poniedziałek, 15 lutego 2010

Pierwszy dzien na kontrakcie.

Po przyjsciu do nowej pracy pierwsza godzina zeszla na sprawach administracyjnych. Kierownik musial obejrzec sobie moj paszport i podpisac sie na kserokopii, ze widzial oryginal i uwaza, ze jest prawdziwy.

Potem kontraktor, ktory odchodzi pokazal mi systemy informatyczne. Wzielam udzial w rozwiazaniu paru problemow, poogladalam sobie BBC News na telewizorze wiszacym na koncu pomieszczenia, akurat na przeciwko mnie, pogadalam troche z kontraktorem i jakos zlecialo.

Ale co tu duzo mowic, bylo ciezko wysiedziec te 8h. Byl taki moment, ze gapilam sie w TV i nie robilam nic innego. Jedyne pocieszenie w tym, ze to tylko 3 miesiace i za kazdy dzien walki z nuda beda mi placic. W miedzyczasie musze szybko zrobic egzaminy, ktore sobie zaplanowalam i walczyc o ciekawszy kontrakt w czerwcu.

Wyslalam dokumenty do agencji, ale musze czekac na dalsze papiery z HMRC, zeby wyslac reszte dokumentow zwiazanych z podatkiem VAT i rozliczaniem sie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz