fundusz awaryjny na okoliczosci choroby. Mozna odkladac z miesiecznych wyplat stala kwote lub po prostu zostawic pieniadze na koncie spolki i budowac tzw. "war chest". Taki kufer z zapasem gotowki moze przydac sie w przypadku choroby, ale takze i przerwy miedzy zleceniami.

poniedziałek, 22 marca 2010

Pierwsza wyplata.

Wreszcie doczekalam sie na pierwsza wyplate. Sprawdzilam rano konto biznesowe i faktycznie pojawily sie na nim jakies pieniadze. Kwota mnie zaskoczyla. Spodziewalam sie platnosci za pierwszy tydzien pracy, a potem co tydzien za kolejny. Tymczasem na koncie pojawila sie kwota sugerujaca wyplate za 4 tygodnie pracy. Na poczatku podzielilam otrzymana kwote przez moja stawke dzienna i wyszlo mi, ze zaplacili mi za 23.5 dnia, co nie pasowalo mi do niczego. Jednak pozniej, gdy zaczelam wypelniac moj arkusz z budzetem firmy zorientowalam sie, ze to zaplata za 20 dni pracy plus vat.

Zgodnie z dokumentami, ktore otrzymalam wczesniej od agencji wynikalo, ze beda placic inaczej, stad moje zdzwienie. Wedlug umowy - kontraktu maja mi placic co tydzien, nie co miesiac jak w zapisach standardowej umowy z ta agencja. Nie wiem teraz czy mam sie spodziewac w nastepny poniedzialek wyplaty za kolejny tydzien czy dopiero za miesiac za kolejne 4 tygodnie pracy?

Spedzilam okolo pol godziny wypelniajac arkusz z budzetem firmy. Musialam wpisac wszystkie wplywy, zwrot wydatkow, wyplate pensji za luty i marzec. Ustawilam przelewy z konta biznesowego na prywatne na kazda rzecz oddzielnie, dla zachowania wiekszej jasnosci. Wyglada jednak na to, ze przelewy wyjda dopiero jutro, czyli moge sie ich spodziewac na koncie prywatnym najwczesniej w czwartek. Nie ma to jak brytyjska bankowosc ;-) Konto biznesowe w Cater Allen Bank wyglada naprawde prymitywnie. Nie da sie zdefiniowac odbiorcow przelewow, tylko za kazdym razem trzeba wpisywac wszystkie dane od nowa.

Wieczorem ustawie przelew z przyszla data dla HMRC z oplata za NI i podatek. Nie chce potem o tym zapomniec. Jak to zalatwie, to przez najblizszy miesiac beda miala spokoj ze sprawami spolki i rozliczeniami. Nastepna pensje bede sobie placic dopiero pod koniec kwietnia.

---------------------
23/03/2010: Sprawdzilam rano przelewy i ciagle nie wyszly. Przeczytalam dokumentacje, ktora dostalam przy otwarciu konta i okazuje sie, ze przelewy wychodza o 16.00. Szkoda, ze wczoraj tego nie przeczytalam, to bym je zostawila z wczorajsza data. Jak wyjda dzisiaj o 16.00 to pewnie je zobacze na koncie prywatnym w piatek. Czy jakis inny kraj europejski ma wolniejszy system bankowosci?

środa, 17 marca 2010

Pierwszy zgrzyt - dokumenty i platnosc.

Wczoraj mial miejsce pierwszy zgrzyt zwiazany z obecnym kontraktem. Od piatku probowalam dowiedziec sie od agencji czy maja wszystkie dokumenty by mi zaplacic w tym tygodniu. Pierwszy wyslany mail wrocil po paru godzinach, bo okazalo sie, ze firma podaje zly adres email do ksiegowych. W poniedzialek wyslalam maila ponownie na dobry adres, ale odpowiedz otrzymalam dopiero we wtorek po 15.00. Przeczytalam ja dopiero po przyjsciu do domu po 16.00 i dowiedzialam sie, ze w systemie nie ma wiekszosci moich dokumentow i mam skontaktowac sie ze swoim account managerem.

Szybki email do acc. managera i odpowiedz, zebym przeslala mu dokumenty mailem to wrzuci je do systemu. Tyle, ze ja juz bylam w domu, nie mam skanera i nie moglam wyslac niezbednych dokumentow mailem. Zapytalam sie tez co sie stalo z dokumentami, ktore wyslalam poczta 2 tygodnie temu i 4 tygodnie temu. Odpowiedz bardzo mi sie nie spodobala. Manager nie ma pojecia co sie z nimi stalo, bo wszystkie dokumenty ida do Reading, a on pracuje w Manchester. W tym momencie chcialam go co najmniej udusic za ten brak pojecia. Napisal, ze postara sie zlokalizowac dokumenty i wrzucic je do systemu.

Moglam wrocic do pracy i przeskanowac co potrzeba i wyslac mailem, ale stwierdzilam, ze nie po to wyslalam wszystko poczta odpowiednio wczesniej, zeby teraz latac jak wariat i zalatwiac wszystko na szybko. Dokumenty przeskanowalam dzisiaj rano i wyslalam mailem. Pozostaje miec tylko nadzieje, ze zdaza je wrzucic do systemu przed 12.00 i wygeneruja fakture w moim imieniu. A jutro zaplaca mi.

W razie braku przelewu nie umre z glodu, ale irytuje mnie fakt, ze z powodu takiej, a nie innej organizacji pracy, gubia dokumenty.

------------------------------------
Agent/manager potwierdzil otrzymanie dokumentow i aktualizacje ich systemu. Napisal, ze powinnam miec zaplacone w jutrzejszej turze przelewow i pieniadze powinny byc na koncie w poniedzialek.

środa, 10 marca 2010

4 tydzien kontraktu.

W skrocie: nic nowego nie dzieje sie. Ciagle czekam na ostatni list z banku, ktory w koncu da mi dostep do konta on-line. Pozyczylam firmie pieniadze na oplaty za uslugi ksiegowe, wiec wysokosc kosztow do zwrotu wzrosla do 800 funtow.

Po zakonczeniu tego tygodnia powinnam wreszcie zostac rozliczona za pierwszy miesiac i pieniadze powinny zaczac regularnie wplywac na konto co tydzien, poczynajac od 19 marca. Musze upewnic sie jeszcze, czy agencja ma wszystkie dokumenty, bo rekruter nie odpisal mi na ostatniego maila. Nie chce zdziwic sie, gdy pieniadze nie wplyna na konto.

Ksiegowi przyslali mi laminowana sciagawke, ze wszystkimi waznymi datami, ktore dotycza mojej spolki limited. Sa tam daty platnosci podatku i NI, rozliczenia z VAT itp. Najblizsza wazna data to 19 kwietnia, do kiedy to musze zaplacic podatek i NI za pierwszy kwartal.

W tej chwili wlasnie wisze na telefonie do HMRC, bo chce wyjasnic dlaczego przyslali mi list na adres, pod ktorym nie mieszkam od roku. Wydaje sie, ze list jest zwiazany z zalozeniem spolki limited i faktem, ze zostalam dyrektorem tejze. Urzad stwierdza, ze od teraz beda musiala wypelniac rozliczenie podatkowe. Ale dlaczego wyslali to pod adres, ktory w zaden sposob nie jest zwiazany z moja spolka, ani ze mna od roku?

Nie ma to jak rozmowa z HMRC. Dowiedzialam, ze ze wyslali mi list zanim moj adres zostal zmieniony i to ja powinnam powiadomic ich o zmianie adresu. Pierwsze slysze, ze trzeba za kazdym razem powiadamiac HMRC o zmianie adresu. Zawsze uwazalam, ze te dane biora z systemu PAYE, ktory zawiera aktualny adres. Czyli dowiedzieli sie, ze jestem dyrektorem spolki limited, z papierow na ktorych byl moj nowy adres, ale wyslali mi list na stary adres. Oczywiscie nie moga powiedziec mi jaki jest moj adres w ich bazie, ale moga go zmienic na nowy.

Ah, napisze cos o samej pracy. Pracuje moze z 1h dziennie, reszte spedzam na czytaniu wszelakich rzeczy. A bedzie jeszcze gorzej z czasem, bo systemy beda wymierac i beda migrowane do firmy matki. Oczywiscie tak dlugo jak mi placa za moj czas, a w miedzyczasie moge robic co chce (grac na gieldzie), nie bede narzekac. Dla wypelnienia czasu slucham i ogladam rozne prezentacje zwiazane z zagadnieniami IT lub z gielda.

środa, 3 marca 2010

Godziny pracy i dyzur on-call.

Dzisiaj cos o godzinach pracy na moim kontrakcie. W jednym tygodniu pracuje od 9.00 do 17.30 z godzinna przerwa, w drugim od 9.00 do 16.00 z godzinna przerwa. W tygodniu, gdy pracuje krocej mam tzw. on-call czyli dyzur poza godzinami pracy. Jak do tej pory mialam tylko dwa telefony na dyzurze. Jeden dotyczyl awarii systemu, drugi to prosba o wlaczenie telewizora na mecz. Na wszystkich pietrach w biurze sa telwizory LCD, ktore sa zarzadzane przez IT. W zwiazku z tym, od czasu do czasu, ktos z call center dzwoni w weekend z prosba o wlaczenie TV na jakis mecz. Jak widac moja praca jest bardzo ciezka ;)

Nie ma w ogole porownania do moich poprzednich dyzurow on-call na etacie. W najgorszych przypadkach "Indianie" potrafili zadzwonic do mnie dwa razy w ciagu nocy i to w dniu, kiedy nie mialam dyzuru, bo nie potrafili dobrze przeczytac dat w arkuszu.

Firma zapewnia notebooka, mobilny internet i telefon sluzbowy, ale ja postanowilam korzystac ze swojego netbooka, bo jest bardziej podreczny i lekki. Nie chce mi sie nosic sluzbowego notebooka, nawet na tak krotkim dystansie, ktory pokonuje w drodze do pracy. Nie wspomne o opcji zabrania tej cegly na weekendowy wypad.

Konczenie pracy o 16.00 to swietna sprawa. Pracuje w dwoch blokach po 3h i potem mam duzo czasu dla siebie.

Moj znajomy wynegocjowal przy przedluzeniu kontraktu mozliwosc pracy z domu w jeden dzien tygodnia. W jego przypadku oznacza to 4 dni w tygodniu w Londynie, 3 dni w tygodniu w Warszawie. Przy kolejnym przedluzeniu kontraktu bedzie negocjowal 2 dni pracy z domu i 3 dni pracy z biura.

Jesli ktos jest zainteresowany nietypowymi godzinami pracy to widzialam rozne oferty w IT z praca tylko w weekendy, np: 3 wieczory po 6h w piatek, sobote i niedziele, ewentualnie tylko sobota i niedziela. Takie godziny pracy moga pasowac studentowi.

wtorek, 2 marca 2010

Certyfikat VAT i konto bankowe.

Po dwutygodniowym oczekiwaniu dostalam wreszcie ostatnie brakujace dokumenty. HMRC przyslalo mi VAT Certificate, a bank przyslal mi tzw. welcome pack i dane mojego konta biznesowego. Co ciekawe na certyfikacie VAT widnieje moj numer konta, wiec mozna zalozyc, ze ksiegowi musieli go znac wczesniej i dopiero wtedy aplikowali o ten certyfikat dla mnie. Obie rzeczy przyszly poczta w sobote. Dokumenty z banku byly w tak grubej kopercie, ze listonosz zostawil je pod drzwiami i znalazlam je dopiero po poludniu jak wychodzilam na zakupy.

Otworzylam konto w Cater Allen Private Bank, ktory nalezy do grupy Santander. Konto bylo polecane przez ksiegowych, ale czytalam tez wczesniej o tym banku na forum kontraktorow i tam tez je polecali. Ksiegowi pisali, ze konto jest darmowe w utrzymaniu, ale w dokumentach, ktore dostalam jest mowa o 7 funtach oplaty miesiecznej, jesli stan konta bedzie ponizej 5tys funtow. Bede musiala dowiedziec sie czy rzeczywiscie ta oplata obowiazuje mnie czy nie. Niby do otwarcia konta, tez trzeba bylo depozyt 5tys, ale bylo to skreslone na wniosku i wpisana kwota £1.

Czekam teraz na list z banku z haslem do bankowosci internetowej i telefonicznej. Na razie nie moge podejrzec konta w zaden sposob.

Po otrzymaniu powyzszych dokumentow moglam wreszcie odeslac ostatnie dokumenty do agencji, ktora mnie zatrudnia. Wypelnilam upowaznienie do wystawiania faktur w moim imieniu i podalam im dane konta bankowego.