środa, 20 stycznia 2010

Outsourcing certyfikatow Microsoftu.

Dostalam wczoraj mail od Microsoftu z gratulacjami z powodu zdania egzaminu i informacje, ze moge wejsc na strone MCP Learning i zobaczyc swoje certyfikaty itd. Szczerze mowiac zignorowalam to, bo nie musze wpatrywac sie w moja liste egzaminow i certyfikatow, mam to wszystko w CV no i nie mam ich az tak duzo, zeby zapomniec ;)

W kazdym razie moj maz wszedl zobaczyc swoja strone MCP Learning i dowiedzial sie, ze jesli chce zamowic papierowy certyfikat to musi zaplacic za to $10 i $1 za kazdy nastepny zamawiany razem z tym. Microsoft zrobil outsourcing wysylania certyfikatow do firmy zewnetrznej. Co za czasy, czlowiek placi za kilka egzaminow, zeby uzyskac jeden tytul, a oni mowia, ze trzeba zaplacic jeszcze $10 za papierek potwierdzajacy to. Oczywiscie ten papierek ma walory czysto dekoracyjne, bo zaden pracodawca nigdy nie chce go ogladac. Jesli juz to pracodawca chce zobaczyc nasz transcript na stronie MS.

Oczywiscie za darmo mozna wygenerowac sobie certyfikat w pdf. Raz nawet to zrobilam, ale nie podobaja mi sie nowe wzory certyfikatow, wiec nie bede tego robic w przyszlosci. Zreszta, po co mi certyfikat w pdf?

Znalazlam na Twitterze artykul o 9 letnim Enterprise Adminie z Macedonii, ktory pracuje i uczy innych. Kolejna historyjka, ktora sklania mnie do zapytania: co za czasy? 5 letni chlopiec instaluje systemy operacyjne dla zabawy, w wieku 6 lat zdaje pierwszy egzamin MS. Co sie stalo z dziecinstwem? Czy zalew technologi pozbawil dzieci bezstroskiego zycia? A pamietam jak za moich czasow w podstawowce byla licytacja kto kiedy przeczytal "Pana Tadeusza" i "Potop". Z tego co pamietam jedna dziewczynka mowila, ze przeczytala Pana Tadzia w drugiej klasie i wszyscy z podziwiem na nia patrzyli. Ciekawe jakie teraz sa licytacje? Kto jaka gre przeszedl i ilu ludzi w niej zabil?

2 komentarze:

  1. Niech tylko ktoś kto prowadzi blogi motywujące znajdzie ten artykuł o tym niby genialnym 9 latku to na pewno zobaczysz wpis głoszący peany na jego temat i nawołujący do rzucenia wszelkiej normalnej pracy, budowania dochodu pasywnego itp hehe.
    Już były takie przypadki - a bo to jakiś murzyn wiatraki we wsi postawił, a bo to inny chłopak wymyślił system klikających reklam i jakaś firma go kupiła itp.

    Już nikt się nie łapie na "bądź jak Gates, Rockefeller i S.Jobs itp" - teraz spece od motywacyjnych blogów szukają przykładów zwykłych ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bycie Gatesem nie jest proste, w koncu on jest Bill Gates III, co swiadczy o tym, ze nie pochodzil z byle jakiej, biednej rodziny. W zwiazku z tym nie kazdy moze sie z nim utozsamiac ;)

    Zawsze znajda sie zdolne jednostki. Ale jestem pewna, ze ten gosc do klikania byl niezlym mozgiem i programista. Nie byl szarym zuczkiem, ktory ma wene na zycie z dochodu pasywnego. A takie mozgi zwykle radza sobie bardzo dobrze niezaleznie od tego czy pracuja na etacie czy prowadza wlasna firme.
    Sama znam paru niezlych specjalistow i maja bardzo ciekawe kariery w korporacjach. Wcale nie narzekaja na prace na etacie.
    Jak sie zastanowic to niektorzy z nich byli juz wybitni w przedszkolu i dobrze rokowali.

    OdpowiedzUsuń